szukajka

ADSENSE

Top 10 najciekawszych postaci fantastycznych

Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
 

 

W fantastyce, od zawsze, przewija się mnóstwo dziwnych stworzeń. Niektóre przypominają ludzi, inne zwierzęta, jeszcze inne nie są podobne do niczego, co chodzi po Ziemi. Zdarzają się stworzenia, które są bardzo sympatyczne, ale też na wskroś złe.

Przekrój istot fantastycznych pod względem zarówno wyglądu, jak i charakteru, jest ogromny. To jednak nie zniechęciło nas do wybrania, spośród prawie czterdziestu postaci, naszego rankingu 10 najlepszych i najciekawszych. Każde z nich ocenialiśmy pod kątem: mocy (zarówno fizycznej, jak i magicznej czy umysłowej), wyglądu oraz charakteru.

Tak właśnie przedstawia się nasze Top 10 fantastycznych stworzeń:

 

1.    Smok

 Smok

 

To niezaprzeczalny zwycięzca naszego rankingu! Zarówno jego siła, jak i wygląd czy charakter zdecydowanie zasłużyły na najwyższe noty. Smoki to bardzo wyraziste mityczne stworzenia, które już od dawna budziły postrach wśród prostych ludzi. Do dziś są one inspiracją dla wielu autorów filmów oraz książek.

Więcej o nich dowiecie się z naszego poprzedniego artykułu: Historia smoków cz.1

 

2.    Nimfa

 Nimfa

 

Nimfy znane były już w starożytności, gdy to miały strzec przyrody, chronić pola i lasy. Niekiedy zdarzało im się uprowadzić jakiegoś młodzieńca. Co jakiś czas stawały się także kochankami bogów greckich. Nie bez powodu stały się uosobieniem płodności. Na naszych terenach z nimfami utożsamić możemy rusałki, które również były strażniczkami natury i przebiegłymi uwodzicielkami.

Nimfy zdobyły nasze serca swoim pięknem i niezwykłym wdziękiem, choć nie są silne, a ich charakter nie jest tak wyrazisty, jak w przypadku smoków, to naszym zdaniem (a także decyzją matematycznych algorytmów) zasługują na drugie miejsce.

 

3.    Tytan

 Tytan

 

Tytani to kolejne mityczne postaci w naszym rankingu. Pochodzą z Grecji, w której to istnieli jeszcze przed bogami. Byli to ogromni i bardzo silni mężczyźni wywodzący się z pokolenia olbrzymów. Wśród tytanów były też kobiety- Tytanidy.

Tytani dostali od nas najwyższe noty za siłę. Ich wygląd i charakter też wypadł nie najgorzej, choć to nieludzka moc przesądziła o trzecim miejscu wśród pozostałych istot fantastycznych.

 

4.    Diabeł

 Diabeł

 

Możecie zastanawiać się, co diabeł robi w naszym rankingu. Mimo, iż na pierwszy rzut oka nie jest bardzo wyróżnioną postacią fantastyczną, to jednak od dawna pojawia się w wielu znanych bestiariuszach na całym świecie. Diabła przedstawia się bardzo różnie, czasem jako człowieka z rogami, czasem człowieka- kozła. Jedno jest pewne, niezależnie od podań, jest on złą postacią wyrządzającą liczne szkody.

Diabeł, za swoją moc, otrzymał od nas największą liczbę punktów. Choć może fizycznie nie jest bardzo silny to liczne sztuczki umysłowe, które stosuje zasługują na taką ocenę. Wygląd i charakter tej postaci także nie wypadają źle.

 

5.    Feniks

 Feniks

 

Tego przepięknego, płonącego ptaka, stanowiącego symbol Słońca i nowego życia nie mogło tu zabraknąć. Feniksy także znamy już od dawna, gdyż przewijały się w wielu mitach. Każdy z przekazów jakie znamy opisywał  te ptaki jako istoty niezwykle urodziwe i majestatyczne.

My też daliśmy im najwyższe noty za wygląd oraz moc. W końcu efektowne stanięcie w płomieniach jest nie lada wyczynem. Słabszą cechą feniksów jest za to charakter, ale czy to ważne przy tak niezwykłej mocy?

 

6.    Sfinks

 Sfinks

 

Egipski król zagadek znany od starożytności. Pół człowiek- pół lew o nieprzeciętnym umyśle, z powodzeniem wykorzystujący zdolności logicznego myślenia. Tak przedstawiała się postać, którą dziś możemy oglądać pod postacią wielkiego posągu wśród piramid.

Za swoją moc manipulacji ludzkimi umysłami, Sfinks otrzymał od nas prawie najwyższą notę. Całkiem nieźle wypadł też jego wygląd i charakter, którego mu zdecydowanie nie brakuje.

 

7.    Dżin

 Dżin

 

Dżiny wywodzą się z wierzeń arabskich, gdzie mają postaci dobrych bądź złych duchów. Można było je więzić w słoikach, butelkach, czy lampach, by nie wyrządzały szkód lub spełniały trzy życzenia. Jednym z najbardziej znanych w popkulturze Dżinów jest ten mieszkający w lampie Alladyna.

Dżiny to postaci o mocnych charakterach, co nierzadko objawiało się w niespełnianiu życzeń tak, jakby chciała tego osoba o nie prosząca. Ciekawego wyglądu i niezwykłej, magicznej mocy również nie możemy im odmówić.

 

8.    Wilkołak

 Wilkołak

 

Wilkołaki to postaci zdecydowanie bliższe nam kulturowo, gdyż ich początki sięgają wierzeń słowiańskich i germańskich. Te wielkie mieszanki człowieka z wilkiem ujawniały się dopiero przy pełni księżyca. Choć wprawny umysł, potrafił dostrzec zmiany w osobie będącej likantropem także za dnia.

Wilkołaki były niezwykle silne, prezentowały się również nieźle, jedynym mankamentem mógł być ich dość słaby charakter. Nic dziwnego, będąc opętanym rządzą krwi ciężko jest zachować trzeźwość umysłu.

 

9.    Czarodziej

 Czarodziej

 

Czarownik, mag, czarnoksiężnik- wszystkie te określenia opisują człowieka parającego się magią i zgłębiającego jej tajniki. Istnieją czarodzieje źli i dobrzy, Ci chcący ulepszyć świat i nim zawładnąć.

Czarodzieje posiadali ogromną moc, nabytą lub wrodzoną, która pozwalała im rzucać potężne zaklęcia bądź sporządzać różnorodne mikstury. Musieli przy tym zachować silny charakter. Często jednak ich wygląd pozostawiał wiele do życzenia. Nic dziwnego, nie tak łatwo jest dbać o wygląd siedząc w lochach i opanowując magiczne sekrety.

 

10.  Hydra

 Hydra

 

Na końcu naszego rankingu swoje miejsce odnalazła hydra. Była ona, posiadającym wiele głów, wężem wodnym pochodzącym z mitologii greckiej. Jej charakterystyczną cechą była niezwykła żywotność. Nie mógł jej zgładzić pierwszy lepszy wojownik, ponieważ po odcięciu jednej z głów bestii, na jej miejsce wyrastały dwie nowe.

Za tę niezwykłą umiejętność hydra otrzymała od nas maksymalną liczbę punktów. Jej wygląd także oceniliśmy wysoko. Jedynym słabym punktem okazał się charakter, a raczej jego praktyczny brak.

 

 

Mamy nadzieję, że nasz ranking się Wam spodobał. A jak wyglądałby Wasz podział potworów i postaci fantastycznych?

Nowości - Fantastyka naszym okiem

 

wilkołakOd wieków lesiste tereny Europy stwarzały zagrożenie dla ludzi. Wewnątrz borów czyhały przeróżne niebezpieczeństwa począwszy od drapieżnych zwierząt, przez tajemnicze mary, nieustępliwe wichry, po korzenie drzew pod nogami. Jednym z najgroźniejszych stworzeń, które spędzało chłopom sen z powiek był wilkołak.

 

Ludzie-wilki miały niszczycielską siłę, ostre pazury i ogromne zębiska. Wyostrzone zmysły pomagały im poruszać się w ciemności zwinnie i bezszelestnie, a włochate cielska były odporne na ciosy. Ogarnięte dziką furią brały na cel każdego, nikt bowiem nie stanowił dla nich zagrożenia. Jak więc się przed nimi bronić? Zwykłą bronią nic nie wskóramy, potrzebujemy specjalnych metod, które chciałbym Wam przedstawić zaczynając od, w mojej ocenie, najbardziej skutecznych. Opatrzę je również rysunkami, które w łatwy i przystępny sposób pomogą zrozumieć i przyswoić tę lekcję.

 

1.    Srebro

Użyj srebra lub święconej wody (wersja dla ubogich) , by stworzyć broń o zabójczych dla wilkołaka właściwościach. Wiadome jest, że metal ten ma w sobie moc niszczenia demonicznej tkanki. Najlepiej jest wytopić kulę i wpakować ją zwierzowi prosto w serce. Można oczywiście użyć broni białej, lecz trzeba się wtedy liczyć z możliwością bycia rozszarpanym i pogryzionym.

srebro

2.    Nóż ze stopionego krucyfiksu

Krótka broń o wielkiej sile. Tak jak wyżej należy trafić w serce lub w pysk. Jest to niezwykle trudne i zarazem skuteczne. Minusem jest zasięg ostrza, lecz takim dobrze wyważonym nożem można przecież rzucić.

 krucyfiks

3.    Ogień
Nie ma pewności co do możliwości uśmiercenia bestii ogniem, lecz wilcze futro bardzo dobrze się pali, co w najgorszym razie sprowokuje stwora do ucieczki. Mamy tutaj pole do popisu jeśli chodzi o sposoby podpalenia, wystarczy użyć nieco wyobraźni.

ogien

4.    Rzut widłami
Ciśnij widły między oczy. Muszą być osinowe (to bardzo ważne!). Nie znam skutecznych przypadków użycia drwa przeciw wilkołakowi. Być może to zadanie przerasta niedoświadczonych obrońców.

widły

5.    Magia
Prawdopodobnie skuteczniejsze od powyższego sposobu, jednak prawie niewykonalne ze względu na niedobór czarowników. Odpowiednie zaklęcia mogą uśmiercić potwora, sprowadzić go do ludzkiej postaci, w której łatwiej go zabić, bądź całkiem odczarować, by napić się potem razem w szczęściu i harmonii.

magia

6.    Odrąbanie łap
Szanujący siebie wilkołak nie pozwoli sobie odciąć łapy. Gdyby jednak się to udało efekt jest zdumiewający. Wraca on bowiem na stałe do swojej ludzkiej postaci, lecz niestety bez uciętych kończyn.

łapy

7.    Amulety
Przeróżne świecidełka, kamienie znalezione w górach połączone z liśćmi roślin o odpychającym zapachu powinny odstraszyć stwora.

amulety

8.    Czosnek

Panaceum na wszystkie zagrożenia, zupełnie nieskuteczne przeciw wilkołakowi. Być może zawieszenie kilku główek na drzwiach pozwoli umknąć wilczej furii wywołując w potworze litość i śmiech.

czosnek

 

Jak widać sposobów na pokonanie bądź wystraszenie wilkołaka jest wiele. W sieci można znaleźć ich jeszcze więcej, lecz przed użyciem każdego z nich należy się porządnie zastanowić, bowiem w sytuacji zagrożenia warto jest mieć przy sobie najskuteczniejsze środki.


WiedźminOd wielu lat kultura masowa zalewa nas postaciami wampirów, wilkołaków, zombie czy elfów. Pojawiają się one zarówno w literaturze, filmach, jak i grach. W większości reprezentują wierzenia i opowieści krajów zachodnich. Zapełniają strony baśni celtyckich, nordyckich, germańskich, lecz także Słowianie posiadają wiele, od niedawna powracających do łask, bestii i zjaw godnych naszej uwagi. Choć przez dziesięciolecia próbowano o nich zapomnieć, bo wiązały się z wiarą pogańską, to jednak dziś bogunki, rusałki, kikimory, biesy i płanetnicy coraz częściej znajdują swoje miejsce w kulturze popularnej.

Chyba najbardziej znanym, nie tylko w Polsce, lecz na całym świecie, dziełem poruszającym tematykę słowiańskich postaci jest „Wiedźmin” Andrzeja Sapkowskiego. Za książką, która okazała się świetną porcją fantastyki w rodzimym klimacie, poszedł serial, cykl gier, a także film, który niestety nie był w stanie dorównać pozostałym pozycjom. Dzięki Sapkowskiemu przenosimy się do czasów dawnych Słowian, gdy to Geralt wędrując po wioskach poluje na potwory.

Wspomniałam już o grze stworzonej na podstawie „Wiedźmina”, jednak nie jest ona jedyną, powstałą na bazie słowiańskich wierzeń. „Słowianie Nawija” to internetowe MMORPG oparte na bogatej w demony krainie naszych przodków. Powstało też coś dla fanów spotkań towarzyskich- „Slavika” to karcianka, która z  łatwością przenosi wyobraźnię uczestników do świata Południc, Wiedźm i Płanetników. Ze względu na szatę graficzną, jak i historię wojowników i upiorów toczących ze sobą boje, zasługuje na polecenie fanom gier i wszystkim miłośnikom fantastyki.

Kolejnym sposobem na przekazanie podań słowiańskich w popkulturze, stała się muzyka. Istnieje sporo zespołów, które zarówno tekstem,  jak i Donatan melodią wracają do kultury bliskiego nam ludu, a jest wśród nich, m.in. zespół Jar. Posiadające wiele odwołań do zjaw i bestii, choć mocniejsze brzmienia, tworzy Żywiołak. Również Lao Che, który tworzy muzykę alternatywną, całą płytę „Gusła” wypełnił upiorami nadbałtyckimi. W kontekście wierzeń słowiańskich w popkulturze, ciężko nie wspomnieć o Donatanie, mającym na swym koncie płytę „Równonoc”. Tu zdecydowanie warte obejrzenia są teledyski, które owiane są nawiązaniami do zjaw. W samej muzyce, choć zdecydowanie odnosi się ona do współczesności, pojawiają się wzmianki o demonach słowiańskich.

Powracając na chwilę do książek, warta uwagi jest powieść „Królowa Cieni” Marcusa Sedgwicka, w której, mimo iż nie w samej historii, lecz w epilogu, pojawia się nawiązanie do pochodzenia wampira.

Zaciekawiła mnie również pozycja polskich reżyserów: Kornela Danielewicza i Kamila Bernatka, którzy są w trakcie tworzenia horroru „Odludzie” mającego opierać się m.in. na wierze w demony słowiańskie.

Jak widać, coraz częściej można spotkać się z powrotami do dawnych obyczajów i religii Słowian promowanych w popkulturze. Dzięki takiej popularyzacji możemy przypomnieć sobie o naszej dawnej demonologii, która wcale nie była gorsza od zombie czy elfów dostarczanych nam w dziełach zachodnich. Warto czasem sięgnąć po rodzime historie, bo „cudze chwalimy,a swego nie znamy”.

WestworldSztuczna inteligencja – temat rzeka. Nad możliwością jej stworzenia ludzkość myśli od dawna, i choć rozważania te zaczęły najbardziej nabierać tempa w miarę rozwoju komputerów, nie oznacza to, że nie chodziły ludziom po głowach już wcześniej. Najlepszym tego przykładem niech będzie fakt, że tak powszechnie znane dziś określenie jak robot po raz pierwszy pojawiło się w dramacie R.U.R. (dzieło warte przeczytania, niestety, z nieznanych mi przyczyn, nie doczekało się polskiego wydania), napisanym przez czeskiego pisarza Karela Čapka w 1920 roku, czyli 16 lat przed tym, zanim Alan Turing wymyślił swoją maszynę Turinga, która stała się swego rodzaju pierwowzorem dla komputera.

Robot Čapka nie był jednak tym, co obecnie rozumiemy zwykle pod tym pojęciem, czyli maszyną zbudowaną z mechanicznych elementów, a organizmem żywym wytworzonym w laboratorium na podstawie wieloletnich badań nad innymi żywymi organizmami. W skrócie, historia dramatu przedstawia się następująco: naukowiec Rossum planuje stworzyć idealną kopię człowieka, po to żeby udowodnić, że nie ma boga, jednak „człowiek”, którego tworzy po latach badań, po kilku dniach umiera. Wtedy do akcji wkracza bratanek naukowca, który postanawia stworzyć maszyny pracujące – roboty, o mimimalnych potrzebach, wyposażone wyłącznie w elementy niezbędne do funkcjonowania. Te są wkrótce produkowane na masową skalę, doprowadzają do obfitości wszystkich dóbr i zastępują ludzi w każdej czynności. Tu jednak kończy się sielanka, bezproduktywni ludzie tracą możliwość rozmnażania się, pewien doktor wyposaża roboty w świadomość, a te uznają, że ludzie są bezużyteczni i należy ich eksterminować.

Widzimy więc, że czeski pisarz miał prawie 100 lat temu takie same obawy, jakie my mamy dzisiaj – że jeśli wyposażymy maszyny wydajniejsze od nas w świadomość, mogą one uznać nas za zbędny gatunek. „Człowiek – według Čapka – nie jest w stanie ani przewidzieć skutków swojej ingerencji w dzieło natury, ani też opanować jej rezultatów“. O ile jednak kilkadziesiąt lat temu były to rozważanie przede wszystkim dla twórców fantastyki naukowej (kolejny dobry przykład to Prawa robotów Asimova z 1942 roku), to dzisiaj tą kwestiąHotel obsługiwany przez maszyny zajmują się ludzie nauki i techniki. Wystarczy wymienić takie nazwiska jak Stephen Hawking, Elon Musk, czy Bill Gates żeby wiedzieć, że sprawa nie jest błaha. Ci dwaj pierwsi współuczestniczyli niedawno w tworzeniu 23 Zasad z Asimolar, które mają przygotować ludzkość na nadejście superinteligencji, czyli inteligencji znacznie przewyższającej najlepsze ludzkie umysły. Rodzi się pytanie, czy pojawienie się takowej jest faktycznie tylko kwestią czasu?

Wyścig w kierunku superinteligencji już się rozpoczął i uczestniczą w nim wszystkie czołowe światowe korporacje. Wiemy, że komputery potrafią już dziś przewyższyć nas w niektórych zadaniach logicznych, takich chociażby jak liczenie, gra w szachy czy Scrabble. Są w swych działaniach szybsze i dokładniejsze i w wielu czynnościach są w stanie nas zastąpić. Co rusz dochodzą do nas ze świata doniesienia o postępującej robotyzacji, w Japonii funkcjonuje już np. hotel obsługiwany przez maszyny. Wielu uważa, że świat, w którym większość pracy wykonują roboty, to kwestia kilkudziesięciu lat. Bill Gates np. jest zdania, że dla nas zostaną praktycznie tylko zawody wymagające ludzkiej empatii, a społeczeństwo powinno się utrzymywać m.in. dzięki opodatkowaniu pracy robotów. Innym, coraz częściej wymienianym, przyszłościowym źródłem utrzymania jest dochód gwarantowany, który dostawać miałby każdy. Wspomniany już wcześniej Musk uważa natomiast, że rozwiązaniem tego problemu jest cyborgizacja społeczeństwa, dzięki której mielibyśmy dotrzymać maszynom kroku.

Czy faktycznie za naszego życia doczekamy się świata, w którym nie trzeba pracować? Czy już za chwilę maszyny Transcendencjaprzegonią nas intelektualnie? Ciężko wyrokować, a jeszcze ciężej przewidywać, jak, jako ludzkość, zareagowalibyśmy na takie zmiany.


Nie wiem czy roboty kiedykolwiek osiągną naszą wszechstronność, ale nie muszą tego robić, by zastąpić nas w pracy. W końcu nie potrzebujemy, aby robot-taksówkarz potrafił też zrobić kanapkę. Na pocieszenie można powiedzieć, że już w erze rewolucji przemysłowej ludzie bali się, że zastąpią ich maszyny. Myślę też, że droga do superinteligencji jest jeszcze daleka, choć oczywiście mogę się mylić. W kwestii ewentualnych przeszkód możemy wiele dowiedzieć się z książki Kwintet w Cambridge, napisanej w wymyślonym przez autora gatunku – scientific fiction. To strawna popularnonaukowa pozycja, w której podczas wyimaginowanego spotkania w Cambridge w 1949 roku o wątpliwościach dotyczących myślącej maszyny rozmawiają ówczesne tuzy nauki.


Jedno jest pewne – jeśli superinteligencja się kiedyś narodzi, będzie to koniec świata, który znamy. Możliwe, że staniemy przed dylematami, przed którymi obecnie stają bohaterowie filmów i seriali: czy mamy moralne prawo wykorzystywać inteligentne maszyny zgodnie z własnym uznaniem? (Westworld, Humans) Czy możemy zaufać sztucznej inteligencji do złudzenia przypominającej człowieka? (Ex machina) Czy jesteśmy w stanie odgadnąć zamiary czegoś, co przewyższa nas inteligencją i czy ważniejszy jest postęp, czy niezależność? (Transcendencja

Szczególnie dwa ostatnie z wymienionych tytułów są według mnie warte uwagi. Mam nadzieję, że czeka nas jeszcze wiele lat oglądania ciekawych produkcji o tej tematyce, zanim sami będziemy musieli zmierzyć się z podobnymi problemami.

                                                                  Deadpool

 

Superbohaterowie, mityczne postaci o nadludzkiej sile, niezwykłych umiejętnościach, herosi w obcisłych strojach i pelerynach… To oni, zaczynając od kultowego Supermana, podbijali nasze serca. Jako dzieciaki pragnęliśmy być jak oni- dzielni, silni, niepokonani. Komiksy i filmy, przez dziesięciolecia, dostarczały nam coraz więcej nadludzi do podziwiania. Spiderman, Kapitan Ameryka, Batman czy Wonder Woman, to ledwie kilka przykładów. Tę idyllę przerwało pojawienie się nie-superbohaterów, którzy szturmem zagarnęli sporo uwagi fanów bohaterskiego kina. Kim są i za co tak ich pokochaliśmy? Pod ostrzał weźmy trzy filmy: „Hancock”, „Deadpool” i „Logan: Wolverine”. Czy jest coś co łączy wszystkich trzech bohaterów? Jest! I to niejedno.

Po pierwsze, ciężko wprost powiedzieć czy są oni dobrzy czy źli. Hancock ratuje świat, pomaga ludziom, lecz robi to tak nieudolnie, że stwarza więcej szkód niż powinien. Jego celem nie jest niszczenie budynków czy wprowadzanie chaosu, jednak nie do końca potrafi sobie z tym poradzić. Za to Deadpool działa głównie z prywatnych pobudek. Chce osiągnąć swoje cele, a to, że przyczynia się tym do walki z przestępczością, jest tylko skutkiem ubocznym. Logan to trochę inny przypadek. Dawniej był szanowanym bohaterem, lecz zobojętniał, zapragnął prowadzić zwyczajne życie. Przez to, długo broni się przed podjęciem jakiegokolwiek wysiłku w stronę ratowania ludzi. A przecież superbohaterowie powinni reagować od razu, nie zważając na własne pobudki.

Bohaterowie, których podsuwają nam twórcy komiksowi starają się działać zgodnie z prawem, nierzadko współpracując ze służbami państwowymi. Wydają się być odzwierciedleniem obywateli idealnych, w przeciwieństwie do nie-superbohaterów, którzy są niepokorni i wyjęci spod prawa. Hancock jest tu idealnym przykładem, ponieważ sąd ściga go za liczne szkody, które spowodował. Ten nic nie robi sobie z kary, która nad nim ciąży. A Deadpool? Jego niewyparzony język i osobliwy styl życia zdecydowanie nie należą do cech idealnego obywatela. Również inni herosi, których zadaniem jest utrzymywanie porządku, za nim nie przepadają. Logan także jest ścigany, ale przez korporację, która pragnie pozbyć się superbohaterów. Choć ten, w teorii nie zawinił, chcąc nie chcąc, musi kryć się ze swoimi mocami.

Kolejną cechą nie-superbohaterów jest samotne życie. Działanie nie w grupie, lecz na własną rękę. Deadpool, po eksperymentach, które sprawiły, że jest prawie niezniszczalny, zaczął prowadzić życie samotnika. Jego jedynym celem stała się zemsta, jaką skrupulatnie, krok po kroku, przeprowadza. Hancock mieszka sam, w przyczepie na uboczu. Nie ma rodziny ani bliższej osoby, z którą wspólnie mógłby ratować świat. Logan, choć utrzymuje kontakt z dwoma mutantami, działa samotnie. Jako jedyny z trójki, stara się wieść normalne życie i dopasować do otaczającego go świata.

Najważniejszą kwestią jest to, że żaden z trójki nie-superbohaterów nie jest idealny. Wszyscy oni mają swoje wady i przywary. Deadpool jest chamski, niepoprawny politycznie i samolubny. Logan jest za to zgorzkniały i pozbawiony ambicji. Z chęcią sięga po alkohol. Stara się być twardy, choć nie zawsze mu się to udaje. Hancock ma ogromny problem z alkoholem, jest impulsywny i czasem zachowuje się prostacko.

Te wszystkie cechy łączą wymienionych nie-superbohaterów i składają się na swoisty archetyp. Pokazują one także, za co lubimy te postaci. Przede wszystkim za bycie nieidealnymi i bardziej realnymi. Dlaczego tak jest? Bo nie ma ludzi bez wad i w stu procentach dobrych, a dzięki temu łatwiej możemy utożsamić się z Deadpoolem niż Supermanem. To nie-superbohaterowie są odbiciem nas samych i dzięki ich historiom wiemy, że choć nie mamy peleryny i spodni z latekstu, możemy dokonywać bohaterskich czynów.

W poprzedniej części artykułu omówiłam już maszyny latające oraz humanoidalne roboty, jednak science fiction otwiera przed nami dużo więcej technicznych, przyszłościowych furtek, na które warto zwrócić uwagę.
MatrixPochylmy się na chwilę nad tematem ludzi w technologii i zastanówmy nad kwestią połączenia umysłu z siecią. Motyw ten jest dość często spotykany w dziełach z zakresu fantastyki naukowej. Bardzo widoczny jest m.in. w filmie „Matrix” Andy’ego i Lany Wachowskich oraz w „Avatarze” Jamesa Camerona. W obu przypadkach, bohaterowie za pomocą połączeń mózgu z komputerem przenoszą się do innego świata, gdzie mają do wykonania powierzone im misje.

Coraz bliższa staje się także możliwość łączenia umysłu z siecią w realnym życiu. Póki co, naukowcy udostępnili do użytku okulary Google, które łącząc się z Internetem pozwalają robić zdjęcia, wyszukiwać potrzebne dane, a nawet odsłuchiwać dźwięk bez użycia słuchawek. Odbiór informacji ma umożliwić zainstalowany w okularach ekran wyświetlający. Bez wątpliwości tworząc je wzorowano się nieco na gadżetach tajnych agentów.

Technologia stworzyła również sporych rozmiarów gogle mogące przenieść nas do wirtualnej rzeczywistości. Tym wynalazkiem jest Oculus, szczególnie popularny wśród graczy, którzy dzięki niemu są w stanie poczuć grę „na własnej skórze”.

Kolejnym ciekawym rozwiązaniem, jakie oferują nam dzieła science fiction, są hologramy. Ukazano je w wielu filmach, jak chociażby „Gwiezdne wojny”, czy „Powrót do przyszłości”. Hologramy bardzo często stosowano jako „realne” połączenie z drugą osobą, nie raz były one wyposażone w urządzenia pozwalające porozumieć się również werbalnie.Star Wars

To zagadnienie, pod kątem wyświetlania obrazu, przestało być dla nas fikcją, a hologramy, choć nie są codziennością w życiu większości ludzi, nie stanowią dużej sensacji. Są one używane podczas wystąpień scenicznych, wykładów, a chętni mogą nawet stworzyć hologram 3D na własnym telefonie. A jak powstają takie obrazy? Są one tworzone za pomocą wysokoenergetycznych wiązek lasera, wysyłanych w przestrzeń pod takim kątem, by mogły się przeciąć i wytworzyć plazmę, która obrazuje nam daną rzecz w formie voseli (odpowiednik piksla).

Ciekawym zagadnieniem są także kapsuły regeneracyjne, umożliwiające zebranie energii i potrzebnych ciału składników odżywczych w krótszym od przeciętnego czasie. Taka forma odzyskiwania sił ukazana była m.in. w książce „Hurysy z katalogu”. Dzięki kapsule bohaterowie mogli odzyskać sprawność fizyczną, by, w tym przypadku, powrócić do służenia ludziom.


Kapsuła regeneracyjnaMaszyna taka powstała również w naszym świecie. Wyprodukowana została przez niemiecką firmę i prawdopodobnie dostępna jest już do użytku na większą skalę. Jej specjalne właściwości regeneracyjne opierają się na działaniu fal biomagnetycznych, które, przy odpowiedniej częstotliwości drgań, podnoszą aktywność komórek organizmu, a tym samym wspomagają pracę wielu narządów. Podobno kapsuła ma też właściwości odmładzające i rzekomo potrafi wydłużyć życie.

Jak widać, z biegiem lat, science fiction przestało być tak fikcyjne, jak mogłoby się wydawać. Przez ostatnie kilkanaście lat technologia nabrała niewyobrażalnego tempa, tym samym dając podłoże dla wielu niesamowitych wynalazków. Z każdym dniem przyspiesza, co oznacza, że niedługo możemy dogonić wyobrażenia twórców sci-fi sprzed lat, a latanie samochodami, rozmowa z humanoidalnym robotem, czy nawet podróże w czasie staną się normą.

 

 

 

Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda tworzenie hologramów na iPadzie, zerknijcie na film poniżej:

djembed

 


Wampiry i wilkołaki bardzo często razem pojawiają się w różnych dziełach literackich, filmowych, w grach czy generalnie rozumianej popkulturze. Czy to tylko wymysł autorów? Może łączenie ich we wspólnym motywie jest na tyle chwytliwym tematem, że warto to robić? A może związek między wampirem a wilkołakiem jest głębiej zakorzeniony?

Już w XIX- wiecznym „Draculi” Brama Stokera, mamy ukazaną niezwykłą zależność pomiędzy wampirem a wilkami. Dracula posiada moc pozwalającą mu panować nad tymi zwierzętami. Na jego wezwanie stają się agresywne i gotowe do obrony terytorium. Ta nadludzka umiejętność, sprawia, że zwierzęta tak dzikie dają się okiełznać.

Również w dzisiejszych dziełach mamy do czynienia z zetknięciem obu istot. Dobrze znany w popkulturze „Zmierzch” S. Meyer pokazuje dzielące je cechy. Początkowo obie rasy są do siebie wrogo nastawione i żyją w wieloletnim konflikcie. W tym przypadku żadna z nich nie posiada władzy nad drugą, jak miało to miejsce w „Draculi”. Podobnie jest w kinowej serii „Underworld”, w której to lykanie i wampiry od setek lat prowadzą ze sobą wojnę. Wilkołaki są ukazane w niej jako bezmyślne, dzikie bestie. To wampiry są istotami rozumnymi i sprytnymi, co sprawia, że zyskują w oczach widza.

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w serialu „Czysta krew”, gdzie nie mamy podziału na dobre i złe postaci. Wszystkie charakteryzuje dualizm cech, co sprawia, że ciężko nam przywiązać się do jednej, konkretnej rasy. Co ważne, wampiry i wilkołaki nie mają między sobą większych konfliktów (poza nieciekawą sytuacją z wilkołakami- nazistami), choć specjalną sympatią też do siebie nie pałają.

Jak widać owe postaci występują razem w wielu dziełach. Początkowo żyją w zgodzie, z czasem jednak autorzy widocznie oddalają je od siebie i zamieniają we wrogów. Czy aby na pewno relacje wilkołaków i wampirów są tak płytkie jak przedstawia nam to współczesna popkultura?

Cofnijmy się o kilkaset lat i zajrzyjmy do przekazów europejskiej kultury. Wampiry znane były od dawna, szczególnie na terenach bałkańskich i słowiańskich. To tam, tak naprawdę, zrodziły się legendy i podania o tych krwiożerczych istotach. W epilogu książki „Królowa Cieni” Marcusa Sedgwicka, natykamy się na ówczesne określenia wampirów. Poza tak oczywistymi jak „nosferatu” czy „krvoijac”, pojawiają się również takie jak „vrykolak”, „varcolac”, czy też „wilkołak”. Myślę, że nieprzypadkowym jest nazwanie wampira wilkołakiem, gdyż dawniej istoty te postrzegano jako jednego upiora. Może przyczyniło się do tego ich nocne życie, a może dość paskudny wygląd? Wampiry i wilkołaki były, w owych przekazach, zezwierzęcone i niemal pozbawione cech ludzkich. Co ważne polowały też na ludzi, a jaki to przestraszony, uciekający człowiek były w stanie odróżnić wilkołaka od wampira?

 

Jak widać oba stworzenia mają ze sobą więcej wspólnego niż mogłoby się wydawać. Choć korzenie, z których wyrosły, w popkulturze, już dawno zostały zatracone, to warto czasem sięgnąć do starych przekazów i zagłębić się w genezę potworów, które dziś podbijają ekrany kin. Możemy być zdziwieni tym, jak mało o nich wiemy, choć wyrosły z naszej kultury.

Copyright © 2015 mitycznytalent.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
niedziela, maj 20, 2018