szukajka

Solutions4ad - Vikings War of Clans

Lekcja obrony przed wilkołakami

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

 

wilkołakOd wieków lesiste tereny Europy stwarzały zagrożenie dla ludzi. Wewnątrz borów czyhały przeróżne niebezpieczeństwa począwszy od drapieżnych zwierząt, przez tajemnicze mary, nieustępliwe wichry, po korzenie drzew pod nogami. Jednym z najgroźniejszych stworzeń, które spędzało chłopom sen z powiek był wilkołak.

 

Ludzie-wilki miały niszczycielską siłę, ostre pazury i ogromne zębiska. Wyostrzone zmysły pomagały im poruszać się w ciemności zwinnie i bezszelestnie, a włochate cielska były odporne na ciosy. Ogarnięte dziką furią brały na cel każdego, nikt bowiem nie stanowił dla nich zagrożenia. Jak więc się przed nimi bronić? Zwykłą bronią nic nie wskóramy, potrzebujemy specjalnych metod, które chciałbym Wam przedstawić zaczynając od, w mojej ocenie, najbardziej skutecznych. Opatrzę je również rysunkami, które w łatwy i przystępny sposób pomogą zrozumieć i przyswoić tę lekcję.

 

1.    Srebro

Użyj srebra lub święconej wody (wersja dla ubogich) , by stworzyć broń o zabójczych dla wilkołaka właściwościach. Wiadome jest, że metal ten ma w sobie moc niszczenia demonicznej tkanki. Najlepiej jest wytopić kulę i wpakować ją zwierzowi prosto w serce. Można oczywiście użyć broni białej, lecz trzeba się wtedy liczyć z możliwością bycia rozszarpanym i pogryzionym.

srebro

2.    Nóż ze stopionego krucyfiksu

Krótka broń o wielkiej sile. Tak jak wyżej należy trafić w serce lub w pysk. Jest to niezwykle trudne i zarazem skuteczne. Minusem jest zasięg ostrza, lecz takim dobrze wyważonym nożem można przecież rzucić.

 krucyfiks

3.    Ogień
Nie ma pewności co do możliwości uśmiercenia bestii ogniem, lecz wilcze futro bardzo dobrze się pali, co w najgorszym razie sprowokuje stwora do ucieczki. Mamy tutaj pole do popisu jeśli chodzi o sposoby podpalenia, wystarczy użyć nieco wyobraźni.

ogien

4.    Rzut widłami
Ciśnij widły między oczy. Muszą być osinowe (to bardzo ważne!). Nie znam skutecznych przypadków użycia drwa przeciw wilkołakowi. Być może to zadanie przerasta niedoświadczonych obrońców.

widły

5.    Magia
Prawdopodobnie skuteczniejsze od powyższego sposobu, jednak prawie niewykonalne ze względu na niedobór czarowników. Odpowiednie zaklęcia mogą uśmiercić potwora, sprowadzić go do ludzkiej postaci, w której łatwiej go zabić, bądź całkiem odczarować, by napić się potem razem w szczęściu i harmonii.

magia

6.    Odrąbanie łap
Szanujący siebie wilkołak nie pozwoli sobie odciąć łapy. Gdyby jednak się to udało efekt jest zdumiewający. Wraca on bowiem na stałe do swojej ludzkiej postaci, lecz niestety bez uciętych kończyn.

łapy

7.    Amulety
Przeróżne świecidełka, kamienie znalezione w górach połączone z liśćmi roślin o odpychającym zapachu powinny odstraszyć stwora.

amulety

8.    Czosnek

Panaceum na wszystkie zagrożenia, zupełnie nieskuteczne przeciw wilkołakowi. Być może zawieszenie kilku główek na drzwiach pozwoli umknąć wilczej furii wywołując w potworze litość i śmiech.

czosnek

 

Jak widać sposobów na pokonanie bądź wystraszenie wilkołaka jest wiele. W sieci można znaleźć ich jeszcze więcej, lecz przed użyciem każdego z nich należy się porządnie zastanowić, bowiem w sytuacji zagrożenia warto jest mieć przy sobie najskuteczniejsze środki.

Komentarze obsługiwane przez CComment

Nowości - Fantastyka naszym okiem

W poprzedniej części artykułu omówiłam już maszyny latające oraz humanoidalne roboty, jednak science fiction otwiera przed nami dużo więcej technicznych, przyszłościowych furtek, na które warto zwrócić uwagę.
MatrixPochylmy się na chwilę nad tematem ludzi w technologii i zastanówmy nad kwestią połączenia umysłu z siecią. Motyw ten jest dość często spotykany w dziełach z zakresu fantastyki naukowej. Bardzo widoczny jest m.in. w filmie „Matrix” Andy’ego i Lany Wachowskich oraz w „Avatarze” Jamesa Camerona. W obu przypadkach, bohaterowie za pomocą połączeń mózgu z komputerem przenoszą się do innego świata, gdzie mają do wykonania powierzone im misje.

Coraz bliższa staje się także możliwość łączenia umysłu z siecią w realnym życiu. Póki co, naukowcy udostępnili do użytku okulary Google, które łącząc się z Internetem pozwalają robić zdjęcia, wyszukiwać potrzebne dane, a nawet odsłuchiwać dźwięk bez użycia słuchawek. Odbiór informacji ma umożliwić zainstalowany w okularach ekran wyświetlający. Bez wątpliwości tworząc je wzorowano się nieco na gadżetach tajnych agentów.

Technologia stworzyła również sporych rozmiarów gogle mogące przenieść nas do wirtualnej rzeczywistości. Tym wynalazkiem jest Oculus, szczególnie popularny wśród graczy, którzy dzięki niemu są w stanie poczuć grę „na własnej skórze”.

Kolejnym ciekawym rozwiązaniem, jakie oferują nam dzieła science fiction, są hologramy. Ukazano je w wielu filmach, jak chociażby „Gwiezdne wojny”, czy „Powrót do przyszłości”. Hologramy bardzo często stosowano jako „realne” połączenie z drugą osobą, nie raz były one wyposażone w urządzenia pozwalające porozumieć się również werbalnie.Star Wars

To zagadnienie, pod kątem wyświetlania obrazu, przestało być dla nas fikcją, a hologramy, choć nie są codziennością w życiu większości ludzi, nie stanowią dużej sensacji. Są one używane podczas wystąpień scenicznych, wykładów, a chętni mogą nawet stworzyć hologram 3D na własnym telefonie. A jak powstają takie obrazy? Są one tworzone za pomocą wysokoenergetycznych wiązek lasera, wysyłanych w przestrzeń pod takim kątem, by mogły się przeciąć i wytworzyć plazmę, która obrazuje nam daną rzecz w formie voseli (odpowiednik piksla).

Ciekawym zagadnieniem są także kapsuły regeneracyjne, umożliwiające zebranie energii i potrzebnych ciału składników odżywczych w krótszym od przeciętnego czasie. Taka forma odzyskiwania sił ukazana była m.in. w książce „Hurysy z katalogu”. Dzięki kapsule bohaterowie mogli odzyskać sprawność fizyczną, by, w tym przypadku, powrócić do służenia ludziom.


Kapsuła regeneracyjnaMaszyna taka powstała również w naszym świecie. Wyprodukowana została przez niemiecką firmę i prawdopodobnie dostępna jest już do użytku na większą skalę. Jej specjalne właściwości regeneracyjne opierają się na działaniu fal biomagnetycznych, które, przy odpowiedniej częstotliwości drgań, podnoszą aktywność komórek organizmu, a tym samym wspomagają pracę wielu narządów. Podobno kapsuła ma też właściwości odmładzające i rzekomo potrafi wydłużyć życie.

Jak widać, z biegiem lat, science fiction przestało być tak fikcyjne, jak mogłoby się wydawać. Przez ostatnie kilkanaście lat technologia nabrała niewyobrażalnego tempa, tym samym dając podłoże dla wielu niesamowitych wynalazków. Z każdym dniem przyspiesza, co oznacza, że niedługo możemy dogonić wyobrażenia twórców sci-fi sprzed lat, a latanie samochodami, rozmowa z humanoidalnym robotem, czy nawet podróże w czasie staną się normą.

 

 

 

Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda tworzenie hologramów na iPadzie, zerknijcie na film poniżej:

djembed

 

Piękna i BestiaKto z Was pamięta chwile, gdy będąc dzieckiem oglądał „Króla Lwa”, „Pocahontas” czy „Mulan”? Wtedy, bajki te stanowiły doświadczenie o charakterze mocno emocjonalnym. Z łatwością  wczuwaliśmy się w role bohaterów, razem z nimi przeżywaliśmy przygody, rozterki, radości i smutki. Kto z Was nie płakał przy śmierci Mufasy czy nie życzył Mulan stania się najlepszą wojowniczką? Z animacji tych czerpaliśmy często wzorce do naśladowania, chcieliśmy być dzielni jak Pocahontas, silni jak Hercules i piękni jak Bella. To właśnie owe wzorce i nasza dziecięca wrażliwość sprawiły, że dziś „stary Disney” wydaje nam się dużo lepszy.

Czy rzeczywiście dziś wytwórnia nie ma nam do zaoferowania wartościowych treści? A może jest całkiem odwrotnie? Spójrzmy na jakość animacji jaką serwowano nam dawniej a tę , jaką otrzymujemy dziś. Przy filmach, takich jak „Kopciuszek” czy „Dzwonnik z Notre Dame”, widać kreskę rysownika, który włożył sporo pracy w wygląd bajki. Współcześnie jest to temat potraktowany w całości programem komputerowym. Animacje, choć piękne, czasem są zbyt wygładzone. Brakuje im nieco „szorstkości” ołówka. Dość wyraźna jest także zmiana kolorystyki bajek. Dawniej przytłumione i wyblakłe, dziś świecą feerią barw. To pozwala nam patrzeć na nie w bardziej pozytywny sposób.

Spójrzmy na stare produkcje Disneya: „Kopciuszek”, „Śnieżka” czy „Piękna i Bestia”, wszystkie one mają jedną, charakterystyczną cechę- księżniczkę i księcia. Schemat ten utrzymywany był przez lata w wielu animacjach. „Alladyn”, a nawet „Król Lew” również mogły się nim poszczycić. Faktem jest, że wiele z tych bajek było Planeta Skarbówreprodukcją baśni braci Grimm, które w oryginale ociekały przemocą , jednak Disney nadał im własny charakter. To przez nie zrodził się wzorzec disney’owskich księżniczek- pięknych, często uzależnionych od królewiczów, niewinnych istot. Przy współczesnych produkcjach odchodzi się od umieszczania bohaterów w tych stereotypowych rolach. Spójrzmy na najnowszą animację spod skrzydeł Disneya- „Vaianę- Skarb Oceanu”. Opowiada ona o dziewczynie, która sama walczy o rodzinną wyspę, jest odważna i dzielna. To samo można zaobserwować w „Lilo i Stich”. Dzięki takiemu ukazaniu kobiet, dziewczynki oglądające bajki są utwierdzane w przekonaniu, że mogą wiele, stają się bardziej samodzielne.

To wiąże się również z przewartościowaniem kultu ciała. Dziś wytwórnia pozwala sobie na stworzenie bohaterów nieco niedoskonałymi. Spójrzmy na Pocahontas a Vaianę. Różnica jest zauważalna. To zbliża nas jeszcze bardziej do bohaterów i pozwala się z nimi utożsamić.

VaianaWyraźna jest też zmieniona tematyka bajek. Dawniej opierała się ona w dużej mierze na szukaniu i zdobywaniu miłości. Teraz postaci szukają przygód , pragną odkrywać świat, przemierzać nieznane lądy, co widoczne jest w „Atlantydzie” czy „Planecie Skarbów”. To sprawia, że w oczach widza niemożliwe staje się możliwe i budzi się w nim chęć poznawania nowych rzeczy.

Oba typy bajek, ze „starego” i „nowego” Disneya, niosą ze sobą ważny przekaz i spory bagaż emocji. Zarówno miłość, jak i chęć odkrywania, stanowią ważny filar życia, który sprawia, że staje się ono pełniejsze. Wytwórnia odpowiada na otaczający świat i dostosowuje swoje animacje do potrzeb widzów. Choć nie wszystkie produkcje mają widoczny, wartościowy przekaz, bo często robione są jedynie dla rozrywki, to wśród nich można wyłapać perełki, dla których nadal warto śledzić twórczość Disney’a.

OrkŚwiat fantasy jest obfity w przeróżne stworzenia, które są jego kluczowym elementem i w znacznej mierze nadają mu swój niepowtarzalny klimat. Większość z nich posiada charakter zbliżony do człowieka, lecz pewne cechy są mocniej uwydatnione, a inne prawie znikome. Każdy z nas mógłby dobrać sobie fantastycznego przedstawiciela, który reprezentuje swoją naturą podobne wartości. Poświęćmy chwilę istocie, z którą raczej nikt nie chciałby się utożsamiać – czy na pewno tak jest?

Wielu czytało trylogię J. R. R. Tolkien’a pt. „Władca Pierścieni”, a jeszcze więcej oglądało jej ekranizację.  W przedstawionym świecie występuje mnogość potworów walczących w imię zła, a  ze względu na powszechność występowania, na ich czele z pewnością stoi ork. Jest to rasa celowo splugawiona i wyhodowana do niszczycielskich celów, prawdopodobnie z elfów, dawno przed czasem, w którym toczy się akcja. Ciała orków są mocno zdeformowane, skóra prawie każdego koloru tęczy i ogólnie sprawiają wrażenie, jakby się mieli zaraz rozłożyć. Siłą nie dorównują ludziom, a po ich pierwowzorach pozostały jedynie szpiczaste uszy – o ile w ogóle pozostały. Jeśli chodzi o zdolności intelektualne, to są one raczej niewielkie. Tworzą prymitywne szczepy pod przewodnictwem zwykle najgroźniejszych osobników, które walczą między sobą, a jedynym co może ich zjednoczyć jest nienawiść do innych stworzeń zamieszkujących Śródziemie oraz twarda ręka mrocznego władcy. Ich ulubionym zajęciem jest walka, która niestety również nie idzie im zbyt dobrze, gdyż w starciu z ludźmi, elfami lub krasnoludami padają całymi chmarami, a pozbawieni dowództwa szybko pierzchną z pola bitwy. Tolkien prezentuje nam więc orka jako żałosną kreaturę, która jest ucieleśnieniem i wykonawcą większości zła panującego w jego fantastycznym świecie. Czy ten przypuszczalnie najbardziej znany wizerunek przesądza o wszystkim?

Orkowie - Władca Pierścieni

Przyjrzyjmy się teraz jak wygląda sytuacja w fantastycznych światach gier fabularnych. Taką rozgrywkę zwykle zaczynamy od stworzenia własnej postaci i tu – o zgrozo! – wiele tytułów umożliwia nam wybór orka lub jego krzyżówki z człowiekiem, jako rasę naszego bohatera lub frakcji. Czy to oznacza, że wśród szlachetnych elfów, wojowniczych krasnoludów i sprytnych niziołków, twórcy proponują nam taką nikczemną miernotę? Nic bardziej mylnego.

W serii „The Elder Scrolls”, tworzonej przez studio Bethesda Softworks, obraz orka zmienia się diametralnie. Jest on masywnej postury. Pod zielonkawą skórą prężą się silne mięśnie, niczym u barbarzyńców z Cymerii. Tym razem przypomina bardziej solidną skałę niż rozkładające się ciało. Wciąż nie należy do najładniejszych, ale jego wygląd z pewnością się poprawił.  Przedstawiciele tej rasy nie dorównują inteligencją ludziom, jednak potrafią już stworzyć hierarchiczną społeczność z podziałem na funkcje. Ponadto są szanowani za swój fach do rzemiosła, który nie ma sobie równych w świecie Tamriel. Nawiązują życzliwe stosunki z innymi ludami oraz asymilują się we wsiach i większych miastach. Natomiast nie uległo zmianie zamiłowanie orków do walki. Tym razem są świetnymi wojownikami, którzy nader wszystko cenią zasady. Honor, duma i godność są to postawy, do których dąży każdy z nich. Niełatwo też zasłużyć na ich zaufanie, gdyż trzeba odznaczyć się właśnie takimi cechami.

Podobny wizerunek tychOrk - The Elder Scrolls - Skyrim stworzeń spotykamy w  grach takich jak „Warcraft”, „Sacred” i „Gothic”. W każdej z nich orkowie toczą boje z innymi rasami, co czasem jest też motywem przewodnim. Sytuacja jest jednak nieco bardziej skomplikowana niż w dziele Tolkiena. Istnieje zróżnicowanie wewnętrzne, które nie pozwala nam ich określić w całości jako istoty dobre, czy złe. Część cechuje bezwzględna agresja, która wynika z obustronnej nienawiści do różnic rasowych i kulturowych. Innych natomiast odznacza rozwaga i chęć porozumienia. Ci drudzy ostrożnie nawiązują kontakty i stosunki dyplomatyczne.
Tworzą cywilizacje prawie dorównując
e ludzkiej. Technologicznie sprawa wygląda bardzo różnie. O ile w „Sacredzie” orkowie zamieszkują w kilku wioskach i niewielkim mieście, w „Warcrafcie” raczej przemieszczają się całą hordą i zakładają osady w aktualnym miejscu pobytu, tak w „Gothicu” budują miasta i wznoszą świątynie oraz potrafią tworzyć potężne machiny wojenne.

Warto zwrócić uwagę na ich stosunek do natury. Szanują przyrodę, uczą się korzystać z jej siły i czerpią z niej w umiarze, czego nie można powiedzieć o wielu z nas.

Skoro dowiedzieliśmy się już, że te humanoidalne stworzenia stawiają swoje miejsca kultu, to możemy od razu wywnioskować, że mają również własne wierzenia. Przewodnikami duchowymi są szamani, którzy są utalentowani w wielu dziedzinach oraz potrafią władać magią.

Podsumowując, ciężko uznać orka za postać, z którą chcielibyśmy się identyfikować. Wyglądem budzi odrazę i przerażenie. Łatwo wziąć go za prymityw. W większości tworów fantastycznych ma oddźwięk negatywny jako wróg rodzaju ludzkiego. Niełatwo jest dostrzec, że często występuje jako dumny wojownik, z odwagą walczący w imię zasad, które przecież tak cenimy.
Biorąc pod uwagę zarówno zalety jak i wady, czy my sami nie miewamy w życiu momentów, w których zachowujemy się jak ork?


Legolas- Od dawna, w różnych kulturach, natykamy się na postaci zwane elfami. Pojawiają się w wielu filmach, książkach, bajkach dla dzieci. Każde z tych dzieł przedstawia je na swój sposób, jednak jest jedna cecha, która łączy wszystkie efly- spiczaste uszy. Zapytana o wyznaczniki ich wyglądu osoba na pewno wymieni uszy jako pierwszy bądź jeden z pierwszych. Rzecz komplikuje się nieco, gdy przychodzi nam zmierzyć się z ich charakterem. Tu dowolność jest ogromna. Jednak spróbuję sprawdzić czy elfy to bardziej dzielni wojownicy czy może uroczy pomocnicy. Porównam ze sobą: „Władcę Pierścieni” w wersji filmowej, serial „Czysta Krew”, film familijny „Elf” oraz „Romana Barbarzyńcę”- niestandardowy film animowany.

Kto z Was nie zaczął kojarzyć elfów z „Władcą Pierścieni” po jego hucznym pojawieniu się w kinach? Legolas podbijający serca swą niezwykłą odwagą i walecznością zdecydowanie pozwolił elfom zasłynąć w pozytywny sposób. Jako jeden z członków Drużyny Pierścienia wykazał się niespotykaną u tolkienowskich elfów tolerancją dla innych ras zamieszkujących owy świat. Ich odwieczny spór z krasnoludami nie przeszkodził mu w walce u boku Gimli’ego. Inaczej było z innymi elfami, które, zamknięte w sobie, żyły w niechęci do pozostałych ras. Dominowało w nich pragnienie ochrony swojego gatunku za wszelką cenę. Były przy tym niezwykle honorowe. Mimo że własne dobro było dla nich najważniejsze, respektowały obyczaje pozostałych ras.  Niechętnie wdawały się w relacje z innymi, co ułatwiał im zdecydowanie ich własny język jakim się posługiwali. Choć wydawać by się mogło, że Legolas jest tak odmienny od swych pobratymców, to jednak niewątpliwie łączył ich kunszt walki, w której posługiwali się łukami. Zwinność i gracja jaką prezentowały elfy, pozwalała nacieszyć nawet najbardziej wybredne oko.

Zupełnie inaczej wyglądają elfy w filmie familijnym „Elf”, w którym to ukazane są od strony pomocników św. Mikołaja. Jest to ich druga, najbardziej znana odsłona. Mimo iż cały film skupia się na człowieku, który myśli, że jest elfem, bo od małego był tak wychowywany, to jednak spróbuję skupić się na autentycznych postaciach pomocników Mikołaja. Są one uroczymi, niezwykle pracowitymi postaciami, które to przez cały rok dzielnie pomagają Świętemu przygotować się do tak wielkiego wydarzenia, jakim jest Boże Narodzenie. Praktycznie nie mają wad, ani słabości. Bo czyż tak idealne stworzenia mogą mieć wady? Chyba jedynym ich potknięciem, w całym filmie, było nie do końca miłe potraktowanie głównego bohatera, który swoim tempem pracy i zwinnością nieco odstawał od reszty. Jednak był to niewielki, niechlubny epizod, który został wybaczony elfikom. Również samym wyglądem znacznie odbiegają od postaci Tolkiena. Elfy z „Władcy Pierścieni” są wzrostu ludzi, są smukłe i posiadają atletyczne ciała, natomiast pomocnicy Mikołaja są niżsi od dorosłego człowieka, nie są tak smukli, co może być zasługą siedzącego trybu życia (całodzienne skręcanie zabawek i pakowanie prezentów ogranicza znacznie czas na ćwiczenia), a także braku walki, bo po co elfowi bożonarodzeniowemu umiejętność władania łukiem?

Kolejną odsłonę elfów ukazuje serial „Czysta Krew”. Istoty tam ukazane są pozornie rajskimi, żyjącymi w utopii postaciami, jednak skrywają swą demoniczną naturę. Co ciekawe, elfy w serialu są praktycznie tym samym co wróżki. Natykamy się na nie przez główną bohaterkę- Sookie, która jak się okazuje, również jest elfem. Trafia ona do krainy zamieszkanej przez przedstawicieli swojej rasy, która znajduje się w innym wymiarze. Spotkane tam istoty są piękne, żyjące w symbiozie z ludźmi, roztaczające wokół siebie aurę miłości i zrozumienia. Żyją w otoczeniu natury, kąpią się w jeziorze i jedzą dość niezwykły owoc podsuwany im przez rządzącą elfkę. Jak się okazuje, to on jest główną przyczyną postrzegania owego świata jako raju, gdyż nie jest niczym innym jak narkotykiem, mającym na celu omamić kosztujących go i sprawić, by czas w ich odczuciu znacząco zwolnił. Wracając jednak do elfów, są one obdarzone niezwykłymi mocami, takimi jak czytanie w myślach ludzi, zmiennokształtnych czy wilkołaków (wyjątek stanowią wampiry), a także umiejętność władania światłem, którym są w stanie ciskać w napastnika. Różnią się przez to zdecydowanie od elfów z „Władcy Pierścieni" czy pomocników św. Mikołaja. Nie można zapomnieć także o ich drugiej naturze ukazanej w „Czystej Krwi”. Elfy potrafią zmienić się w demony, z urodziwych istot przeobrażają się w brzydkie stwory. Tak dzieje się, gdy królowa, której są podwładni ukazuje swe prawdziwe, niezbyt dobre oblicze. Nie oznacza to jednak, że pod jej wpływem wszystkie elfy stają się tak samo złe. Kolejną ważną cechą, wyróżniającą je zdecydowanie spomiędzy innych przekazów o elfach, jest brak spiczastych uszu, tak charakterystycznych dla owej rasy. To może skłaniać do przypisania ich bardziej do kręgu wróżek niż elfów.

Postanowiłam sprawdzić również, choć nieco żartobliwie, jakie są elfy w filmie animowanym- „Roman Barbarzyńca”. Na wstępie chcę zauważyć, że niewybredne żarty i cięty humor ukazany w animacji, zdecydowanie wyklucza ją z kręgu nadających się dla młodszych widzów. Co też waży na samym odbiorze, jak również ukazaniu postaci elfa Lamerasa, gdyż nie ma on zupełnie nic wspólnego z sympatyczną postacią z familijnego „Elfa”. Jak więc jest przedstawiony? Z wyglądu niewiele różni się od tolkienowskich elfów, jest smukły, ma spiczaste uszy, włada łukiem. Za to charakterem odbiega zupełnie od dotąd omówionych postaci. Jest ogromnie zniewieściały, nieco strachliwy. Lameras posiada całą gamę erotycznych aluzji, którą zarzuca towarzyszy tej samej płci.Lameras- Zdecydowanie nie może być postawiony za przykład idealnego elfa i taki właśnie miał być zamiar twórców animacji.

Jak widać elfy mogą być tak różne jak różna jest wyobraźnia twórców dzieł, w jakich się pojawiają. Są cechy, które towarzyszą im prawie zawsze, m.in. charakterystyczne uszy czy umiejętność władania łukiem, jednak nawet one bywają pomijane bądź zmieniane. W związku z tym, ciężko jest jednoznacznie określić czy elfy są sympatycznymi istotkami czy dzielnymi wojami, ponieważ zależy to od sytuacji i charakteru dzieła w jakim są ukazywane. Jednak na dzień dzisiejszy są one chyba bardziej postrzegane jako walcząca, zwinna rasa, do czego w ogromnej mierze przyczynił się Tolkien. Również w naszej kulturze możemy spotkać się z elfami, co udowodnił nam Andrzej Sapkowski w „Wiedźminie”. Podsumowując, określenie charakteru elfów pozostawię Waszej własnej ocenie, w moim odczuciu będą jednak, mimo wszystko, trochę bardziej wojownikami niż pomocnikami Mikołaja.

Legendarny smokLegendy, mity i podania stanowią ogromną część dziedzictwa każdej kultury. Są źródłem wiedzy o człowieku z przeszłości, a także podwaliną i inspiracją dla człowieka współczesnego. Dziś, w czasach niesamowitego rozwoju nauki, techniki i ogólnie cywilizacji, coraz mniej jest dla nich miejsca. Człowiek, przekonany że wszystko można wyjaśnić logicznie, wymyśla legendarne stworzenia i historie już wyłącznie dla rozrywki. Dawniej powody ich wymyślania były różnorakie. Służyły one przede wszystkim wytłumaczeniu niezrozumiałych zjawisk, ale pełniły też np. funkcję wychowawczą (z resztą do dziś rodzice niejednokrotnie opowiadają swym dzieciom straszne historie aby wymusić na nich konkretne zachowanie), często były też wykorzystywane dla własnych celów, dla osiągnięcia korzyści majątkowych, pozbycia się kogoś niewygodnego, czy dla uniknięcia odpowiedzialności za własne czyny. Niezależnie od powodów, potwory towarzyszą ludziom od wieków i z pewnością sporo racji ma Geralt Sapkowskiego, który stwierdza, że „ludzie lubią wymyślać potwory i potworności. Sami sobie wydają się wtedy mniej potworni. Gdy piją na umór, oszukują, kradną, leją żonę lejcami, morzą głodem babkę staruszkę, tłuką siekierą schwytanego w paści lisa (...), lubią myśleć, że jednak potworniejsza od nich jest mora wchodząca do chat o brzasku. Wtedy jakoś lżej im się robi na sercu. I łatwiej im żyć”.

Pojawia się jednak pytanie, czy aby na pewno wszystkie potwory są jedynie wynikiem wybujałej wyobraźni prostego niewykształconego ludu? Stare przysłowie mówi, że w każdej legendzie jest ziarnko prawdy. Czy możemy więc przyjąć, że niektóre legendarne stworzenia faktycznie żyły obok człowieka, choć nie pozostawiły po sobie jednoznacznego, potwierdzonego przez badaczy dowodu na ich istnienie? Jest jedna szczególna postać, która każe nam zastanowić się nad odpowiedzią na to pytanie, postać wybijająca się ponad pozostałe, od wieków zaprzątająca umysły ludzi i rozbudzająca wyobraźnię, postać która pojawia się jednocześnie w wielu niezależnych od siebie kulturach – smok.

Mitologia mezopotamska, perska, egipska, żydowska, grecka, nordycka, słowiańska, bałtyjska, germańska, anglosaska, chińska, japońska, wedyjska...wszystkie posiadają swoje smoki. Pierwsze wzmianki o nich pojawiły się już ok. III tysiąclecia p.n.e.. Od początku były one powiązane ze sprawami boskimi.Indie- smok

Bardzo ważną kwestią jest jednak fakt, że przez wieki smok był określany jako „skrzydlaty wąż” i czasem trudno rozdzielić starożytne mityczne smoki i węże, a te drugie pojawiają się w postaci bóstw uczestniczących w tworzeniu świata m.in. u Summerów, Azteków, Majów, Indian czy Aborygenów. Historycznie więc występują nie tylko jako stworzenia nacechowane negatywnie, choć "zły PR" towarzyszy wężom od bardzo dawna, wizerunki złych węży można znaleźć już na egipskich naczyniach z IV tysiąclecia p.n.e. Wróćmy jednak do smoków i przyjrzyjmy się stworzeniom, które były określane nazwami dziś tłumaczonymi właśnie jako "smok".

Za moment powstania Wed - świętych ksiąg hinduizmu, przyjmuje się początek II tysiąclecia p.n.e. W bogatych księgach (ich objętość jest 6 razy większa niż Biblii) świat istot nadprzyrodzonych jest bardzo rozbudowany,  na jego szczycie stoją Dewy – bogowie, zaś ich głównymi przeciwnikami są Asurowie – demony, pierwotnie dobre duchy/bogowie, które świadomie wybrały zło. Prawdopodobnie najsilniejszym z nich jest Wrytra, pojawiający się
 w najważniejszym micie Rygwedy[1] o uwolnieniu wód i światła. Wrytra ma postać gigantycznego węża lub smoka. Według legendy miał ukraść chmury deszczowe zatrzymując rozwój wszechświata. Ostatecznie zabija go król bogów – Indra. Domniemuje się, że wszelkie praindoeuropejskie legendy o smokach zawdzięczają swoje istnienie właśnie Wrytrze.

W babilońskim eposie Enuma Elisz (datowanym na koniec II tysiąclecia p.n.e.) na temat początków świata i człowieka, smoki zostają powołane do życia aby pomóc pramatce Tiamat w walce z bogami pierwszego pokolenia, którzy zabili praojca Apsu: „dostarczyła im broni, jakiej nie ma równej: zrodziła wielkie smoki Z ostremi zębami, z pazurami nie oszczędzającemi nikogo. Jadem, jako krwią, wypełniła ich ciało. Straszne potwory przyodziała w grozę, zaopatrzyła je w blask, zrobiła je podobnemi do bogów. Kto na nie spojrzy, Smok mezopotamskiginie od strachu, -Ich ciało podnosi się nie odwraca się ich pierś”. Oprócz tego sama Tiamat na podobiznach była przedstawiana pod postacią smoka.

Muszhuszu natomiast, wąż-smok, miał być pupilem kilku mezopotamskich bogów, doczekał się także swych podobizn na bramie Isztar w Babilonie. 

U starożytnych Egipcjan wąż-smok Apopis (opisany podczas II tysiąclecia p.n.e.) jest ucieleśnieniem złych mocy, odwiecznym wrogiem Re, który co dnia próbuje powstrzymać wędrówkę słońca, mimo że nigdy mu się to nie udaje.

Skrzydlate węże pojawiają się w starożytnym Egipcie nie tylko w mitologii czy w sztuce, zdają się być częścią tamtejszej fauny, co znajduje odzwierciedlenie w źródłach historiograficznych. Herodot, przebywający w Egipcie w połowie V w p.n.e., napisał w Dziejach: „W okolicy Teb znajdują się święte węże, zupełnie nieszkodliwe dla ludzi. Są one niedużej wielkości i mają dwa rogi, które im wyrastają ze szczytu głowy. Gdy zdechną, grzebie się je w świątyni Zeusa; temu bowiem bogu mają być poświęcone.

Jest w Arabii miejscowość, leżąca mniej więcej naprzeciw miasta Buto, do której sam się udałem, aby zasięgnąć wiadomości o uskrzydlonych wężach. Przybywszy tam, ujrzałem kości węży i kręgosłupy w ilości niemożliwej do opisania; leżały tam kupy kręgosłupów, jedne większe, drugie mniejsze, inne jeszcze mniejsze, a było ich mnóstwo. MiejscowośćSmok- wąż Apopis, gdziSmok- wąż Egipskie te kręgosłupy były zsypane, taki ma wygląd: z przełęczy górskiej jest dostęp do wielkiej równiny, która przylega do Równiny Egipskiej. Otóż jest podanie, że z wiosną skrzydlate węże przylatują z Arabii do Egiptu, a ptaki ibisy zachodzą im drogę u wejścia do tego kraju i nie przepuszczają węży, tylko je zadziobują”.

Podobny opis tych stworzeń można znaleźć także u żydowskiego historyka Józefa Flawiusza: "Tymczasem Mojżesz, zanim wrogowie dowiedzieli się o jego wyprawie, powiódł wojsko do walki, wybrawszy drogę nie przez rzekę, ale przez ląd. Podczas tej przeprawy wspaniale okazał swoją roztropność. Droga bowiem była niezmiernie trudna z powodu mnóstwa wężów, od których roją się owe miejsca; a są tam takie węże, jakich nigdzie więcej nie można spotkać, niezwykłe siłą, złośliwością i przedziwnym wyglądem; niektóre z nich mają nawet skrzydła, tak że mogą nacierać na ludzi wynurzając się z kryjówek w ziemi, albo niespodziewanie spadając na nich z przestworzy. Aby przeprowadzić wojsko bezpiecznie i bez szkody, Mojżesz wynalazł taki oto sposób, wielce przemyślny: kazał upleść z kory papirusowej kosze na kształt skrzyń i nieść je napełnione ibisami. Ten ptak jest wielkim nieprzyjacielem wężów. Na widok ibisa wąż rzuca się do ucieczki, a wtedy ibis chwyta go jak jeleń i połyka”.

Wciąż jednak jesteśmy dalecy od wizerunku smoka jaki wszyscy znamy. Być może mowa tu o dwóch a nawet większej ilości różnych gatunków.

 


[1] Rygwenda - jeden ze zbiorów Wed, najstarszy zabytek literacki indoaryjski

PrzemianaDla wyobraźni nie ma ograniczeń. Potrafimy wyobrazić sobie wszystko... co mieści się w schemacie. Ten z kolei może być narzucony przez inną osobę. Każdy człowiek ma w głowie doskonałe narzędzie, które ograniczamy świadomie lub nie. W fantastyce, czyli gatunku bazującym na wyobraźni, aż roi się od schematów, które z upływem czasu ulegają przeobrażeniom. Dziś mamy coraz większą dowolność. Z poprzednich artykułów znamy złe, krwiożercze wampiry oraz zakochane, ratujące ludziom życie. Plugawe orki i takie, które godność cenią najbardziej. Czy te i inne zmiany pozytywnie wpływają na rozwój świata fantasy?

Ogry są silne, okrutne i głupie. Taki przynajmniej był standard do momentu, kiedy na ekranach kin pojawił się film animowany „Shrek”. Tytułowy bohater w świetnym wykonaniu dokonał przełomu  w postrzeganiu swojego gatunku. Dzisiejsze ogry są silne, dobre, inteligencją dorównują ludziom i mają warstwy. Prawdopodobnie dziwne byłoby wplatanie takich postaci do większości utworów fantastycznych, ale z pewnością jest to miłe urozmaicenie, które poszerza horyzonty. Mamy tu dowód na to, że bestia również może wcielić się w rolę rycerza i nie wywołać przy tym obrzydzenia, lecz sympatię i ciekawość.

Małe, złe gobliny również uległy częściowej przemianie. Pierwotnie prymitywne istoty doznały oświecenia w świecie „Harrego Pottera”. J. K. RoShrekwling opisuje je jako najlepszych bankierów i twórców magicznych przedmiotów. Do tej pory takimi zdolnościami obdarzano głównie krasnoludy, które jednak są bardziej chciwe. Złoto w ich oku błyszczy mocniej, a prawo do własności ma mniejszą wartość. Gobliny zupełnie by ich zdetronizowały, gdyby nie fakt, że pozostały okropnie złośliwe i mają dziwne poglądy. Dla przykładu, sprzedaż swoich wyrobów traktują jako pożyczkę, która wedle ich prawa winna zostać zwrócona. Ciężko jest uznać tę zmianę za dobrą . Z jednej strony odejście od schematu sprawia nowe możliwości, z drugiej jednak obdarzanie ich kompetencjami innych ras tworzy chaos. Krasnolud, gnom, skrzat, kobold i teraz goblin mają już dość wspólnych cech. Na szczęście rzadko pojawiają się w tym samym utworze. Kiedy poczciwe niziołki zaczną wykuwać zbroje?

Wróćmy do wspominanych wcześniej wampirów. Elegancki świat w „Wywiadzie z wampirem” jest ciekawą koncepcją. Wygląd i zachowanie tych istot uległy zmianie na lepsze, nadając całości fascynująco mroczny klimat. Niebezpieczeństwo ukryło się w cieniu tajemniczości i weszło na Goblinwyższy poziom. Takie odejście od wzorca wspaniale się rozwinęło, dzięki czemu do dziś możemy rozkoszować się grozą nowych produkcji. Z kolei pomysł wege- wampirów ze „Zmierzchu” jest zaprzeczeniem horroru i służy tym, którzy poszukują czegoś zupełnie innego. Ta lekka i przyjemna historia zdobyła ogromną popularność, a dla krytyków łagodnych wampirów może mieć charakter komediowy, dlatego zdecydowanie polecam ją wszystkim.

Podobnych przykładów łamania stereotypów jest bardzo wiele. Zmieniają one nasz sposób myślenia i pobudzają wyobraźnie. Nawet jeśli nie wszystkim przypadną do gustu, istnieje szansa, że wejdą na tor, który da początek dla nowej wspaniałej twórczości, rozwijając tym samym świat fantastyki.

Copyright © 2015 mitycznytalent.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
środa, wrzesień 19, 2018