banerro (kopiuj)

Mityczny Talent

Social

szukajka

ADSENSE

Druid – rzeczywistość vs fantastyka

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Od niepamiętnych czasów ludzie raczyli się opowieściami o bogach, bohaterach, zjawach i potworach. Było ich niesamowicie wiele, a całość tworzyła zespół wierzeń dla danego regionu. Te historie i przekonania przekazywane były najczęściej ustnie, naturalne więc było wykształcenie się wśród społeczności kasty kapłanów, którzy będą starannie pielęgnować dobytek kulturowy i religijny oraz wygłaszać nauki swoim ziomkom. Dzięki ich działalności znamy między innymi mitologię grecką, która jest kolebką naszej europejskiej kultury. Istniała jednak w Europie grupa ludów, która objęła olbrzymi teren, lecz ze względu na niedobór źródeł pisanych, większość ich obyczajów pozostaje do dzisiaj tajemnicą, natomiast kapłani nabrali fantastycznych umiejętności.

zbieranie jemioły

Druidzi byli zawodowymi kapłanami Celtów i cieszyli się olbrzymim poważaniem wśród ludu. Znali oni prawo, medycynę, astronomię i historię plemienia. Dziedziny te są ważne dla funkcjonowania całej grupy, dlatego też byli wysoko postawieni i posiadali wpływy polityczne. Parali się również wróżbiarstwem, zielarstwem oraz magią. Ich nauka trwała dwadzieścia lat i była przekazywana drogą ustną poprzez poezję, której ogromną ilość musieli zapamiętać. Odprawiali rytuały religijne w świętych dąbrowach oraz zajmowali się edukacją i sądownictwem. Przypuszczalnie większość z nich pochodziła z elity społeczeństwa.

Informacje jakie posiadamy o druidach są niepewne, gdyż pochodzą ze źródeł pisanych ludów starożytnych wrogo usposobionych do Celtów. To czego nie znamy przez stulecia zastępowane było ludzką fantazją. Ludy Europy, w poszukiwaniu tożsamości narodowej innej niż z południowych krain morza śródziemnego, zainteresowały się historią Celtów, a w szczególności druidów, którzy tworzyli w tym przypadku trzon kulturowy. Podekscytowani odkrywcy wygłaszali własne teorie, które przeniknęły do opinii publicznej i stworzyły fantastyczny obraz celtyckiego maga przywołującego nadnaturalne moce, w gniewie zmieniającego ludzi w menhiry.anglesey

Znana jest prawdziwa historia z 60 roku, w której Rzymianie pod dowództwem Gajusza Swetoniusza Paulinusa zaatakowali plemiona celtyckie na wyspie Anglesey. W bitwie oprócz wojowników brytyjskich wzięli udział również druidzi i czarownice, którzy z dzikością wykrzykiwali zaklęcia i przekleństwa oraz wymachiwali pochodniami. W efekcie rzymskich legionistów ogarnął strach, jednak z pomocą Paulinusa po chwili ruszyli do ataku. Takie wydarzenie już samo w sobie intryguje i prosi się o stworzenie fantastycznej otoczki.

Dziś historycy znają już więcej faktów i wycofali nieprawdziwe teorie. Mają jednak one kontynuację w literaturze, muzyce i grach. Istnieją również grupy neodruidów, które starają się wskrzesić kult celtycki i praktykują ich wierzenia.

neodruidzi

 

Archetyp druida w fantastyce, to istota, która nawiązała duchową łączność z naturą i studiuje jej istotę. Odprawia tajemnicze rytuały, dzięki którym potrafi porozumieć się ze zwierzętami i roślinami. Dba o nie i może wezwać je do pomocy. Sam również zmienia postać na zwierzęcą, jeśli zajdzie taka potrzeba. Czci dęby i jemiołę, z której potrafi wydobyć cudowne właściwości. W przyrodzie występują żywioły, nad którymi druid potrafi zapanować dzięki magii. Przy ich pomocy jest w stanie przywołać huragan, deszcz lub trzęsienie ziemi. Uzdrawia życiodajną mocą płynącą ze zrozumienia życia, nie boską jak w przypadku innych kapłanów.

W przeszłości Celtowie wierzyli w magię i potęgę sił natury. Można więc powiedzieć, że pomiędzy twardym naukowym wizerunkiem druida, a jego fantastycznym odpowiednikiem istnieje subtelna, wręcz romantyczna różnica. A Wy który z nich wolicie? Ten realny, lecz wciąż pełen tajemnic, czy fantazyjnie rozbudowany o niewiarygodne cechy i umiejętności?

druid Panoramiks

Nowości - Fantastyka naszym okiem


HoverboardScience fiction od zawsze ukazywało nam alternatywny, najczęściej futurystyczny świat, w którym aż roiło się od niezwykłych wynalazków. Latające pojazdy, machiny przenoszące w czasie, czy wielofunkcyjne roboty, to tylko niektóre z gadżetów przewijających się przez ten gatunek filmów i książek. We wcześniejszych artykułach opisałam fenomen wehikułu czasu i teleportacji, więc teraz skupię się na innych, przyszłościowych patentach.

Większość z Was pewnie kojarzy filmy z serii „Powrotu do przyszłości” Roberta Zemeckisa. Zeszłego roku, dokładnie 21 października, miało miejsce dość znaczące dla fanów owego sci-fi wydarzenie. Tego dnia bowiem, Marty i Doc znaleźli się w przyszłości. Nie sposób nie zauważyć, że świat pokazany w filmie zdecydowanie odbiegał od tego, którego doświadczamy na własnej skórze.

Choć od 1989 roku technologia zrobiła ogromne postępy, to nadal na ulicach nie spotkamy tak promowanych w filmie Hoverboard’ów. Czy jednak nie poczyniono prób ich wykonania?

Dla wielbicieli „Powrotu do przyszłości” mam bardzo dobrą wiadomość. W sierpniu 2015 r., firma Lexus ukazała światu swoje dzieło rodem z fikcji naukowej. Jest nim lewitująca na 4 cm deska bambusowa z wbudowanymi magnesami i nadprzewodnikami, które dzięki ogromnemu chłodzeniu za pomocą ciekłego azotu są w stanie pokonać grawitację. Jednakże nie jest to możliwe bez specjalnego, magnetycznego podłoża. Mimo, iż deska nie pozwala, póki co, na jazdę po ulicach, a sam Lexus stworzył dopiero jej prototyp, to niezaprzeczalnie jest to olbrzymi ukłon w stronę jeszcze większego rozwoju technologii.Powrót do przyszłości

Pozostańmy przy temacie latania. W „Powrocie do przyszłości”, jak również w wielu innych dziełach science fiction, pojawiają się latające samochody i podobne im maszyny. Napędzane paliwem rakietowym, czy kosmiczną energią, cudeńka potrafiły „jeździć” po niebie, niczym po asfalcie.

Dziś motoryzacja rozwinęła się na tyle, że mamy samochody elektryczne, ułatwiające nam jazdę w każdej możliwej sytuacji, a nawet potrafiące pływać- amfibie. A jak wygląda sprawa podniebnych podróży? Całkiem nieźle, bo choć nie mamy latających aut, to powstają projekty takowych. Jednym z nich jest Helimac, który miałby zostać stworzony w Polsce. Swym wyglądem przypominać ma nieco gokarta z wiatrakami, które tak naprawdę są silnikami mającymi umożliwić maszynie wzbicie się w przestworza.

 A.I. Sztuczna inteligencjaOdnośnie maszyn, dość znaczącą kwestię stanowią roboty, które wyglądem przypominają, niemalże w stu procentach, człowieka. Takie wynalazki pojawiają się m.in. w książce „Hurysy z katalogu” Edwarda Guziakiewicza, czy w filmie „A.I. Sztuczna inteligencja” Stevena Spielberga. W obu przypadkach, roboty miały  głównie zabawiać ludzi i dotrzymywać im towarzystwa. Ukazane w dziełach „żywe maszyny” miały być zaprogramowane na uczucia, lecz same ich nie odczuwać.

Czy w dzisiejszych czasach, stworzenie ludzkiego robota jest możliwe? Jak najbardziej! Co więcej, od dobrych kilku, a nawet kilkunastu lat konstruowane są takie maszyny. W badaniach nad humanoidalnymi robotami przoduje Japonia. To w niej powstają, zarówno ukierunkowane na odpowiednie odwzorowanie motoryki ciała, jak i mimiki twarzy, dzieła technologiczne. W tej dziedzinie najbardziej rozwinięte okazują się firmy: Kawada, Toyota i Honda, których roboty niebezpiecznie przypominają ludzi. Znaczna część z nich ukierunkowana jest tak, jak filmowe i książkowe maszyny, na towarzyszenie i pomoc ludziom w domowych warunkach.

 

Jednak, czy możliwa jest też przewijająca się często w science fiction wizja opanowania przez sztuczną inteligencję świata? Nie wiadomo, w końcu technologia z każdym dniem szybciej galopuje do przodu, tworząc coraz to sprytniejsze gadżety.

 

Jeśli jesteście ciekawi, jak wyglądają takie humanoidalne roboty, koniecznie zobaczcie Robo- Einsteina o bardzo rozwiniętej mimice:

 

djembed

 

W poprzedniej części artykułu omówiłam już maszyny latające oraz humanoidalne roboty, jednak science fiction otwiera przed nami dużo więcej technicznych, przyszłościowych furtek, na które warto zwrócić uwagę.
MatrixPochylmy się na chwilę nad tematem ludzi w technologii i zastanówmy nad kwestią połączenia umysłu z siecią. Motyw ten jest dość często spotykany w dziełach z zakresu fantastyki naukowej. Bardzo widoczny jest m.in. w filmie „Matrix” Andy’ego i Lany Wachowskich oraz w „Avatarze” Jamesa Camerona. W obu przypadkach, bohaterowie za pomocą połączeń mózgu z komputerem przenoszą się do innego świata, gdzie mają do wykonania powierzone im misje.

Coraz bliższa staje się także możliwość łączenia umysłu z siecią w realnym życiu. Póki co, naukowcy udostępnili do użytku okulary Google, które łącząc się z Internetem pozwalają robić zdjęcia, wyszukiwać potrzebne dane, a nawet odsłuchiwać dźwięk bez użycia słuchawek. Odbiór informacji ma umożliwić zainstalowany w okularach ekran wyświetlający. Bez wątpliwości tworząc je wzorowano się nieco na gadżetach tajnych agentów.

Technologia stworzyła również sporych rozmiarów gogle mogące przenieść nas do wirtualnej rzeczywistości. Tym wynalazkiem jest Oculus, szczególnie popularny wśród graczy, którzy dzięki niemu są w stanie poczuć grę „na własnej skórze”.

Kolejnym ciekawym rozwiązaniem, jakie oferują nam dzieła science fiction, są hologramy. Ukazano je w wielu filmach, jak chociażby „Gwiezdne wojny”, czy „Powrót do przyszłości”. Hologramy bardzo często stosowano jako „realne” połączenie z drugą osobą, nie raz były one wyposażone w urządzenia pozwalające porozumieć się również werbalnie.Star Wars

To zagadnienie, pod kątem wyświetlania obrazu, przestało być dla nas fikcją, a hologramy, choć nie są codziennością w życiu większości ludzi, nie stanowią dużej sensacji. Są one używane podczas wystąpień scenicznych, wykładów, a chętni mogą nawet stworzyć hologram 3D na własnym telefonie. A jak powstają takie obrazy? Są one tworzone za pomocą wysokoenergetycznych wiązek lasera, wysyłanych w przestrzeń pod takim kątem, by mogły się przeciąć i wytworzyć plazmę, która obrazuje nam daną rzecz w formie voseli (odpowiednik piksla).

Ciekawym zagadnieniem są także kapsuły regeneracyjne, umożliwiające zebranie energii i potrzebnych ciału składników odżywczych w krótszym od przeciętnego czasie. Taka forma odzyskiwania sił ukazana była m.in. w książce „Hurysy z katalogu”. Dzięki kapsule bohaterowie mogli odzyskać sprawność fizyczną, by, w tym przypadku, powrócić do służenia ludziom.


Kapsuła regeneracyjnaMaszyna taka powstała również w naszym świecie. Wyprodukowana została przez niemiecką firmę i prawdopodobnie dostępna jest już do użytku na większą skalę. Jej specjalne właściwości regeneracyjne opierają się na działaniu fal biomagnetycznych, które, przy odpowiedniej częstotliwości drgań, podnoszą aktywność komórek organizmu, a tym samym wspomagają pracę wielu narządów. Podobno kapsuła ma też właściwości odmładzające i rzekomo potrafi wydłużyć życie.

Jak widać, z biegiem lat, science fiction przestało być tak fikcyjne, jak mogłoby się wydawać. Przez ostatnie kilkanaście lat technologia nabrała niewyobrażalnego tempa, tym samym dając podłoże dla wielu niesamowitych wynalazków. Z każdym dniem przyspiesza, co oznacza, że niedługo możemy dogonić wyobrażenia twórców sci-fi sprzed lat, a latanie samochodami, rozmowa z humanoidalnym robotem, czy nawet podróże w czasie staną się normą.

 

 

 

Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda tworzenie hologramów na iPadzie, zerknijcie na film poniżej:

djembed

 

Jedyny PierścieńW fantastyce, od zawsze, pojawiały się różne przedmioty mające zabójcze właściwości. Dzielni wojownicy uzbrojeni są w ostre miecze, zwinne elfy trzymają na ramieniu precyzyjne łuki. Przez ręce, łapy… odnóża fantastycznych osobliwości przewijają się niezliczone rodzaje broni. Jednak, rzeczy te, stworzono z myślą o walce i w takiej postaci funkcjonują również w realnym świecie. Bardzo popularny w fantasy jest także obszerny ekwipunek łowców wampirów. Nikogo nie zaskakują śmiercionośne krzyże, srebrne kule czy osinowe kołki. Podobnie jest w świecie magii, gdzie zniszczenie sieją różdżki. Wielcy magowie rzucają na siebie potężne zaklęcia w celu unicestwienia przeciwnika, a Avada Kedavra przetacza się nad ich głowami.

Co się stanie, gdy tak potężną mocą obdarzy się mniej złowrogie przedmioty? Już Tolkien, ojciec fantastyki, wpadł na pomysł użycia do tego celu Jedynego Pierścienia. Ten mały, niepozorny kawałek metalu ma moc władania wszystkimi pozostałymi, wykutymi przez elfy, a co za tym idzie, daje swojemu panu praktycznie nieograniczoną władzę. Pierścień może między innymi zamienić ludzi w Nazgȗle, czyli tzw. Upiory Pierścienia. Nie da się ukryć, że równa się to utracie normalnego życia.

Kolejnym zabójczym przedmiotem może okazać się rękawica wykuta z miedzi. Panie Black i Claire udowodniły to w serii „Magisterium”. Tytułowa część ubioru posiada moc unicestwienia Makara, mającego za zadanie ochronić ludzi przed Wrogiem Śmierci. W nieodpowiednich rękach staje się więc prawdziwym zagrożeniem dla całej ludzkości.Jumanji

Co się stanie, gdy w nasze ręce wpadnie gra planszowa mająca wpływ na rzeczywistość? To właśnie przytrafia się bohaterom „Jumanji”. Poza wieloma niezwykłymi przygodami, narażeni są także na ogromne ryzyko. Ich życiu wielokrotnie zagraża niebezpieczeństwo. W końcu, spotkanie ze stadem rozwydrzonych małp czy ucieczka przed szaleńcem z bronią, jest nie lada wyzwaniem.

Ciekawym przedmiotem okazuje się być Bagaż ze „Świata Dysku” Terry’ego Pratchett’a, który jest jednocześnie uroczy i wielce niebezpieczny. To właśnie owy urok staje się jego największą bronią, bo któż zechce posądzać o złe zamiary skrzynkę na malutkich nóżkach? Bagaż, jednakże, jest szlachetny, gdyż staje w obronie swego właściciela, pożerając tylko „tych złych”. Jeśli więc nie chce się trafić do drewnianej otchłani, lepiej nie stawać mu na drodze.

Skoro zabójczym przedmiotem może zostać skrzynia, to dlaczego nie stać się nim tron? A dokładnie Żelazny Tron? Fani „Pieśni Lodu i Ognia” zapewne zastanawiają się, co zabójczego jest w siedzisku królów. Wbrew pozorom, nie chodzi mi o ostre miecze, z których został wykonany. Nie mam na myśli również śmierci od otarć, czy siniaków, których nabawić się mogą osoby zasiadające na tym wyjątkowo niewdzięcznym fotelu. Jego mocą jest mieszanie w umysłach kandydatów na króla. Choć owy tron nie wykazuje żadnych magicznych mocy, to potęgę jaką ze sobą niesie, można mierzyć w ilości istnień, które pochłonęła walka o niego. To chyba wystarczająco świadczy o niebezpieczeństwie, tego groźnie wyglądającego, mebla.

Dość śmiało mogę powiedzieć, że najbardziej zabójczym przedmiotem, z którym się spotkałam, a jakiego nie mogło tu zabraknąć, jest Death Note ze znanej mangi. Death Note to dziennik, który za pomocą swej niezwykłej mocy, przyczynia się do śmierci każdej osoby, której imię i nazwisko znajduje się na jego stronach. Zabójczy artefakt stworzył sam Ryuk- jeden z bogów śmierci.

Dziennik Toma Riddle'aIdąc tropem notesów, nie mogę nie wspomnieć o Dzienniku Toma Riddle’a, który uprzykrza życie bohaterom drugiej części Harry’ego Potter’a. Już od początku wydaje się być przedmiotem podejrzanym, gdyż prowadzi dialog z osobą, która akurat z niego korzysta. Niby nic dziwnego, w końcu to świat magii. Jakby nie patrzeć, mapa Huncwotów też dawała odpowiedzi osobom, które na nią trafiły. Jednak jest różnica między żartobliwymi zdaniami, a świadomą rozmową. Dodatkowo, dziennik potrafił zawładnąć umysłem posiadacza i zaprowadzić go wprost w szczęki śmierci… lub Bazyliszka.

Każde dzieło fantasy jest ograniczone jedynie wyobraźnią autora. Dlaczego więc nie uczynić przedmiotów codziennego użytku złowrogimi narzędziami? W końcu miecze, łuki czy różdżki od zawsze przewijały się w dziełach tego typu, a niebezpiecznego Bagażu na stu nóżkach nie spotkamy wszędzie.


Czysta KrewHomoseksualizm jest ostatnio dość popularnym tematem, goszczącym zarówno w polityce, życiu społecznym, jak i show biznesie. Owo zagadnienie nie mogło ominąć też sfer, takich jak kultura i sztuka. Również w dziełach fantastycznych natykamy się na nawiązania do homoseksualizmu. Co ciekawe, przybierają one różnoraki wydźwięk, w zależności od charakteru danej książki czy filmu.

Na początek pochylmy się nad dziełami, w których motyw homoseksualizmu ukazano w sposób bardzo poważny, niekiedy dramatyczny. Najczęściej, tego typu przedstawienie tematu, występuje w utworach o wampirach. Dobrym przykładem jest tu seria „Kronik wampirów” Anne Rice. Już w „Wywiadzie z wampirem” natykamy się na, jeszcze nie tak dosadnie ukazane, ciągoty Lestata w stosunku do młodych dziewcząt, jak i chłopców. Takie preferencje seksualne wiązały się w oczywisty sposób z rządzą krwi, a każde spotkanie kończyło się ucztowaniem na ofierze. Jednak zainteresowanie tą samą płcią, dużo wyraźniejsze staje się w „Wampirze Armandzie”, gdzie tytułowy bohater zdecydowanie gustuje w młodych mężczyznach. Zarówno w kwestiach fizycznych, jak i „gastronomicznych”.

W serialu „Czysta krew” motyw homoseksualizmu, choć poboczny, odgrywa znaczącą rolę w całej fabule. Najbardziej wyraźny jest on pomiędzy królem Missisipi- Russellem a Talbotem, który jest jego kochankiem. Obaj wampirzy dżentelmeni są do siebie niezwykle przywiązani, choć dopuszczają wzajemną zdradę. W przypadku króla jest ona skierowana również w stronę przeciwnej płci. Russell i Talbot nie traktują się jedynie jako maszyny do zaspokajania potrzeb seksualnych, lecz darzą się dużym uczuciem. Przekonujemy się o tym po ataku na królewskiego kochanka. Władca przysięga wtedy zemstę na napastniku, który odebrał mu tak zaufaną osobę.Gwiezdne jaja

Zupełnie inaczej do tematu seksualności podeszli twórcy filmu animowanego „Roman Barbarzyńca”. Obśmiane w nim są zachowania zarówno hetero, jak i homoseksualistów. W animacji umieszczono postać Lamerasa, który jest niezwykle zniewieściałym elfem. Jego pociąg do tej samej płci ukazano wyraźnie podczas spotkania z tytułowym Romanem, gdy to używa dwuznacznym sformułowań. Takżepod koniec filmu Lameras potwierdza swoje seksualne preferencje masując jednego z barbarzyńców w  zbyt intymny sposób. Tak jak wspominałam, również postaci bardziej przychylne przeciwnej płci, pokazano w krzywym zwierciadle, czego najlepszym przykładem jest wioska pełna niewyżytych erotycznie Amazonek.

Kolejnym filmem, który na wszelakiej seksualności nie zostawia suchej nitki, są „Gwiezdne jaja- Zemsta Świrów”. Akcja produkcji rozpoczyna się w odległej galaktyce, gdzie na pokładzie Apolla podróżuje zespół nieco kontrowersyjnych postaci: Pana Ćmoka, Dzidzi i Lameraskapitana Kirxa wraz z załogą. Bardzo kobiece zachowania kapitana i jego pomocników widoczne są już od początku filmu. Między bohaterami widać też sporą zażyłość, szczególnie pomiędzy Ćmoczkiem a Kirxem. Przewijają się również aluzje odnoszące się do seksualności głównych postaci, m.in. gatunek, do jakiego należy Pan Ćmok, a jakim jest Gejzerella, a także scena, w której Rock (taksówkarz) pokazuje mu swoją zabawkę rozpoczynając dość dwuznaczny dialog, okraszony sugestywnym obrazkiem. W przeciwieństwie do wesołej drużyny, Rock jest stuprocentowym samcem Alfa, co również zostaje wyśmiane w filmie.

W fantastyce, temat homoseksualizmu, jak widać, ukazany jest zazwyczaj bardzo poważnie lub prześmiewczo. Złoty środek znaleźli Japończycy, którzy ukazują temat ten z większym dystansem. Zresztą, jest on w Japonii szeroko rozwinięty, o czym świadczy ogromna ilość anime i mang z motywem homoseksualizmu. Dorobiły się one nawet osobnych kategorii: Yuri- lesbijskie anime lub manga, a Yaoi- gejowskie. W randze animacji japońskich zajmują dość wysokie miejsca, gdyż temat związków jednopłciowych nie jest tam niczym niezwykłym, a mieszkańcy podchodzą do niego raczej na luzie. W przeciwieństwie do stron zachodnich, gdzie nie jest to motyw tak popularny w fantastyce. Choć widoczne są duże zmiany w sposobie i ilości nawiązań do odmiennych seksualności w różnych dziełach, to daleko nam do japońskich produkcji.

 

 


Kot z Chesire z AlicjąJak często w powieściach czy filmach spotykamy się z motywem przejścia ze świata realnego do bajkowej krainy? Czy te wędrówki są tylko pretekstem do rozwinięcia wątku fantastycznego? A może kryje się za nimi coś innego? Te pytania sprowokowały mnie do zastanowienia się nad sensem ucieczek do świata fantastycznego w utworach fantasy. Postanowiłam wziąć pod pióro cztery dzieła: dobrze znaną „Alicję w krainie czarów” Lewisa Carrolla, „Opowieści z Narnii” C.S. Lewisa, „Piotrusia Pana” J.M. Barriego, a także film animowany reżyserii Tima Burtona- „Koralina i tajemnicze drzwi”.

Na początek zastanówmy się jak wygląda życie bohaterów przed odkryciem przejścia do niezwykłej krainy. Zacznijmy od „Alicji w krainie czarów”, która to jak dowiadujemy się z powieści prowadzi normalne, spokojne i nieco nudne życie dobrze wychowanej dziewczynki. Z powieści wiemy też, że mała odkrywczyni jest dociekliwą osóbką, która w domu rodzinnym dowiaduje się wielu rzeczy o świecie, choć nie zawsze właściwie je interpretuje. Wiadomym jest również, iż jest pilną uczennicą, której nie straszne są nawet najdłuższe deklamacje. Jak kwestia przeszłości ma się u czwórki bohaterów „Opowieści z Narnii”? Zupełnie inaczej. Świat realny, w którym żyją: Zuzanna, Piotr, Edmund i Łucja wypełnia strach przed trwającą wojną i ryzyko utraty najbliższych. Dzieci, chronione przez mamę, trafiają z bombardowanego Londynu na wieś, do domu pewnego Profesora. Choć boją się, próbują prowadzić spokojne, pełne zabawy i radości życie. Chwile tęsknoty nie do końca im to jednak umożliwiają. A co z Piotrusiem Panem? Jak wygląda jego życie przed wędrówką do świata fantastycznego? Otóż nasz bohater będąc jeszcze niemowlęciem, jak opowiada „dzień po narodzinach”, ucieka z domu rodzinnego, by zamieszkać wśród wróżek. Niewiele więc możemy dowiedzieć się o jego życiu w realnym świecie. Jest jeszcze jedna postać, którą według mnie warto tutaj przytoczyć- Koralinę, bohaterkę animacji Tima Burtona. Koralina jest żywiołowym dzieckiem mieszkającym z rodzicami- ogrodnikami, którzy z ogrodem mają wspólnego tyle co świnie z lataniem. Z filmu dowiadujemy się, że nasi ogrodnicy są strasznymi pracoholikami (zajętymi pisaniem o ogrodach) nie mającymi czasu dla swej jedynej córki. Ta chcąc zwrócić uwagę najbliższych dopuszcza się różnych psot, łącznie z nieumyślnym poparzeniem dłoni. Warto też wiedzieć, że miejscem, w jakim po raz pierwszy spotykamy się z dziewczynką, jest dom świeżo zamCoralina z ieszkany przez Koralinę i jej opiekunów. Bohaterka postawiona jest w patowej sytuacji: nie ma przyjaciół, otaczają ją bardzo „specyficzni” sąsiedzi, a rodzice od rana do wieczora nie spuszczają wzroku z ekranu komputera. Jedyną osobą, z którą czasem rozmawia jest Wybie- chłopiec w jej wieku mieszkający nieopodal.

Znamy już zarys życia codziennego bohaterów, jednak co tak naprawdę skłania ich do podróży w świat fantastyki? A może jest to zwykły przypadek? Na pewno przypadkiem nie jest wędrówka Alicji. Dziewczynka kierowana ciekawością i chęcią przeżycia przygody z pełną premedytacją wyrusza w pogoń za Białym Królikiem. Nie ma znaczenia dokąd trafi, ważniejsze, że jest to ciekawsze od marudzenia przy czytającej „nudną książkę” siostrze. Pchana żądzą rozrywki Ala trafia do króliczej nory, którą spada godzinami, by ostatecznie dotrzeć do Krainy Czarów. Przypadkiem poniekąd było za to odkrycie Narnii przez rodzeństwo. Jako pierwsza do równoległego świata wędruje Łucja, która podczas zabawy w chowanego ukrywa się w szafie- tajemnym przejściu. Dziewczynka informuje resztę o swojej przygodzie, lecz stąpający twardo po ziemi bracia i siostra nie chcą uwierzyć w istnienie baśniowej krainy. Jako drugi trafia do niej Edmund, który wodzony chęcią odkrycia tajemnicy udaje się za Łucją. Pozostała dwójka niedowiarków, wraz z naszymi odkrywcami, wpada do Narnii przypadkiem, podczas ucieczki przed gospodynią. Jak więc widać, tylko jednym z dzieci kieruje ciekawość, reszta odkrywa fantastyczny świat zupełnie przez przypadek. A jak podróż wygląda u Piotrusia Pana? Jest dość krótka, ponieważ chłopiec z pełną świadomością wybiera się do Nibylandii, która prawdopodobnie istnieje tylko w jego wyobraźni. To niechęć do dorastania i stania się mężczyzną kieruje go do świata wróżek. Ucieka przed tym co nieuniknione tworząc swoją przestrzeń. Czymże w takim razie sugeruje się Koralina wybierając  fantastyczną krainę? Cóż, w jej przypadku jest to dość oczywiste, brak zainteresowania ze strony rodziców popycha dziewPiotruś Pan w Nibylandiiczynkę ku niewielkim drzwiom prowadzącym do drugiego domu. Tęsknota za uwagą otoczenia, za zabawą i możliwością bycia dzieckiem w pełnym tego słowa znaczeniu wpływa widocznie na decyzje bohaterki, która decyduje się żyć w obu światach równocześnie.

Każde z czterech fantastycznych miejsc ukazanych w owych dziełach jest zupełnie różne. Krainę Czarów, w której znalazła się Alicja wypełnia mnóstwo osobliwości: Kapelusznik, Kot z Cheshire czy dziecko-prosię. To właśnie one budują niecodzienny klimat tego miejsca. Gdyby nie ukazanie mieszkańców, Kraina Czarów niewiele różniłaby się od zwykłego miasteczka. Postaci te cechuje niezwykłe przerysowanie, każdy z przymiotów, którymi się odznaczają jest zwielokrotniony, tak więc kot potrafiący się uśmiechać ma uśmiech większy niż cała głowa, kucharka, która do każdej z potraw dodaje za dużo pieprzu robi to w taki sposób, że przyprawa unosi się chmurami po całym domu, a despotyczna Królowa każe obcinać głowy wszystkim i wszystkiemu co stanie przed nią. Również sytuacje, z którymi spotyka się Alicja podczas pobytu w Krainie Czarów są tak nierealne, że dziwnym jest jej stosunek do nich. Dziewczynka przyjmuje do wiadomości istnienie cudów z niebywałą nonszalancją. Także mieszkańcy niespecjalnie przejmują się obecnością gościa ze świata na górze. Zupełnie inna jest  Narnia stworzona przez C.S. Lewisa. Kiedy zderzamy się z nią po raz pierwszy, wita nas pokrywą śniegu, uczuciem lęku wyłaniającym się z każdego zakamarka i stworzeniami, choć fantastycznymi, to jednak bardzo ludzkimi. Krainą włada Biała Czarownica, która, gdyby nie posiadała magicznych mocy, mogłaby być uznana za zwykłego, może lekko sfiksowanego na punkcie władzy człowieka. Również Aslan: ogromny, władczy lew, czy mówiąca rodzina bobrów, posiadają dużo cech człowieczych. Może dlatego bardzo szybko stają się bliskie dzieciom, które spotykają je podczas swej wędrówki. A jak wygląda Nibylandia? Jest to bajeczna kraina rojąca się od wróżek i piratów. Idealnie pasuje do wyobrażeń dziecięcych. Piotruś Pan, który dowodzi na niej grupce Zaginionych Chłopców jest niejako stróżem wyspy chroniącym wróżki i dzieci przed złymi piratami. Cóż więc dziwnego, że nie chce opuszczać miejsca, w którym może na zawsze pozostać młody, a do tego podziwiany dzięki swojej odwadze? Świat Koraliny różni się wyraźnie od wyobrażenia Piotrusia Pana. Fantastyczną krainą, do której ucieka, jest drugi dom w równoległym wymiarze. Za każdyŁucja przed szafą prowadzącą do Narniim razem kiedy wędruje do niego, a robi to codziennie, czekają na nią „drudzy” rodzice z mnóstwem prezentów i smakołyków. Dziewczynka odnajduje u nich to czego nie dostaje od prawdziwych rodziców: mnóstwo uwagi i ciepła. Świat ten jednak jest bardzo abstrakcyjny. Każdy jego mieszkaniec zamiast oczu ma guziki i sterowany jest przez pajęczycę polującą na dzieci. Brzmi przerażająco? Nie dla Koraliny, która przez większość czasu nie dostrzega dziwnych zachowań i wyglądu owych postaci.

Wydawać by się mogło, że fantastyczne krainy, do których trafiają bohaterowie, są miejscami o wiele lepszymi niż realny świat. Ale czy postanawiają oni w nich pozostać? Nie zawsze. Tak jest w przypadku Alicji, której czarodziejska kraina przestaje się podobać. Dziewczynka po pewnym czasie  nie czuje się dobrze pośród tak odmiennych od niej stworzeń. A sąd, przed którym ją postawiono, wzmaga chęć powrotu. Wtedy Alicja po prostu się budzi i znajduje w realnym świecie. Tak, tak, Kraina Czarów jest tylko (lecz czy aby na pewno?) snem. Koralina również dostrzega, że świat, który ją tak pochłania nie jest idealny. Jej sytuacja okazuje się być o wiele bardziej drastyczna niż Alicji. Dlaczego? Otóż otrzymuje ultimatum, jeśli chce żyć w takich „świetnych” warunkach u drugiej rodziny musi dać sobie przyszyć guziki na miejsce oczu. Wtedy rozumie, że coś jest nie w porządku. Wiele niefortunnych zdarzeń, w tym spotkanie duszyczek uwięzionych dzieci czy porwanie prawdziwych rodziców utwierdza ją w przekonaniu, że pora zerwać z fantastycznym światem raz na zawsze. Koralina pokonuje więc złą pajęczycę, uwalnia rodziców i dzieci i powraca do prawdziwego domu. Jednak nie każdy bohater chce powrotu do domu. Tu przykładem jest czwórka rodzeństwa wędrującego po Narnii. Edmundowi, Łucji, Zuzannie i Piotrowi całkiem nieźle powodzi się w owej krainie. Dzięki odwadze i waleczności, jaką wykazują podczas walki ze złą królową, zostają obdarzeni koroną, a ich dni mijają na władaniu i zabawach. Mija wiele lat, a bohaterowie zapominają o świecie z jakiego pochodzą. Przypadek sprawia, że na nowo odkrywają starą szafę z jakiej przeszli do Narnii i wracają do domu Profesora. Jak się okazuje, powracają do czasu sprzed uwolnienia swego królestwa, czyli do dzieciństwa. Wtedy stają przed pytaniem, w którym świecie żyć. A co z Piotrusiem Panem? Czy powrócił z Nibylandii? Nie, chłopiec pozostał w krainie ze swojej wyobraźni. Lęk przed dorastaniem nie pozwolił mu opuścić miejsca, w którym mógł być taki jaki chciał, mimo że to mogło wiązać się z utratą wielu perspektyw z życia mężczyzny.

 

Jak widać wędrówkiDwa światy do świata fantastycznego mogą wyglądać różnie, raz są przypadkowe, innym razem zaplanowane. Również krainy, do których podążają bohaterowie mają odmienny wygląd. Niekiedy wyglądają jak kopia naszego świata, czasem są zupełnie abstrakcyjne. A postaci je zamieszkujące? Są tak różne jak różni są ludzie na Ziemi. Jednak jest jedna cecha łącząca podróże do owych krain- chęć ucieczki. Można uciekać przed wojną, brakiem uwagi, dorosłością i odpowiedzialnością, a niekiedy nawet przed nudą. Niezależnie od powodu, kraina, do której zmierzamy staje się naszą oazą. Zdarza się, że zamiast nas chronić daje nam lekcję życia, tak jak Koralinie i jej rodzicom, którzy zaczynają cieszyć się swoją obecnością. Są przypadki, kiedy chroni nas i pozwala zapomnieć o lęku jak w przypadku dzieci z Narnii. A niekiedy zagarnia nas tak bardzo, że nie chcemy się uwolnić, tu przykładem doskonałym jest Piotruś Pan. Niezależnie od naszych lęków, smutków czy radości, każdy z nas ma swój świat, do którego czasem zdarza mu się uciekać od codzienności. Bo wszyscy potrzebują raz na jakiś czas pobujać w obłokach i odpłynąć do świata fantastycznego, nieprawda?

 

Catwoman

„Chciałem powiedzieć- wyjaśnił z goryczą Ipslore- że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.

Śmierć zastanowił się przez chwilę.

KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.”

Terry Pratchett- „Czarodzicielstwo”

 

 

  

 

Koty, w przeciwieństwie do innych zwierząt, od dawna cieszyły się sporą popularnością. Ich postaci czczono już w starożytnym Egipcie, gdzie niezwykle silny stał się kult bogini Bastet. Jak wierzono, była ona córką samego boga Słońca- Ra. Składano jej hołdy nie tylko z tego powodu, Bastet pełniła rolę opiekunki kobiet, dbała o płodność, miłość, życie erotyczne w związkach. W starożytności koty darzono ogromnym szacunkiem, chroniono od wszelkiej krzywdy, a po śmierci balsamowano. Za nawet przypadkowe zabicie tego zwierzęcia, winowajcę karano niezwykle surowo, wedle powiedzenia „oko za oko, ząb za ząb”.

Los kotów zupełnie odwrócił się w średniowieczu, gdy to zaczęto postrzegać je jako stworzenia diabelskie. Utożsamiane były z czarownicami. Tępiono je z równą siłą, co parających się magią, dopuszczając się wielu bestialskich praktyk.

  

ConstantineWspółcześnie, w fantastyce, kotom również przypisuje się niezwykłe zdolności. Sądzi się, że jako jedyne potrafią oszukać śmierć, gdyż mają siedem żyć, a także są dobrymi łącznikami między światami.

Wyjątkowe cechy tych zwierząt zauważyć można w filmie „Catwoman”. Wierzenia egipskie odgrywają w nim bardzo ważną rolę. Główna bohaterka otrzymuje dar drugiego życia od, blisko związanej z boginią Bastet, kotki.  Wraz z nim, zyskuje ona prawdziwie mruczkowe umiejętności, takie jak chociażby widzenie w ciemności.

Pozostając przy filmach, idealnym przykładem nadprzyrodzonych kocich mocy jest „Constantine”. Tytułowy bohater używa pupila kobiety, której pomaga rozwikłać niecodzienną zagadkę, by móc z łatwością przedostać się do piekła. Choć brzmi to dziwnie, to podobno koty, na równi z wodą, stanowią swoisty portal między światami. Zabójca demonów z chęcią wykorzystywał to podczas swoich podróży.

Podobnie jak w „Constantine”, w „Koralinie i tajemniczych drzwiach” również pojawia się kot, który z łatwością przemierza wymiary. Potrafi on także mówić, lecz ta umiejętność ujawnia się dopiero po wkroczeniu do świata stworzonego przez „drugą matkę”.

Równie popularny motyw kociej magii pojawia się w książkach. Jednym z przykładów jest „Alicja w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla i uśmiechnięty od ucha do ucha, nieco Kot z Chesireprzerażający kot. Jest on stworzeniem obdarzonym umiejętnościami znikania i pojawiania się niespodziewanie w dowolnym miejscu. Cechą charakterystyczną Kota z Chesire stanowi uśmiech szeroki na całą twa… pyszczek, który długo nie znika, nawet, gdy nie widać reszty ciała. Mruczek, poza ciekawymi przymiotami fizycznymi, dysponuje ogromną mądrością, którą dzieli się z Alicją.

Również w „Harrym Potterze” J.K. Rowling pojawia się postać kota, jako zwierzęcia związanego z magią. Jest on nie tylko jednym z kilku milusińskich dopuszczonych do towarzyszenia przyszłym czarodziejom, lecz stanowi również wzór wykorzystywany przy transmutacji. Dobrym przykładem jest tu profesor McGonagall, która do perfekcji opanowała zamianę w owe stworzenie.

Kotów nie mogło zabraknąć w anime. Jednym z nich jest „Soul Eater”, w którym pojawia się postać czarodziejki- kotki, potrafiącej zamienić się w uroczego neko. Zresztą, w serii tej, zwierzęta dość mocno związane są ze sferą czarów. Każdej z wiedźm przypisane jest jedno z nich i każda posiada umiejętność zamiany w swoje zwierzę.

Jak widać, koty od dawna posądzano o posiadanie niezwykłych zdolności. Już od starożytności wiązano je z nadludzkimi mocami. Po dziś dzień, często pojawiają się w filmach i książkach fantasy. Co ciekawe, od dłuższego czasu pełno ich w Internecie. Czy to oznacza, że koty od początku istnienia wcielały w życie plan zawładnięcia światem i systematycznie go realizują?!

 

 

Kot

Copyright © 2015 mitycznytalent.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
czwartek, luty 22, 2018