szukajka

Solutions4ad - Vikings War of Clans

Creepypasty. Czy naprawdę lubimy się bać?

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

 

 

SlendermanW internecie coraz częściej możemy natknąć się na różnorodne, niepokojące historie, zdjęcia czy filmy, mające do złudzenia przypominać  rzeczywistość. Niekiedy przybierają też postać legend miejskich. Są one tworzone przez wielu użytkowników w celu wystraszenia sieciowych eksploratorów. Nazywa się je Creepypastami lub bardziej żartobliwie- Strasznomakaronami.

Creepypasty mają swoje korzenie już w historiach z dreszczykiem, opowiadanych przy ognisku. Jednak termin ten, po raz pierwszy, użyty został w 2007 roku w serwisie 4chan. Oznacza on „straszną historię, skopiowaną i wklejoną przez użytkowników”. Popularność Strasznomakaronów przybrała na sile w 2010- 2011 roku i wciąż rośnie.

Jedną z najbardziej popularnych Creepypast jest historia o Slender Manie, wysokim mężczyźnie bez twarzy, który chodzi po lesie i porywa dzieci. Swoje podłoże ma ona już w babilońskich, czy germańskich wierzeniach. Istnieje też dużo innych Creepypast, m.in. Jeff the Killer, Red Mist czy Ben Drowned, a dzięki licznym fanom takich opowieści, wciąż powstają nowe.

Dlaczego właściwie owy gatunek zyskał taką popularność? Czy naprawdę lubimy się bać?

Z psychologicznego punktu widzenia, straszne historie mogą pomóc nam oswoić strach. Jak to możliwe? Otóż siedząc wygodnie przed ekranem, w zaciszu własnego domu, wiemy, że nic nam nie grozi. Wiemy też, że film, gra, opowiadanie kiedyś się skończy, a my wrócimy do realnego, dobrze znanego nam świata. To pomaga nam zmniejszyć strach przed tym, na co możemy natknąć się w przyszłości, ponieważ nasz umysł będzie miał już w pamięci „happy end” z ostatniego, takiego spotkania.

Obojętna naszym strachom nie pozostaje także biochemia. Gdy  się boimy, nasz organizm zaczyna produkować adrenalinę. Jest to hormon, który ma na celu pobudzenie nas do ucieczki. Dzięki niemu, nasze naczynia krwionośne rozszerzają się, tak samo jak źrenice. Dostajemy potężny zastrzyk energii, a nasze serce pracuje na najwyższych obrotach. SBungeekutki działania adrenaliny mogą przypominać nieco czynność całkiem niezwiązaną ze strachem, jaką jest seks. Dokładnie! Podczas miłosnych igraszek, nasz organizm produkuje noradrenalinę, która jest bardzo bliska adrenalinie i najczęściej wraz z nią wyrzucana jest podczas stresowych sytuacji. Co ciekawe, seks uwalnia też mnóstwo endorfin, tzw. „hormonów szczęścia”, które nas rozluźniają i wywołują radość.

Przykład biegacza lepiej pokaże, jak dziwne jest zestawienie, tak przeciwnych sobie hormonów. Wyobraźmy sobie olimpijczyka, który przygotowuje się do startu. Jest on spięty i zestresowany.  To jego życiowa szansa. Zaczyna produkować adrenalinę, która dodaje mu energii i pcha do biegu. Po przekroczeniu pewnej granicy wysiłku, do jego organizmu docierają też endorfiny. Takie sytuacje pokazują, jak cienka jest linia oddzielająca nasz biologiczny strach i szczęście.

Nic dziwnego, że wiele osób łaknie mocnych wrażeń w postaci skoku na bungee, ze spadochronem, czy też oglądania horrorów. Dlatego powstaje tak dużo Creepypast. Ludzie chcą się bać, by później odczuć szczęście, ulgę, móc powrócić do normalnego życia. Dlatego też strach jest czasem dobry, ale tylko, gdy dostarczamy go w małych ilościach.

 

 

 

Ku uciesze Makaronomaniaków, poniżej zamieszczam postaci z Creepypast w wersji rysukowej:

 

Creepypasty

 

Komentarze obsługiwane przez CComment

Nowości - Fantastyka naszym okiem


Powrót do przyszłościKto z nas nie chciał, choć raz w życiu, przenieść się w czasie? Niekiedy po to, by przeżyć jakąś chwilę jeszcze raz, czasem, by naprawić popełniony błąd, a może ujrzeć swoją przyszłość. Mimo, iż pragnienie to nie jest dla człowieka niczym obcym, to jednak takie podróże wydają się nam na tyle abstrakcyjne, że umiejscawiamy je jedynie w powieściach czy filmach science fiction. Czy słusznie?

Już od dawna wiemy, że czas nie jest wartością do końca mierzalną, gdyż w zależności od materii i energii płynie w różny sposób. Jest za to elastyczny i nieuchwytny, co udowodnić próbował, już w IV wieku, św. Augustyn z Hippony. Przypuszczenia te potwierdził ostatecznie Albert Einstein poprzez teorię względności. On też pierwszy użył określenia „czasoprzestrzeni”. Dzisiejsi naukowcy badający ten temat nie wykluczają możliwości przemieszczania się w czasie, lecz, jak twierdzą, jest ona aktualnie niemożliwa do realizacji pod względem technicznym, ponieważ masa człowieka jest za duża. Jednak, mimo tej teorii, zdarzały się przypadki prawdopodobnego podróżowania w czasie.

Rudolph Fentz był jednym z bardziej znanych „podróżników”. Wspomnienia o nim pochodzą z 1950 r., z Nowego Jorku. To właśnie tego roku, jak podawali świadkowie, dziwnie ubrany Rudolph krzycząc coś wbiegł wprost pod jadącą taksówkę. Znalezione przy mężczyźnie dokumenty datowane były na XIX w., choć ich stan zupełnie na to nie wskazywał. Policji udało się odnaleźć jego synową, która twierdziła, że Rudolph zaginął 80 lat wcześniej w niewiadomych okolicznościach. Jak się okazało, adres zamieszkania, który podała kobieta, zgadzał się z tym znalezionym w dokumentach.

Choć przypadek ten wydaje się nad wyraz nierealny, nie jest wcale odosobniony. Być może bardziej znany stał się John Titor, który zasłynął w 2000 roku na forum internetowym. Twierdził, że pochodzi z przyszłości i cofnął się w czasie, by zapobiec kolejnej wojnie. Miał tego dokonać przenosząc jeden z  komputerów IBM do swoich lat. W internetowej społeczności funkcjonował przez rok, by następnie, po oznajmieniu swojego powrotu do przyszłości, zniknąć bez śladu. Jedynym, na co natknęli się poszukujący go, była firma na nazwisko Titor, posiadająca zaledwie skrytkę pocztową.Zmieniacz czasu

Te i inne opowieści o podróżnikach w czasie zainspirowały wielu autorów fantastycznych i science fiction. Najlepszym przykładem jest film „Powrót do przyszłości” Roberta Zemechisa z 1985 r., w którym to amerykański nastolatek, za namową szalonego naukowca, testuje wehikuł czasu i wraz z doktorem przenosi się do przeszłości. Film ten zyskał na tyle dużą popularność, że powstały kolejne jego części.

Również Andrzej Pilipiuk w powieści „Operacja Dzień Wskrzeszenia” użył motywu podróży w czasie jako tematu przewodniego. Tym razem jest ona użyta w wyższym celu. Bohaterowie powieści muszą odwrócić losy świata spustoszonego przez wojnę atomową. W tym celu udają się do przeszłości, by tam unieszkodliwić Pawła Citko, prezydenta odpowiedzialnego za marny los całej Ziemi. Właściwie chcą zapobiec narodzinom Pawła, pozbawiając jego ojca możliwości płodzenia dzieci.

W „Harrym Potterze” również pojawia się możliwość podróży w czasie, a dzieje się to za sprawą magicznej, niepozornej klepsydry- zmieniacza czasu, który przenosi osobę korzystającą z jego mocy, do odpowiedniego dnia, a nawet chwili. Przy korzystaniu z niej istnieje ryzyko zdemaskowania przez „siebie z przeszłości”, co doprowadzić może do nieodwracalnych zmian w historii.

 Opowieść wigilijnaCzy pamiętacie może jedną z lektur, opowiadającą o skąpcu nienawidzącym świąt? Tak, chodzi mi o „Opowieść Wigilijną”, w której motyw podróży w czasie pojawia się, choć nie jest ukazany tak, jak w innych dziełach. Tutaj, Ebenezer Scrooge doświadcza możliwości ujrzenia swojej przeszłości i przyszłości dzięki duchom świąt. Podróże te mają na celu ukazanie błędów popełnianych przez mężczyznę i wzbudzenie w nim chęci poprawy.

Jak widać, podróże w czasie, wehikuły i chęć ujrzenia tego, co było lub będzie, natchnęła wielu twórców do stworzenia dzieł o tej tematyce. Choć, póki co, przewija się w książkach i w kinie, to możliwe, iż kiedyś takie podróżowanie stanie się dla nas codziennością. Jednak, wiedząc jak ryzykownym by to było, czy na pewno chcielibyśmy skakać w czasie?

W poprzedniej części artykułu omówiłam już maszyny latające oraz humanoidalne roboty, jednak science fiction otwiera przed nami dużo więcej technicznych, przyszłościowych furtek, na które warto zwrócić uwagę.
MatrixPochylmy się na chwilę nad tematem ludzi w technologii i zastanówmy nad kwestią połączenia umysłu z siecią. Motyw ten jest dość często spotykany w dziełach z zakresu fantastyki naukowej. Bardzo widoczny jest m.in. w filmie „Matrix” Andy’ego i Lany Wachowskich oraz w „Avatarze” Jamesa Camerona. W obu przypadkach, bohaterowie za pomocą połączeń mózgu z komputerem przenoszą się do innego świata, gdzie mają do wykonania powierzone im misje.

Coraz bliższa staje się także możliwość łączenia umysłu z siecią w realnym życiu. Póki co, naukowcy udostępnili do użytku okulary Google, które łącząc się z Internetem pozwalają robić zdjęcia, wyszukiwać potrzebne dane, a nawet odsłuchiwać dźwięk bez użycia słuchawek. Odbiór informacji ma umożliwić zainstalowany w okularach ekran wyświetlający. Bez wątpliwości tworząc je wzorowano się nieco na gadżetach tajnych agentów.

Technologia stworzyła również sporych rozmiarów gogle mogące przenieść nas do wirtualnej rzeczywistości. Tym wynalazkiem jest Oculus, szczególnie popularny wśród graczy, którzy dzięki niemu są w stanie poczuć grę „na własnej skórze”.

Kolejnym ciekawym rozwiązaniem, jakie oferują nam dzieła science fiction, są hologramy. Ukazano je w wielu filmach, jak chociażby „Gwiezdne wojny”, czy „Powrót do przyszłości”. Hologramy bardzo często stosowano jako „realne” połączenie z drugą osobą, nie raz były one wyposażone w urządzenia pozwalające porozumieć się również werbalnie.Star Wars

To zagadnienie, pod kątem wyświetlania obrazu, przestało być dla nas fikcją, a hologramy, choć nie są codziennością w życiu większości ludzi, nie stanowią dużej sensacji. Są one używane podczas wystąpień scenicznych, wykładów, a chętni mogą nawet stworzyć hologram 3D na własnym telefonie. A jak powstają takie obrazy? Są one tworzone za pomocą wysokoenergetycznych wiązek lasera, wysyłanych w przestrzeń pod takim kątem, by mogły się przeciąć i wytworzyć plazmę, która obrazuje nam daną rzecz w formie voseli (odpowiednik piksla).

Ciekawym zagadnieniem są także kapsuły regeneracyjne, umożliwiające zebranie energii i potrzebnych ciału składników odżywczych w krótszym od przeciętnego czasie. Taka forma odzyskiwania sił ukazana była m.in. w książce „Hurysy z katalogu”. Dzięki kapsule bohaterowie mogli odzyskać sprawność fizyczną, by, w tym przypadku, powrócić do służenia ludziom.


Kapsuła regeneracyjnaMaszyna taka powstała również w naszym świecie. Wyprodukowana została przez niemiecką firmę i prawdopodobnie dostępna jest już do użytku na większą skalę. Jej specjalne właściwości regeneracyjne opierają się na działaniu fal biomagnetycznych, które, przy odpowiedniej częstotliwości drgań, podnoszą aktywność komórek organizmu, a tym samym wspomagają pracę wielu narządów. Podobno kapsuła ma też właściwości odmładzające i rzekomo potrafi wydłużyć życie.

Jak widać, z biegiem lat, science fiction przestało być tak fikcyjne, jak mogłoby się wydawać. Przez ostatnie kilkanaście lat technologia nabrała niewyobrażalnego tempa, tym samym dając podłoże dla wielu niesamowitych wynalazków. Z każdym dniem przyspiesza, co oznacza, że niedługo możemy dogonić wyobrażenia twórców sci-fi sprzed lat, a latanie samochodami, rozmowa z humanoidalnym robotem, czy nawet podróże w czasie staną się normą.

 

 

 

Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda tworzenie hologramów na iPadzie, zerknijcie na film poniżej:

djembed

 

 

Bardzo często, kiedy myślimy o fantastyce, przed oczami stają nam półki pełne książek, sceny z kultowych filmów czy też gry wideo. Fantastyka nie ogranicza się jednak tylko do powieści i ruchomych obrazów. Nurt ten zaobserwować można także na nieruchomym obrazie- w malarstwie, fotografii czy grafice.

Choć fantastyka nie kojarzy się jednoznacznie z malarstwem, to jej elementy możemy zauważyć już w obrazach o tematyce mitologicznej. Pierwsze z nich powstawały w okresie antycznym. Na płótnach często pojawiały się wtedy Amory, Pegaz i wszelkie mitologiczne istoty.

 

       Kupidyn;                              

          Kupidyn z obrazu "Porwanie Heleny" Guido Reni          "Meduza z odciętą głową przez Perseusza" Edward Burne-Jones

                                                  

Przez lata motywy te powielano dorzucając do puli coraz nowsze stworzenia, m.in. smoki, które często przewijały się na obrazach wraz ze świętymi.

 

                                             Miniatura z żywota św. Klemensa

              "Św. Jerzy zabijający smoka" Juliusz Kossak                                     Miniatura z żywota św. Klemensa

 

Z czasem malarze zaczęli tworzyć na płótnach całe fantastyczne pejzaże, nie ograniczając się tylko do jednego elementu. Taki artystą był chociażby Grek- Tilemachos Pilitsidis, znany jako Telemach.

 

           Pejzaż Telemach                          

 

Mówiąc o malarstwie fantastycznym nie można nie wymienić , chyba najważniejszego twórcy tego gatunku- Zdzisława Beksińskiego. Każdy obraz osadzony jest w wyobrażonym świecie artysty, oderwanym znacznie od rzeczywistości. Jego dzieła emanują niepokojem, co widać szczególnie na twórczości z lat 60-tych, 70-tych. Beksiński skupiał się wtedy na postaciach.

 

        Zdzisław Beksiński                    Zdzisław Beksiński

 

Fantastyka bardzo mocno osadziła się w grafice komputerowej. Głównie za sprawą gier elektronicznych, które pod względem obrazu dopracowuje się, z każdym nowym tytułem, coraz bardziej.

Nie zapominajmy jednak, że grafika to nie tylko gry, lecz chociażby oprawy książek, które rozwijały się jeszcze dużo przed twórczością komputerową jaką znamy dziś. Jednym z artystów rysujących okładki był Frank Frazetta. Tworzył on ilustracje do Conana Barbarzyńcy.

 

                                        

                 "Conan the Barbarian" Frank Frazetta                                             "Sorcerer" Frank Frazetta

 

Bardzo popularne są także grafiki Josh’a Kirby ilustrującego „Świat Dysku” Terry’ego Pratchetta.

 

             

                     Okładka książki "Kosiarz" T. Pratchett'a                                         Okładka książki "Maskarada" T. Pratchett'a

 

Książki ilustrował również Michael Whelan. Spod jego ręki wyszło ponad 350 okładek.

 

                              

                            "Eric Demonslayer"                                                                        "Dragonsbane"

 

Nie można zapominać o twórcach grafik do gier bez prądu. Jednym z nich był Larry Elmore, ilustrator kultowej gry fabularnej Dungeons & Dragons.

 

                                  

                            "Crimson Dawn"                                                                                       "Castle of Deception"

 

Kolejnym autorem obrazów do gier, m.in. karcianki „Magic: The Gathering”, był Donato Giancola.

 

                        

                                      "Eowyn and the Lord of the Nazgul"

 

Fantastyka znalazła swoje miejsce także w rozległej dziedzinie, jaką jest fotografia. Wielu artystów postanowiło uciec w świat wyobraźni.

Przykładem takiej fotografki może być Annie Leibovitz, która stworzyła serię zdjęć opartą na Disney’owskich postaciach.

 

      Annie Leibovitz          

 

Na uwagę zasługują również fotografie Kirsty Mitchell, która wykonała kilka ciekawych, fantastycznych albumów, m.in. Wonderland.

 

                Kirsty Mitchell

 

Jak widać, fantastyka rozpowszechniła się nie tylko w świecie książek czy filmu. Bardzo dużo jej śladów znaleźć można również w innych dziedzinach sztuki. Nic dziwnego, w końcu mianem fantastyki określić można wszystko, co powstało w naszej wyobraźni i nie ma zbyt dosłownego odzwierciedlenia w świecie realnym.

 

 

 

Zachęcam Was również do zajrzenia na moją stronę- Fantimage, na której znajdziecie fotografie opierające się głównie na słowiańskich wierzeniach. Nie brakuje tam zjaw i fantastycznych postaci J

 

 Przyłożnik               Kania

 

Fantastyka jest niesamowicie szerokim gatunkiem. Bierze się to stąd, że właściwie każdej istniejącej sytuacji, w każdym momencie istnienia świata (lub nie), można nadać nadprzyrodzonych właściwości. Stąd, w jej nurcie, mamy między innymi strzelających z łuków elfów, którzy zwykle wychodzą z jakiejś tajemniczej kniei, chociaż mogą też wyjechać na żubrach z puszczy białowieskiej. Kto im zabroni? Są również czarodzieje machający różdżkami, gałęziami, gitarami w rytm rock&rolla w Śródziemiu, w Londynie, na planecie wielkich latających żab. Czemu nie? W ciemnych uliczkach miasta czają się wampiry, Joker, mutanty chodzące na trzech nogach, a naprzeciw nim staje nastolatek z shotgunem lub/i magicznymi shurikenami. Być może od dziecka należy do tajnej organizacji, albo chce uratować swoją dziewczynę. Kto wie? Nikt nie jest w stanie przewidzieć w jakich kierunkach rozrastać się będzie ten wspaniały gatunek, wciąż powstają nowe. Te istniejące zostały już jednak sklasyfikowane i chociaż granice między nimi się zacierają, to warto się z tym podziałem zapoznać. Rozpoznając swój ulubiony podgatunek, łatwiej jest poruszać się po świecie fantastyki w poszukiwaniu dobranych do własnego gustu utworów. Postanowiliśmy zebrać jak najwięcej informacji o rozpoznanych do tej pory rodzajach i nurtach, żeby móc przedstawić je tu wszystkie razem i w krótki, klarowny sposób opisać.

 

High Fantasy

 Władca Pierścieni

Jest to chyba najpowszechniejsza odmiana. Fantastyka w niej jest wszechobecna. Akcja dzieje się w całości lub częściowo wymyślonym świecie, a postacie mają fikcyjne właściwości i posiadają nadnaturalne moce.

Główne cechy:

  •            Świat w całości lub częściowo wymyślony przez autora.
  •            Świat rzeczywisty nie istnieje lub jest bardzo odległy w miejscu/czasie, bądź jest częścią fikcyjnego świata.
  •            Najczęściej wątkiem głównym jest wielkie zło, które należy pokonać.
  •            Występują nadprzyrodzone zjawiska, fizyka i przyroda jest często odmienna od naszej.
  •            Istnieje cała gama ras, potworów i potężnych artefaktów.
  •            Magia często się ujawnia.

Sztandarowym przykładem jest „Władca Pierścieni”. Pasują tu przede wszystkim serie, w których tytule znajduje się nazwa świata tak jak: „Świat Dysku”, „Świat Czarownic”, „Opowieści z Narnii”, „Alicja w Krainie Czarów”, „Saga Xanth”, „Ziemiomorze”, ale również inne jak „Harry Potter” i „Mieczy Prawdy”. Jest to oczywiście duże uproszczenie, jednak wyjątkowo trafne. Te dzieła zyskały największą popularność.

 

Low Fantasy

Saga Lodu i Ognia

Jest to przeciwieństwo High Fantasy. Akcja dzieje się w świecie rzeczywistym lub do niego zbliżonym, a elementów fikcyjnych jest znikoma ilość.

Główne cechy:

  •           Świat jest realny.
  •            Pewne wydarzenia mają nienaturalne właściwości.
  •           Jest duża rozpiętość jeśli chodzi o wątek główny.
  •          „Nieludzie” i magia występują sporadycznie.
  •            Bohaterowie zazwyczaj są zwykłymi ludźmi.

Dobrym przykładem są pierwsze części „Sagi Lodu i Ognia”, kolejne już coraz bardziej zaczynają przypominać High Fantasy, gdyż nadchodzi wielkie zło, a magia powraca do świata. W większości ciężko jest określić przynależność danego tytułu do Low Fantasy. Powinniśmy to trochę tłumaczyć jak „z elementami fantastyki”, gdyż motywem przewodnim może być coś zupełnie innego.

 

Heroic Fantasy

Conan

Jeżeli graliście w gry typu RPG, to już wiecie o co chodzi. W tym podgatunku spotykamy się z bohaterem przez duże „b”. Często jest on dosłownie przeznaczony do wielkich czynów. Jego życie to nieustanna walka. Podróżuje po świecie i nabija levele, aż nadchodzi ostateczna próba, którą zazwyczaj jest bardzo zły boss do pokonania.

Główne Cechy:

  •           Fabuła jest prosta i powtarzalna.
  •           Wszystko skupione jest na jednym lub grupie wybitnie uzdolnionych herosów.
  •           Występuje motyw wędrówki i przemiany bohatera.
  •           Po raz kolejny wątkiem przewodnim jest walka dobra ze złem.
  •           Rozstrzygnięcie następuje w wyniku finalnego pojedynku z głównym czarnym charakterem.

Tutaj prekursorem jest Robert E. Howard i jego cykl opowiadań o „Conanie”. Z gier natomiast najbardziej znane są te oparte na zasadach „Dungeons & Dragons” np. „Baldur’s Gate” i „Neverwinter Nights”.

 

Dark Fantasy

Diablo

Generalnie są dwie definicje Dark Fantasy. Możemy mówić o fantastyce z elementami horroru, bądź po prostu o dziełach z ciężkim i mrocznym klimatem.

Główne cechy:

  •           Posiada elementy horroru.
  •           Akcja często rozgrywa się w ciemnościach, w nocy.
  •           Występują demony, duchy, nieumarli i inne wszelkie plugastwa.

Tu przykładów jest mnogo. Przede wszystkim tytuły z motywem wampirów i zombie stały się w ostatnich czasach niezwykle popularne, większość jednak została stworzona raczej pod publikę. W tych lepszych znajdują się na pewno „Kroniki Wampirów”. Do gier natomiast należy seria „Diablo”.

 

Urban Fantasy

Jakub Wędrowycz

Jak sama nazwa wskazuje akcja dzieje się w miastach. Jest to właściwie jedyny główny wyznacznik, gdyż cała reszta jest zróżnicowana i z tego co wiem bywa czasem naprawdę dziwna. Istnieje jeszcze odmiana, która zwie się Rural Fantasy. Tu analogicznie jak wyżej, tyle że na wsi.

Główne cechy:

  •           Akcja rozgrywa się w mieście. (na wsi dla Rural Fantasy)
  •           Elementy magii i techniki mieszają się.

Osobiście nie gustuję w tym podgatunku. W internecie na pewno znajdzie się wiele niezłych pozycji. Z Rural Fantasy godna polecenia jest seria książek o „Jakubie Wędrowyczu”.

 

Historical Fantasy

Historical Fantasy

Fantasy historyczne jest połączeniem gatunków. Całość przedstawia znaną nam historię, w którą wplecione są elementy fantastyki. Wykorzystane są zazwyczaj do stworzenia pewnego rodzaju otoczki przeszłych wydarzeń i mają na nie znaczący wpływ.

Główne Cechy:

  •           Akcja rozgrywa się obok faktów historycznych.
  •           Występuje związek pomiędzy strefami wydarzeń rzeczywistych i fantastycznych.

Dobrym polskim przykładem tego subgatunku jest „Trylogia Husycka” Andrzeja Sapkowskiego.

 

Science Fantasy

Dragon Ball

Jeżeli od fantastyki odróżnimy Science Fiction, to czym jest Science Fantasy? Ciężko powiedzieć. Ramy Science Fantasy nie są jasno określone. Możemy mówić o tej odmianie przede wszystkim jeśli obok tradycyjnego SF natkniemy się na magię.

Wiele gier i mang/anime łączy obie cechy, chociażby bardzo znany „Dragon Ball”.

 


ThrillerLęk przed śmiercią towarzyszył człowiekowi od zawsze. Boimy się tego, czego nie znamy, tego, że może nas zabraknąć. Nie ma w tym nic dziwnego, nie dziwnym jest też ożywianie tego lęku, co czyniono już wielokrotnie, stwarzając różne zjawy i bestie. Ze strachu przed śmiercią i pośmiertnym zachowaniem ciała ludzkiego, wymyślono nieumarłych. Przez wiele lat objawiali się w różnych postaciach: zombie, wampirów czy innych upiorów. Znane od wielu lat, dziś tłumnie wbijają się do kultury masowej, zarówno w książkach, grach, serialach, filmach, jak i komiksach.

Jednak spróbujmy przyjrzeć się im z osobna. Na początek poświęćmy chwilę, tak ostatnio osławionym zombie. Dziś zawładnęły głównie Ameryką, co wcale nie jest dziwne, gdyż narodziły się właśnie tam. Swój początek mają w kulcie Voodoo praktykowanym na Haiti i w południowym USA. Wierzono, że kapłani, zwani nougan, mambo lub bokor uśmiercali człowieka, a w kilka dni po pogrzebie nieszczęśnika, potrafili przywrócić go do życia. Może nie całkiem, ponieważ ożywiali jedynie ciało, które zamieszkiwał duch śmierci Guédé. Po co to robili? Takie zombie, a właściwie cadavre, używany był do prac w polu i w gospodarstwie. To dopiero tania siła robocza! Jednakże nie każdy prawie umarły pomocnik służył gospodarzowi po wsze czasy (i to dosłownie), gdyż wystarczyło, by poczuł on smak soli, a natychmiast uświadamiał sobie, że nie żyje i szedł na cmentarz, by się na nim zakopać. Choć brzmi to całkiem zabawnie, należy pamiętać, że zombie, co jak co, ale żywią się mięsem i mózgami.

Jak łatwo się domyślić, alternatywa stania się zombie nie była zbyt kusząca, dlatego też rodzina zmarłego starała się uchronić go przed tym losem przebijając pierś kołkiem lub obcinając ręce i nogi. Sama wizja przemiany w bezmyślne zwłoki powodowała dodatkowy lęk przed śmiercią.Walking Dead

Dzisiaj zombie rozprzestrzeniły się w popkulturze. Już od lat 60-tych natykamy się na filmy o nich. Pierwszym i najpopularniejszym jest „Noc żywych trupów” George’a Romera. Te postaci przewinęły się również w świecie muzyki- tu idealnym przykładem jest teledysk do piosenki „Thriller” Michaela Jacksona. Aktualnie podbijają świat w grze „Dying Light”, czy też w serialu „The walking dead”.

Mówiąc o umarłych, ciężko nie wspomnieć o wampirach. Ich postać wywodzi się m.in. od wierzeń słowiańskich, w których funkcjonowała pod nazwą wąpierza. W przeciwieństwie do zombie, w przemianę wampirów nie mieszano magii. Jak więc powstawały? Są różne teorie. Wierzono, że tworzyły się z niepogrzebanych lub niespalonych zwłok, przez gwałtowną śmierć, przez rzucenie na żywego przekleństwa, a także przez profanację zwłok, czy ugryzienie przez innego wampira. Podejrzewano też, iż nieumarłymi mogły stawać się wiedźmy oraz samobójcy. Jak w przypadku zombie, o spokój duszy i ciała zmarłego zadbać musiała rodzina. Gdy nie wypełniła tego obowiązku, narażona była na dręczenie przez wampira.


Co robimy w ukryciuCiekawym jest, że dawniej ludzie obawiali się zamiany w wampira po śmierci, a w dzisiejszych dziełach, w których upiory te są coraz bardziej spersonifikowane, lęk przed odejściem występuje również w nich samych. Tak, tak, nie dość, że wampiry obawiają się swojej niezbyt przyjemnej śmierci, to na dodatek ludzie chcąc się przed nią uchronić, nierzadko proszą krwiożerczych przyjaciół o możliwość zamiany w ich pobratymców, co miało miejsce chociażby w filmie „Co robimy w ukryciu” Jemaine Clement’a i Taika Waititi. Tak ciekawą przemianę strachu przed śmiercią w dziełach fantasy widać w porównaniu „Miasteczka Salem” Stephena Kinga a „Kronik wampirów” Anne Rice, gdzie wampiry od bezmyślnych istot przeszły do postaci niemal ludzkiej.

Ostatnim działem, w który chcę się zagłębić, jest nekromancja, czyli ożywianie zwłok za pomocą magii. Był to dobry sposób na oswojenie się z tematem śmierci, która to dzięki czarom przestała być nieodwracalna. Zdolność wskrzeszania ciała wymagała potężnej mocy, jaką dysponowali nieliczni. Tego typu magię widać w opowiadaniach „Weźmisz czarno kure…” Andrzeja Pilipiuka, gdzie do życia przywrócony zostaje m.in. Lenin. O ile w tym przypadku kwestia nekromancji przedstawiona została z przymrużeniem oka, to już „Frankenweenie” ukazuje ogromną tęsknotę dziecka za pupilem, która stanowi pobudkę do przekraczania cienkiej granicy między życiem a śmiercią. Owa animacja pokazuje, że ciężko nam się pogodzić nie tylko ze swoją śmiercią, lecz także z odejściem najbliższych.

 

Jak widać, już od dawna człowiek próbował poradzić sobie z lękiem przed śmiercią. Tworzył postaci nieumarłych, którzy jedną nogą znajdowali się w grobie, a drugą wciąż zostawiali na ziemi. Choć obawa wcale się nie zmniejszyła, to jednak łatwiej nam oswoić strach materialny. W końcu prościej bać się tego co znamy, czyż nie?

Od niepamiętnych czasów ludzie raczyli się opowieściami o bogach, bohaterach, zjawach i potworach. Było ich niesamowicie wiele, a całość tworzyła zespół wierzeń dla danego regionu. Te historie i przekonania przekazywane były najczęściej ustnie, naturalne więc było wykształcenie się wśród społeczności kasty kapłanów, którzy będą starannie pielęgnować dobytek kulturowy i religijny oraz wygłaszać nauki swoim ziomkom. Dzięki ich działalności znamy między innymi mitologię grecką, która jest kolebką naszej europejskiej kultury. Istniała jednak w Europie grupa ludów, która objęła olbrzymi teren, lecz ze względu na niedobór źródeł pisanych, większość ich obyczajów pozostaje do dzisiaj tajemnicą, natomiast kapłani nabrali fantastycznych umiejętności.

zbieranie jemioły

Druidzi byli zawodowymi kapłanami Celtów i cieszyli się olbrzymim poważaniem wśród ludu. Znali oni prawo, medycynę, astronomię i historię plemienia. Dziedziny te są ważne dla funkcjonowania całej grupy, dlatego też byli wysoko postawieni i posiadali wpływy polityczne. Parali się również wróżbiarstwem, zielarstwem oraz magią. Ich nauka trwała dwadzieścia lat i była przekazywana drogą ustną poprzez poezję, której ogromną ilość musieli zapamiętać. Odprawiali rytuały religijne w świętych dąbrowach oraz zajmowali się edukacją i sądownictwem. Przypuszczalnie większość z nich pochodziła z elity społeczeństwa.

Informacje jakie posiadamy o druidach są niepewne, gdyż pochodzą ze źródeł pisanych ludów starożytnych wrogo usposobionych do Celtów. To czego nie znamy przez stulecia zastępowane było ludzką fantazją. Ludy Europy, w poszukiwaniu tożsamości narodowej innej niż z południowych krain morza śródziemnego, zainteresowały się historią Celtów, a w szczególności druidów, którzy tworzyli w tym przypadku trzon kulturowy. Podekscytowani odkrywcy wygłaszali własne teorie, które przeniknęły do opinii publicznej i stworzyły fantastyczny obraz celtyckiego maga przywołującego nadnaturalne moce, w gniewie zmieniającego ludzi w menhiry.anglesey

Znana jest prawdziwa historia z 60 roku, w której Rzymianie pod dowództwem Gajusza Swetoniusza Paulinusa zaatakowali plemiona celtyckie na wyspie Anglesey. W bitwie oprócz wojowników brytyjskich wzięli udział również druidzi i czarownice, którzy z dzikością wykrzykiwali zaklęcia i przekleństwa oraz wymachiwali pochodniami. W efekcie rzymskich legionistów ogarnął strach, jednak z pomocą Paulinusa po chwili ruszyli do ataku. Takie wydarzenie już samo w sobie intryguje i prosi się o stworzenie fantastycznej otoczki.

Dziś historycy znają już więcej faktów i wycofali nieprawdziwe teorie. Mają jednak one kontynuację w literaturze, muzyce i grach. Istnieją również grupy neodruidów, które starają się wskrzesić kult celtycki i praktykują ich wierzenia.

neodruidzi

 

Archetyp druida w fantastyce, to istota, która nawiązała duchową łączność z naturą i studiuje jej istotę. Odprawia tajemnicze rytuały, dzięki którym potrafi porozumieć się ze zwierzętami i roślinami. Dba o nie i może wezwać je do pomocy. Sam również zmienia postać na zwierzęcą, jeśli zajdzie taka potrzeba. Czci dęby i jemiołę, z której potrafi wydobyć cudowne właściwości. W przyrodzie występują żywioły, nad którymi druid potrafi zapanować dzięki magii. Przy ich pomocy jest w stanie przywołać huragan, deszcz lub trzęsienie ziemi. Uzdrawia życiodajną mocą płynącą ze zrozumienia życia, nie boską jak w przypadku innych kapłanów.

W przeszłości Celtowie wierzyli w magię i potęgę sił natury. Można więc powiedzieć, że pomiędzy twardym naukowym wizerunkiem druida, a jego fantastycznym odpowiednikiem istnieje subtelna, wręcz romantyczna różnica. A Wy który z nich wolicie? Ten realny, lecz wciąż pełen tajemnic, czy fantazyjnie rozbudowany o niewiarygodne cechy i umiejętności?

druid Panoramiks

Copyright © 2015 mitycznytalent.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
środa, wrzesień 19, 2018