banerro (kopiuj)

Mityczny Talent

Social

szukajka

ADSENSE

Lekcja obrony przed wilkołakami

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

 

wilkołakOd wieków lesiste tereny Europy stwarzały zagrożenie dla ludzi. Wewnątrz borów czyhały przeróżne niebezpieczeństwa począwszy od drapieżnych zwierząt, przez tajemnicze mary, nieustępliwe wichry, po korzenie drzew pod nogami. Jednym z najgroźniejszych stworzeń, które spędzało chłopom sen z powiek był wilkołak.

 

Ludzie-wilki miały niszczycielską siłę, ostre pazury i ogromne zębiska. Wyostrzone zmysły pomagały im poruszać się w ciemności zwinnie i bezszelestnie, a włochate cielska były odporne na ciosy. Ogarnięte dziką furią brały na cel każdego, nikt bowiem nie stanowił dla nich zagrożenia. Jak więc się przed nimi bronić? Zwykłą bronią nic nie wskóramy, potrzebujemy specjalnych metod, które chciałbym Wam przedstawić zaczynając od, w mojej ocenie, najbardziej skutecznych. Opatrzę je również rysunkami, które w łatwy i przystępny sposób pomogą zrozumieć i przyswoić tę lekcję.

 

1.    Srebro

Użyj srebra lub święconej wody (wersja dla ubogich) , by stworzyć broń o zabójczych dla wilkołaka właściwościach. Wiadome jest, że metal ten ma w sobie moc niszczenia demonicznej tkanki. Najlepiej jest wytopić kulę i wpakować ją zwierzowi prosto w serce. Można oczywiście użyć broni białej, lecz trzeba się wtedy liczyć z możliwością bycia rozszarpanym i pogryzionym.

srebro

2.    Nóż ze stopionego krucyfiksu

Krótka broń o wielkiej sile. Tak jak wyżej należy trafić w serce lub w pysk. Jest to niezwykle trudne i zarazem skuteczne. Minusem jest zasięg ostrza, lecz takim dobrze wyważonym nożem można przecież rzucić.

 krucyfiks

3.    Ogień
Nie ma pewności co do możliwości uśmiercenia bestii ogniem, lecz wilcze futro bardzo dobrze się pali, co w najgorszym razie sprowokuje stwora do ucieczki. Mamy tutaj pole do popisu jeśli chodzi o sposoby podpalenia, wystarczy użyć nieco wyobraźni.

ogien

4.    Rzut widłami
Ciśnij widły między oczy. Muszą być osinowe (to bardzo ważne!). Nie znam skutecznych przypadków użycia drwa przeciw wilkołakowi. Być może to zadanie przerasta niedoświadczonych obrońców.

widły

5.    Magia
Prawdopodobnie skuteczniejsze od powyższego sposobu, jednak prawie niewykonalne ze względu na niedobór czarowników. Odpowiednie zaklęcia mogą uśmiercić potwora, sprowadzić go do ludzkiej postaci, w której łatwiej go zabić, bądź całkiem odczarować, by napić się potem razem w szczęściu i harmonii.

magia

6.    Odrąbanie łap
Szanujący siebie wilkołak nie pozwoli sobie odciąć łapy. Gdyby jednak się to udało efekt jest zdumiewający. Wraca on bowiem na stałe do swojej ludzkiej postaci, lecz niestety bez uciętych kończyn.

łapy

7.    Amulety
Przeróżne świecidełka, kamienie znalezione w górach połączone z liśćmi roślin o odpychającym zapachu powinny odstraszyć stwora.

amulety

8.    Czosnek

Panaceum na wszystkie zagrożenia, zupełnie nieskuteczne przeciw wilkołakowi. Być może zawieszenie kilku główek na drzwiach pozwoli umknąć wilczej furii wywołując w potworze litość i śmiech.

czosnek

 

Jak widać sposobów na pokonanie bądź wystraszenie wilkołaka jest wiele. W sieci można znaleźć ich jeszcze więcej, lecz przed użyciem każdego z nich należy się porządnie zastanowić, bowiem w sytuacji zagrożenia warto jest mieć przy sobie najskuteczniejsze środki.

Nowości - Fantastyka naszym okiem

Jedyny PierścieńW fantastyce, od zawsze, pojawiały się różne przedmioty mające zabójcze właściwości. Dzielni wojownicy uzbrojeni są w ostre miecze, zwinne elfy trzymają na ramieniu precyzyjne łuki. Przez ręce, łapy… odnóża fantastycznych osobliwości przewijają się niezliczone rodzaje broni. Jednak, rzeczy te, stworzono z myślą o walce i w takiej postaci funkcjonują również w realnym świecie. Bardzo popularny w fantasy jest także obszerny ekwipunek łowców wampirów. Nikogo nie zaskakują śmiercionośne krzyże, srebrne kule czy osinowe kołki. Podobnie jest w świecie magii, gdzie zniszczenie sieją różdżki. Wielcy magowie rzucają na siebie potężne zaklęcia w celu unicestwienia przeciwnika, a Avada Kedavra przetacza się nad ich głowami.

Co się stanie, gdy tak potężną mocą obdarzy się mniej złowrogie przedmioty? Już Tolkien, ojciec fantastyki, wpadł na pomysł użycia do tego celu Jedynego Pierścienia. Ten mały, niepozorny kawałek metalu ma moc władania wszystkimi pozostałymi, wykutymi przez elfy, a co za tym idzie, daje swojemu panu praktycznie nieograniczoną władzę. Pierścień może między innymi zamienić ludzi w Nazgȗle, czyli tzw. Upiory Pierścienia. Nie da się ukryć, że równa się to utracie normalnego życia.

Kolejnym zabójczym przedmiotem może okazać się rękawica wykuta z miedzi. Panie Black i Claire udowodniły to w serii „Magisterium”. Tytułowa część ubioru posiada moc unicestwienia Makara, mającego za zadanie ochronić ludzi przed Wrogiem Śmierci. W nieodpowiednich rękach staje się więc prawdziwym zagrożeniem dla całej ludzkości.Jumanji

Co się stanie, gdy w nasze ręce wpadnie gra planszowa mająca wpływ na rzeczywistość? To właśnie przytrafia się bohaterom „Jumanji”. Poza wieloma niezwykłymi przygodami, narażeni są także na ogromne ryzyko. Ich życiu wielokrotnie zagraża niebezpieczeństwo. W końcu, spotkanie ze stadem rozwydrzonych małp czy ucieczka przed szaleńcem z bronią, jest nie lada wyzwaniem.

Ciekawym przedmiotem okazuje się być Bagaż ze „Świata Dysku” Terry’ego Pratchett’a, który jest jednocześnie uroczy i wielce niebezpieczny. To właśnie owy urok staje się jego największą bronią, bo któż zechce posądzać o złe zamiary skrzynkę na malutkich nóżkach? Bagaż, jednakże, jest szlachetny, gdyż staje w obronie swego właściciela, pożerając tylko „tych złych”. Jeśli więc nie chce się trafić do drewnianej otchłani, lepiej nie stawać mu na drodze.

Skoro zabójczym przedmiotem może zostać skrzynia, to dlaczego nie stać się nim tron? A dokładnie Żelazny Tron? Fani „Pieśni Lodu i Ognia” zapewne zastanawiają się, co zabójczego jest w siedzisku królów. Wbrew pozorom, nie chodzi mi o ostre miecze, z których został wykonany. Nie mam na myśli również śmierci od otarć, czy siniaków, których nabawić się mogą osoby zasiadające na tym wyjątkowo niewdzięcznym fotelu. Jego mocą jest mieszanie w umysłach kandydatów na króla. Choć owy tron nie wykazuje żadnych magicznych mocy, to potęgę jaką ze sobą niesie, można mierzyć w ilości istnień, które pochłonęła walka o niego. To chyba wystarczająco świadczy o niebezpieczeństwie, tego groźnie wyglądającego, mebla.

Dość śmiało mogę powiedzieć, że najbardziej zabójczym przedmiotem, z którym się spotkałam, a jakiego nie mogło tu zabraknąć, jest Death Note ze znanej mangi. Death Note to dziennik, który za pomocą swej niezwykłej mocy, przyczynia się do śmierci każdej osoby, której imię i nazwisko znajduje się na jego stronach. Zabójczy artefakt stworzył sam Ryuk- jeden z bogów śmierci.

Dziennik Toma Riddle'aIdąc tropem notesów, nie mogę nie wspomnieć o Dzienniku Toma Riddle’a, który uprzykrza życie bohaterom drugiej części Harry’ego Potter’a. Już od początku wydaje się być przedmiotem podejrzanym, gdyż prowadzi dialog z osobą, która akurat z niego korzysta. Niby nic dziwnego, w końcu to świat magii. Jakby nie patrzeć, mapa Huncwotów też dawała odpowiedzi osobom, które na nią trafiły. Jednak jest różnica między żartobliwymi zdaniami, a świadomą rozmową. Dodatkowo, dziennik potrafił zawładnąć umysłem posiadacza i zaprowadzić go wprost w szczęki śmierci… lub Bazyliszka.

Każde dzieło fantasy jest ograniczone jedynie wyobraźnią autora. Dlaczego więc nie uczynić przedmiotów codziennego użytku złowrogimi narzędziami? W końcu miecze, łuki czy różdżki od zawsze przewijały się w dziełach tego typu, a niebezpiecznego Bagażu na stu nóżkach nie spotkamy wszędzie.

Piękna i BestiaKto z Was pamięta chwile, gdy będąc dzieckiem oglądał „Króla Lwa”, „Pocahontas” czy „Mulan”? Wtedy, bajki te stanowiły doświadczenie o charakterze mocno emocjonalnym. Z łatwością  wczuwaliśmy się w role bohaterów, razem z nimi przeżywaliśmy przygody, rozterki, radości i smutki. Kto z Was nie płakał przy śmierci Mufasy czy nie życzył Mulan stania się najlepszą wojowniczką? Z animacji tych czerpaliśmy często wzorce do naśladowania, chcieliśmy być dzielni jak Pocahontas, silni jak Hercules i piękni jak Bella. To właśnie owe wzorce i nasza dziecięca wrażliwość sprawiły, że dziś „stary Disney” wydaje nam się dużo lepszy.

Czy rzeczywiście dziś wytwórnia nie ma nam do zaoferowania wartościowych treści? A może jest całkiem odwrotnie? Spójrzmy na jakość animacji jaką serwowano nam dawniej a tę , jaką otrzymujemy dziś. Przy filmach, takich jak „Kopciuszek” czy „Dzwonnik z Notre Dame”, widać kreskę rysownika, który włożył sporo pracy w wygląd bajki. Współcześnie jest to temat potraktowany w całości programem komputerowym. Animacje, choć piękne, czasem są zbyt wygładzone. Brakuje im nieco „szorstkości” ołówka. Dość wyraźna jest także zmiana kolorystyki bajek. Dawniej przytłumione i wyblakłe, dziś świecą feerią barw. To pozwala nam patrzeć na nie w bardziej pozytywny sposób.

Spójrzmy na stare produkcje Disneya: „Kopciuszek”, „Śnieżka” czy „Piękna i Bestia”, wszystkie one mają jedną, charakterystyczną cechę- księżniczkę i księcia. Schemat ten utrzymywany był przez lata w wielu animacjach. „Alladyn”, a nawet „Król Lew” również mogły się nim poszczycić. Faktem jest, że wiele z tych bajek było Planeta Skarbówreprodukcją baśni braci Grimm, które w oryginale ociekały przemocą , jednak Disney nadał im własny charakter. To przez nie zrodził się wzorzec disney’owskich księżniczek- pięknych, często uzależnionych od królewiczów, niewinnych istot. Przy współczesnych produkcjach odchodzi się od umieszczania bohaterów w tych stereotypowych rolach. Spójrzmy na najnowszą animację spod skrzydeł Disneya- „Vaianę- Skarb Oceanu”. Opowiada ona o dziewczynie, która sama walczy o rodzinną wyspę, jest odważna i dzielna. To samo można zaobserwować w „Lilo i Stich”. Dzięki takiemu ukazaniu kobiet, dziewczynki oglądające bajki są utwierdzane w przekonaniu, że mogą wiele, stają się bardziej samodzielne.

To wiąże się również z przewartościowaniem kultu ciała. Dziś wytwórnia pozwala sobie na stworzenie bohaterów nieco niedoskonałymi. Spójrzmy na Pocahontas a Vaianę. Różnica jest zauważalna. To zbliża nas jeszcze bardziej do bohaterów i pozwala się z nimi utożsamić.

VaianaWyraźna jest też zmieniona tematyka bajek. Dawniej opierała się ona w dużej mierze na szukaniu i zdobywaniu miłości. Teraz postaci szukają przygód , pragną odkrywać świat, przemierzać nieznane lądy, co widoczne jest w „Atlantydzie” czy „Planecie Skarbów”. To sprawia, że w oczach widza niemożliwe staje się możliwe i budzi się w nim chęć poznawania nowych rzeczy.

Oba typy bajek, ze „starego” i „nowego” Disneya, niosą ze sobą ważny przekaz i spory bagaż emocji. Zarówno miłość, jak i chęć odkrywania, stanowią ważny filar życia, który sprawia, że staje się ono pełniejsze. Wytwórnia odpowiada na otaczający świat i dostosowuje swoje animacje do potrzeb widzów. Choć nie wszystkie produkcje mają widoczny, wartościowy przekaz, bo często robione są jedynie dla rozrywki, to wśród nich można wyłapać perełki, dla których nadal warto śledzić twórczość Disney’a.


Legolas- Od dawna, w różnych kulturach, natykamy się na postaci zwane elfami. Pojawiają się w wielu filmach, książkach, bajkach dla dzieci. Każde z tych dzieł przedstawia je na swój sposób, jednak jest jedna cecha, która łączy wszystkie efly- spiczaste uszy. Zapytana o wyznaczniki ich wyglądu osoba na pewno wymieni uszy jako pierwszy bądź jeden z pierwszych. Rzecz komplikuje się nieco, gdy przychodzi nam zmierzyć się z ich charakterem. Tu dowolność jest ogromna. Jednak spróbuję sprawdzić czy elfy to bardziej dzielni wojownicy czy może uroczy pomocnicy. Porównam ze sobą: „Władcę Pierścieni” w wersji filmowej, serial „Czysta Krew”, film familijny „Elf” oraz „Romana Barbarzyńcę”- niestandardowy film animowany.

Kto z Was nie zaczął kojarzyć elfów z „Władcą Pierścieni” po jego hucznym pojawieniu się w kinach? Legolas podbijający serca swą niezwykłą odwagą i walecznością zdecydowanie pozwolił elfom zasłynąć w pozytywny sposób. Jako jeden z członków Drużyny Pierścienia wykazał się niespotykaną u tolkienowskich elfów tolerancją dla innych ras zamieszkujących owy świat. Ich odwieczny spór z krasnoludami nie przeszkodził mu w walce u boku Gimli’ego. Inaczej było z innymi elfami, które, zamknięte w sobie, żyły w niechęci do pozostałych ras. Dominowało w nich pragnienie ochrony swojego gatunku za wszelką cenę. Były przy tym niezwykle honorowe. Mimo że własne dobro było dla nich najważniejsze, respektowały obyczaje pozostałych ras.  Niechętnie wdawały się w relacje z innymi, co ułatwiał im zdecydowanie ich własny język jakim się posługiwali. Choć wydawać by się mogło, że Legolas jest tak odmienny od swych pobratymców, to jednak niewątpliwie łączył ich kunszt walki, w której posługiwali się łukami. Zwinność i gracja jaką prezentowały elfy, pozwalała nacieszyć nawet najbardziej wybredne oko.

Zupełnie inaczej wyglądają elfy w filmie familijnym „Elf”, w którym to ukazane są od strony pomocników św. Mikołaja. Jest to ich druga, najbardziej znana odsłona. Mimo iż cały film skupia się na człowieku, który myśli, że jest elfem, bo od małego był tak wychowywany, to jednak spróbuję skupić się na autentycznych postaciach pomocników Mikołaja. Są one uroczymi, niezwykle pracowitymi postaciami, które to przez cały rok dzielnie pomagają Świętemu przygotować się do tak wielkiego wydarzenia, jakim jest Boże Narodzenie. Praktycznie nie mają wad, ani słabości. Bo czyż tak idealne stworzenia mogą mieć wady? Chyba jedynym ich potknięciem, w całym filmie, było nie do końca miłe potraktowanie głównego bohatera, który swoim tempem pracy i zwinnością nieco odstawał od reszty. Jednak był to niewielki, niechlubny epizod, który został wybaczony elfikom. Również samym wyglądem znacznie odbiegają od postaci Tolkiena. Elfy z „Władcy Pierścieni” są wzrostu ludzi, są smukłe i posiadają atletyczne ciała, natomiast pomocnicy Mikołaja są niżsi od dorosłego człowieka, nie są tak smukli, co może być zasługą siedzącego trybu życia (całodzienne skręcanie zabawek i pakowanie prezentów ogranicza znacznie czas na ćwiczenia), a także braku walki, bo po co elfowi bożonarodzeniowemu umiejętność władania łukiem?

Kolejną odsłonę elfów ukazuje serial „Czysta Krew”. Istoty tam ukazane są pozornie rajskimi, żyjącymi w utopii postaciami, jednak skrywają swą demoniczną naturę. Co ciekawe, elfy w serialu są praktycznie tym samym co wróżki. Natykamy się na nie przez główną bohaterkę- Sookie, która jak się okazuje, również jest elfem. Trafia ona do krainy zamieszkanej przez przedstawicieli swojej rasy, która znajduje się w innym wymiarze. Spotkane tam istoty są piękne, żyjące w symbiozie z ludźmi, roztaczające wokół siebie aurę miłości i zrozumienia. Żyją w otoczeniu natury, kąpią się w jeziorze i jedzą dość niezwykły owoc podsuwany im przez rządzącą elfkę. Jak się okazuje, to on jest główną przyczyną postrzegania owego świata jako raju, gdyż nie jest niczym innym jak narkotykiem, mającym na celu omamić kosztujących go i sprawić, by czas w ich odczuciu znacząco zwolnił. Wracając jednak do elfów, są one obdarzone niezwykłymi mocami, takimi jak czytanie w myślach ludzi, zmiennokształtnych czy wilkołaków (wyjątek stanowią wampiry), a także umiejętność władania światłem, którym są w stanie ciskać w napastnika. Różnią się przez to zdecydowanie od elfów z „Władcy Pierścieni" czy pomocników św. Mikołaja. Nie można zapomnieć także o ich drugiej naturze ukazanej w „Czystej Krwi”. Elfy potrafią zmienić się w demony, z urodziwych istot przeobrażają się w brzydkie stwory. Tak dzieje się, gdy królowa, której są podwładni ukazuje swe prawdziwe, niezbyt dobre oblicze. Nie oznacza to jednak, że pod jej wpływem wszystkie elfy stają się tak samo złe. Kolejną ważną cechą, wyróżniającą je zdecydowanie spomiędzy innych przekazów o elfach, jest brak spiczastych uszu, tak charakterystycznych dla owej rasy. To może skłaniać do przypisania ich bardziej do kręgu wróżek niż elfów.

Postanowiłam sprawdzić również, choć nieco żartobliwie, jakie są elfy w filmie animowanym- „Roman Barbarzyńca”. Na wstępie chcę zauważyć, że niewybredne żarty i cięty humor ukazany w animacji, zdecydowanie wyklucza ją z kręgu nadających się dla młodszych widzów. Co też waży na samym odbiorze, jak również ukazaniu postaci elfa Lamerasa, gdyż nie ma on zupełnie nic wspólnego z sympatyczną postacią z familijnego „Elfa”. Jak więc jest przedstawiony? Z wyglądu niewiele różni się od tolkienowskich elfów, jest smukły, ma spiczaste uszy, włada łukiem. Za to charakterem odbiega zupełnie od dotąd omówionych postaci. Jest ogromnie zniewieściały, nieco strachliwy. Lameras posiada całą gamę erotycznych aluzji, którą zarzuca towarzyszy tej samej płci.Lameras- Zdecydowanie nie może być postawiony za przykład idealnego elfa i taki właśnie miał być zamiar twórców animacji.

Jak widać elfy mogą być tak różne jak różna jest wyobraźnia twórców dzieł, w jakich się pojawiają. Są cechy, które towarzyszą im prawie zawsze, m.in. charakterystyczne uszy czy umiejętność władania łukiem, jednak nawet one bywają pomijane bądź zmieniane. W związku z tym, ciężko jest jednoznacznie określić czy elfy są sympatycznymi istotkami czy dzielnymi wojami, ponieważ zależy to od sytuacji i charakteru dzieła w jakim są ukazywane. Jednak na dzień dzisiejszy są one chyba bardziej postrzegane jako walcząca, zwinna rasa, do czego w ogromnej mierze przyczynił się Tolkien. Również w naszej kulturze możemy spotkać się z elfami, co udowodnił nam Andrzej Sapkowski w „Wiedźminie”. Podsumowując, określenie charakteru elfów pozostawię Waszej własnej ocenie, w moim odczuciu będą jednak, mimo wszystko, trochę bardziej wojownikami niż pomocnikami Mikołaja.

 

Catwoman

„Chciałem powiedzieć- wyjaśnił z goryczą Ipslore- że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.

Śmierć zastanowił się przez chwilę.

KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.”

Terry Pratchett- „Czarodzicielstwo”

 

 

  

 

Koty, w przeciwieństwie do innych zwierząt, od dawna cieszyły się sporą popularnością. Ich postaci czczono już w starożytnym Egipcie, gdzie niezwykle silny stał się kult bogini Bastet. Jak wierzono, była ona córką samego boga Słońca- Ra. Składano jej hołdy nie tylko z tego powodu, Bastet pełniła rolę opiekunki kobiet, dbała o płodność, miłość, życie erotyczne w związkach. W starożytności koty darzono ogromnym szacunkiem, chroniono od wszelkiej krzywdy, a po śmierci balsamowano. Za nawet przypadkowe zabicie tego zwierzęcia, winowajcę karano niezwykle surowo, wedle powiedzenia „oko za oko, ząb za ząb”.

Los kotów zupełnie odwrócił się w średniowieczu, gdy to zaczęto postrzegać je jako stworzenia diabelskie. Utożsamiane były z czarownicami. Tępiono je z równą siłą, co parających się magią, dopuszczając się wielu bestialskich praktyk.

  

ConstantineWspółcześnie, w fantastyce, kotom również przypisuje się niezwykłe zdolności. Sądzi się, że jako jedyne potrafią oszukać śmierć, gdyż mają siedem żyć, a także są dobrymi łącznikami między światami.

Wyjątkowe cechy tych zwierząt zauważyć można w filmie „Catwoman”. Wierzenia egipskie odgrywają w nim bardzo ważną rolę. Główna bohaterka otrzymuje dar drugiego życia od, blisko związanej z boginią Bastet, kotki.  Wraz z nim, zyskuje ona prawdziwie mruczkowe umiejętności, takie jak chociażby widzenie w ciemności.

Pozostając przy filmach, idealnym przykładem nadprzyrodzonych kocich mocy jest „Constantine”. Tytułowy bohater używa pupila kobiety, której pomaga rozwikłać niecodzienną zagadkę, by móc z łatwością przedostać się do piekła. Choć brzmi to dziwnie, to podobno koty, na równi z wodą, stanowią swoisty portal między światami. Zabójca demonów z chęcią wykorzystywał to podczas swoich podróży.

Podobnie jak w „Constantine”, w „Koralinie i tajemniczych drzwiach” również pojawia się kot, który z łatwością przemierza wymiary. Potrafi on także mówić, lecz ta umiejętność ujawnia się dopiero po wkroczeniu do świata stworzonego przez „drugą matkę”.

Równie popularny motyw kociej magii pojawia się w książkach. Jednym z przykładów jest „Alicja w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla i uśmiechnięty od ucha do ucha, nieco Kot z Chesireprzerażający kot. Jest on stworzeniem obdarzonym umiejętnościami znikania i pojawiania się niespodziewanie w dowolnym miejscu. Cechą charakterystyczną Kota z Chesire stanowi uśmiech szeroki na całą twa… pyszczek, który długo nie znika, nawet, gdy nie widać reszty ciała. Mruczek, poza ciekawymi przymiotami fizycznymi, dysponuje ogromną mądrością, którą dzieli się z Alicją.

Również w „Harrym Potterze” J.K. Rowling pojawia się postać kota, jako zwierzęcia związanego z magią. Jest on nie tylko jednym z kilku milusińskich dopuszczonych do towarzyszenia przyszłym czarodziejom, lecz stanowi również wzór wykorzystywany przy transmutacji. Dobrym przykładem jest tu profesor McGonagall, która do perfekcji opanowała zamianę w owe stworzenie.

Kotów nie mogło zabraknąć w anime. Jednym z nich jest „Soul Eater”, w którym pojawia się postać czarodziejki- kotki, potrafiącej zamienić się w uroczego neko. Zresztą, w serii tej, zwierzęta dość mocno związane są ze sferą czarów. Każdej z wiedźm przypisane jest jedno z nich i każda posiada umiejętność zamiany w swoje zwierzę.

Jak widać, koty od dawna posądzano o posiadanie niezwykłych zdolności. Już od starożytności wiązano je z nadludzkimi mocami. Po dziś dzień, często pojawiają się w filmach i książkach fantasy. Co ciekawe, od dłuższego czasu pełno ich w Internecie. Czy to oznacza, że koty od początku istnienia wcielały w życie plan zawładnięcia światem i systematycznie go realizują?!

 

 

Kot

 

W fantastyce, od zawsze, przewija się mnóstwo dziwnych stworzeń. Niektóre przypominają ludzi, inne zwierzęta, jeszcze inne nie są podobne do niczego, co chodzi po Ziemi. Zdarzają się stworzenia, które są bardzo sympatyczne, ale też na wskroś złe.

Przekrój istot fantastycznych pod względem zarówno wyglądu, jak i charakteru, jest ogromny. To jednak nie zniechęciło nas do wybrania, spośród prawie czterdziestu postaci, naszego rankingu 10 najlepszych i najciekawszych. Każde z nich ocenialiśmy pod kątem: mocy (zarówno fizycznej, jak i magicznej czy umysłowej), wyglądu oraz charakteru.

Tak właśnie przedstawia się nasze Top 10 fantastycznych stworzeń:

 

1.    Smok

 Smok

 

To niezaprzeczalny zwycięzca naszego rankingu! Zarówno jego siła, jak i wygląd czy charakter zdecydowanie zasłużyły na najwyższe noty. Smoki to bardzo wyraziste mityczne stworzenia, które już od dawna budziły postrach wśród prostych ludzi. Do dziś są one inspiracją dla wielu autorów filmów oraz książek.

Więcej o nich dowiecie się z naszego poprzedniego artykułu: Historia smoków cz.1

 

2.    Nimfa

 Nimfa

 

Nimfy znane były już w starożytności, gdy to miały strzec przyrody, chronić pola i lasy. Niekiedy zdarzało im się uprowadzić jakiegoś młodzieńca. Co jakiś czas stawały się także kochankami bogów greckich. Nie bez powodu stały się uosobieniem płodności. Na naszych terenach z nimfami utożsamić możemy rusałki, które również były strażniczkami natury i przebiegłymi uwodzicielkami.

Nimfy zdobyły nasze serca swoim pięknem i niezwykłym wdziękiem, choć nie są silne, a ich charakter nie jest tak wyrazisty, jak w przypadku smoków, to naszym zdaniem (a także decyzją matematycznych algorytmów) zasługują na drugie miejsce.

 

3.    Tytan

 Tytan

 

Tytani to kolejne mityczne postaci w naszym rankingu. Pochodzą z Grecji, w której to istnieli jeszcze przed bogami. Byli to ogromni i bardzo silni mężczyźni wywodzący się z pokolenia olbrzymów. Wśród tytanów były też kobiety- Tytanidy.

Tytani dostali od nas najwyższe noty za siłę. Ich wygląd i charakter też wypadł nie najgorzej, choć to nieludzka moc przesądziła o trzecim miejscu wśród pozostałych istot fantastycznych.

 

4.    Diabeł

 Diabeł

 

Możecie zastanawiać się, co diabeł robi w naszym rankingu. Mimo, iż na pierwszy rzut oka nie jest bardzo wyróżnioną postacią fantastyczną, to jednak od dawna pojawia się w wielu znanych bestiariuszach na całym świecie. Diabła przedstawia się bardzo różnie, czasem jako człowieka z rogami, czasem człowieka- kozła. Jedno jest pewne, niezależnie od podań, jest on złą postacią wyrządzającą liczne szkody.

Diabeł, za swoją moc, otrzymał od nas największą liczbę punktów. Choć może fizycznie nie jest bardzo silny to liczne sztuczki umysłowe, które stosuje zasługują na taką ocenę. Wygląd i charakter tej postaci także nie wypadają źle.

 

5.    Feniks

 Feniks

 

Tego przepięknego, płonącego ptaka, stanowiącego symbol Słońca i nowego życia nie mogło tu zabraknąć. Feniksy także znamy już od dawna, gdyż przewijały się w wielu mitach. Każdy z przekazów jakie znamy opisywał  te ptaki jako istoty niezwykle urodziwe i majestatyczne.

My też daliśmy im najwyższe noty za wygląd oraz moc. W końcu efektowne stanięcie w płomieniach jest nie lada wyczynem. Słabszą cechą feniksów jest za to charakter, ale czy to ważne przy tak niezwykłej mocy?

 

6.    Sfinks

 Sfinks

 

Egipski król zagadek znany od starożytności. Pół człowiek- pół lew o nieprzeciętnym umyśle, z powodzeniem wykorzystujący zdolności logicznego myślenia. Tak przedstawiała się postać, którą dziś możemy oglądać pod postacią wielkiego posągu wśród piramid.

Za swoją moc manipulacji ludzkimi umysłami, Sfinks otrzymał od nas prawie najwyższą notę. Całkiem nieźle wypadł też jego wygląd i charakter, którego mu zdecydowanie nie brakuje.

 

7.    Dżin

 Dżin

 

Dżiny wywodzą się z wierzeń arabskich, gdzie mają postaci dobrych bądź złych duchów. Można było je więzić w słoikach, butelkach, czy lampach, by nie wyrządzały szkód lub spełniały trzy życzenia. Jednym z najbardziej znanych w popkulturze Dżinów jest ten mieszkający w lampie Alladyna.

Dżiny to postaci o mocnych charakterach, co nierzadko objawiało się w niespełnianiu życzeń tak, jakby chciała tego osoba o nie prosząca. Ciekawego wyglądu i niezwykłej, magicznej mocy również nie możemy im odmówić.

 

8.    Wilkołak

 Wilkołak

 

Wilkołaki to postaci zdecydowanie bliższe nam kulturowo, gdyż ich początki sięgają wierzeń słowiańskich i germańskich. Te wielkie mieszanki człowieka z wilkiem ujawniały się dopiero przy pełni księżyca. Choć wprawny umysł, potrafił dostrzec zmiany w osobie będącej likantropem także za dnia.

Wilkołaki były niezwykle silne, prezentowały się również nieźle, jedynym mankamentem mógł być ich dość słaby charakter. Nic dziwnego, będąc opętanym rządzą krwi ciężko jest zachować trzeźwość umysłu.

 

9.    Czarodziej

 Czarodziej

 

Czarownik, mag, czarnoksiężnik- wszystkie te określenia opisują człowieka parającego się magią i zgłębiającego jej tajniki. Istnieją czarodzieje źli i dobrzy, Ci chcący ulepszyć świat i nim zawładnąć.

Czarodzieje posiadali ogromną moc, nabytą lub wrodzoną, która pozwalała im rzucać potężne zaklęcia bądź sporządzać różnorodne mikstury. Musieli przy tym zachować silny charakter. Często jednak ich wygląd pozostawiał wiele do życzenia. Nic dziwnego, nie tak łatwo jest dbać o wygląd siedząc w lochach i opanowując magiczne sekrety.

 

10.  Hydra

 Hydra

 

Na końcu naszego rankingu swoje miejsce odnalazła hydra. Była ona, posiadającym wiele głów, wężem wodnym pochodzącym z mitologii greckiej. Jej charakterystyczną cechą była niezwykła żywotność. Nie mógł jej zgładzić pierwszy lepszy wojownik, ponieważ po odcięciu jednej z głów bestii, na jej miejsce wyrastały dwie nowe.

Za tę niezwykłą umiejętność hydra otrzymała od nas maksymalną liczbę punktów. Jej wygląd także oceniliśmy wysoko. Jedynym słabym punktem okazał się charakter, a raczej jego praktyczny brak.

 

 

Mamy nadzieję, że nasz ranking się Wam spodobał. A jak wyglądałby Wasz podział potworów i postaci fantastycznych?

Postanowiłem dzisiaj napisać o czymś, o czym większość z Was już pewnie słyszała, niemniej jednak jest to temat dla fanów szeroko pojętej fantastyki wyjątkowo ciekawy, ponieważ dotyczy dwóch odrębnych zwykle gatunków: fantasy i fantastyki naukowej. Mowa o Legendach Polskich wypuszczanych do sieci przez najpopularniejszy polski serwis aukcyjny - Allegro.

Pierwszy film z serii – Smok miał premierę na Youtube 30 listopada 2015. Kilka dni wcześniej natomiast mieliśmy okazję zapoznać się ze zwiastunem. Przyznam szczerze, że nie od razu kupił mnie ten pomysł i nie bardzo załapałem początkowo o co w tym wszystkim chodzi. No, bo niby mamy Kraków, Kościół Mariacki, w tytule jest smok, a tu zamiast smoka widzimy jakąś wojskową maszynę latającą i przykrego pana, który wygląda jak jeden z naczelnych czarnych charakterów przełomu lat 80. i 90. - Dolph Lundgren. Przechodząc już do samego filmu, stanowi on połączenie starego z nowym. Osią fabuły jest dobrze znana historia smoka wawelskiego opowiedziana w całkowicie nowoczesny sposób, co oznacza tyle, że uświadczymy w filmie m.in. psa-robota, androida i inne wynalazki przyszłości. Historia ma wartkie tempo, jak w rasowym filmie akcji, animacje stoją na wysokim poziomie, a całość okraszona jest lekką dozą humoru i wątkiem romantycznym. 

 

djembed

 

Na drugi ogień, po krótkim odstępie czasu (15 grudnia), poszła legenda o Panu Twardowskim. Film od razu zaczyna się mocnym akcentem – przejażdżka po powierzchni Księżyca w rytm piosenki Wszystko chuj wywołuje niesamowite wrażenie, chyba ze względu na tak frywolne połączenie niedostępnego dla większości kosmosu ze swojskim wulgaryzmem. O ile Smok mi się podobał, tak Twardowsky wbił mnie w fotel. Świetne role Roberta Więckiewicza i Aleksandry Kasprzyk, niesamowite animacje, dobra dawka humoru i znane polskie przeboje sprawiają, że największą wadą filmu jest to, że jest tak krótki.

 

djembed

 

Ku uciesze mojej i innych fanów produkcji, poznaliśmy także dalszą część historii Twardowskiego, na którą jednak musieliśmy poczekać do września niedawno zakończonego roku. Tym razem jednak zamiast 9 minut, dostaliśmy aż 20 (18 nie licząc napisów, po których mamy jeszcze krótką scenę), ze wszystkimi elementami, które tak dobrze sprawdziły się poprzednim razem. Dodatkowo twórcy zaserwowali nam niezły zwrot akcji, a po drodze przedstawili nam trochę swoje uniwersum i  głównego antagonistę - Borutę. Owocem filmu była również nowa wersja piosenki Aleja Gwiazd za którą stoi jeden z najbardziej znanych polskich producentów Matheo i piosenkarka Anna Karwan. Możemy ją usłyszeć w napisach końcowych, po kilku dniach od filmu został również opublikowany teledysk do niej, który przedstawia historię Lucynki granej przez Kasprzyk.

 

djembed

 

djembed

 

Kolejny film – Operacja Bazyliszek pojawił się w listopadzie. Tym razem w rolach głównych dobrze znani Paweł Domagała i Olaf Lubaszenko. Ich postacie wzbudzają sympatię swoją prostolinijnością podczas rozmowy na typowym męskim wypadzie na ryby, suto zakrapianym alkoholem.Poza tym scenariusz przypomina trochę ten ze Smoka, jest wątek miłosny, potwór do pokonania i postać pomysłowego i odważnego Polaka, która zresztą jest chyba głównym elementem łączącym filmy. Miło, kiedy twórcy filmowi dla odmiany chcą żebyśmy, jako naród, byli z siebie dumni. Różnicę stanowi tutaj potwór – bazyliszek jest całkiem prawdziwy. Tradycyjnie już na wysokim poziomie animacja, humor, dialogi... nie za bardzo jest się czego przyczepić. Ah, zapomniałbym o muzyce... tu również standardowo dobrze, Matheo tym razem połączył siły z Andrzejem Donarskim w odświeżonej wersji Mój jest ten kawałek podłogi, co zaowocowało kolejnym teledyskiem, w którym możemy poznać historię postaci Eugeniusza granego przez Lubaszenkę.

 

djembed

 

djembed

 

Póki co, ostatni film z serii to grudniowa Jaga, nawiązująca do historii Baby Jagi. Choć w tej wersji to bynajmniej nie stara, zmarszczona i ohydna czarownica, ale ktoś w rodzaju młodej i pięknej bogini przyrody. Scenę, w której niczym w Matrixie w spowolnionym tempie nokautuje przeciwników, ciężko mi ująć innym słowami niż „wow, niesamowite”. Choć nie zabrakło elementów humorystycznych, tym razem twórcy uderzyli w poważniejsze tony. Dali nam też wyraźne wskazówki, że w następnej części powinna pojawić się postać Peruna, która jest zagrożeniem dla Boruty. Ogólnie powinno dziać się sporo, obyśmy na kolejne legendy nie musieli znów czekać do września. Choć, nawet jeśli, to już i tak mamy sporo. Jaga również doczekała się teledysku i to mrożącego krew w żyłach.

 

djembed

 

djembed

 

W aspekcie marketingowym, Legendy Polskie to świetny przykład budowania marki poprzez opowiadanie historii - storytelling. Natomiast dla zwykłego widza jest to przede wszystkim rozrywka na najwyższym poziomie. Pod każdym filmem odnajdziemy prośby o stworzenie filmu pełnometrażowego i nie ma się co dziwić, twórcy znaleźli idealną receptę na połączenie tradycji z nowoczesnością, dodając do tego szczyptę przaśnego polskiego humoru, a wszystko to zostało "ugotowane" przez czołowe nazwiska polskiej kinematografii. Gdyby pełnoprawny film powstał i choć zbliżył się poziomem do krótkich filmów dotąd stworzonych, byłby produkcją przyćmiewającą większość obrazów powstałych w ciągu całej historii rodzimego kina. Pomijając już świetną fabułę, grę aktorską, dialogi, muzykę i całą resztę, poziom animacji komputerowych i efektów jest czymś, czego w filmach nad Wisłą nigdy nie uświadczyliśmy, dość wspomnieć z jakimi przeciwnikami mierzył się Żebrowski - Geralt w filmie z 2001 roku, o którym zdecydowana większość fanów Wiedźmina wolałaby zapomnieć. A propos, scenarzystą Legend Polskich jest dobrze znany twórca animacji Tomasz Bagiński. Wielu powinno ucieszyć, że jest on w trakcie produkcji... Wiedźmina właśnie.

Osobiście odnoszę wrażenie, że w tych krótkich filmach mamy wszystko to, czego moglibyśmy oczekiwać od filmu o polskim pogromcy potworów, w końcu więc mamy właściwego człowieka na właściwym miejscu. Oczywiście pojawiają się też wątpliwości. Wiedźmin ma zostać zrealizowany z pomocą amerykańskiej wytwórni Sean Daniel Company, odpowiedzialnej za raczej średnio oceniane filmy, jak trzecia część Mumii czy Ben-Hurz 2016 roku. W dodatku do napisania scenariusza została wybrana amerykanka Thania St. John,która do tej pory pisała scenariusza głównie do niespecjalnie ambitnych seriali młodzieżowych, takich jak Buffy: Postrach wampirów czy Roswell: W kręgu tajemnic. Rodzą się obawy, czy film będzie miał odpowiedni klimat, czy nasza chluba narodowa nie zostanie zamerykanizowana i odarta ze swej słowiańskości i wyjątkowego charakteru. Miejmy nadzieję, że pan Bagiński przypilnuje żeby tak się nie stało. Zdarzają się przecież czasem takie przypadki jak Peter Jackson – człowiek, który po kiepskich filmach stworzył jedną z najlepszych trylogii w historii kina. Różnica jest chyba jednak taka, że, jeśli dobrze pamiętam, Jackson był wielkim fanem twórczości Tolkiena, a panią John nie podejrzewam o bycie fanką Sapkowskiego.

Chyba jednak największym problemem tej produkcji jest fakt, że pierwsze informacje o niej pojawiły się już w 2015 roku, data premiery nadal jest ustalona na rok obecny, a tymczasem nie mamy żadnych nowych doniesień, nie wiadomo więc, czy Wiedźmin nie umrze na etapie produkcji. W każdym razie życzę sobie i Wam, żebyśmy dostali świetny film o Wiedźminie i jak najwięcej kolejnych Legend Polskich, a może nawet jakiś pełnometrażowy film? :>

Copyright © 2015 mitycznytalent.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
środa, listopad 22, 2017