szukajka

ADSENSE

Homoseksualizm w fantastyce

Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
 


Czysta KrewHomoseksualizm jest ostatnio dość popularnym tematem, goszczącym zarówno w polityce, życiu społecznym, jak i show biznesie. Owo zagadnienie nie mogło ominąć też sfer, takich jak kultura i sztuka. Również w dziełach fantastycznych natykamy się na nawiązania do homoseksualizmu. Co ciekawe, przybierają one różnoraki wydźwięk, w zależności od charakteru danej książki czy filmu.

Na początek pochylmy się nad dziełami, w których motyw homoseksualizmu ukazano w sposób bardzo poważny, niekiedy dramatyczny. Najczęściej, tego typu przedstawienie tematu, występuje w utworach o wampirach. Dobrym przykładem jest tu seria „Kronik wampirów” Anne Rice. Już w „Wywiadzie z wampirem” natykamy się na, jeszcze nie tak dosadnie ukazane, ciągoty Lestata w stosunku do młodych dziewcząt, jak i chłopców. Takie preferencje seksualne wiązały się w oczywisty sposób z rządzą krwi, a każde spotkanie kończyło się ucztowaniem na ofierze. Jednak zainteresowanie tą samą płcią, dużo wyraźniejsze staje się w „Wampirze Armandzie”, gdzie tytułowy bohater zdecydowanie gustuje w młodych mężczyznach. Zarówno w kwestiach fizycznych, jak i „gastronomicznych”.

W serialu „Czysta krew” motyw homoseksualizmu, choć poboczny, odgrywa znaczącą rolę w całej fabule. Najbardziej wyraźny jest on pomiędzy królem Missisipi- Russellem a Talbotem, który jest jego kochankiem. Obaj wampirzy dżentelmeni są do siebie niezwykle przywiązani, choć dopuszczają wzajemną zdradę. W przypadku króla jest ona skierowana również w stronę przeciwnej płci. Russell i Talbot nie traktują się jedynie jako maszyny do zaspokajania potrzeb seksualnych, lecz darzą się dużym uczuciem. Przekonujemy się o tym po ataku na królewskiego kochanka. Władca przysięga wtedy zemstę na napastniku, który odebrał mu tak zaufaną osobę.Gwiezdne jaja

Zupełnie inaczej do tematu seksualności podeszli twórcy filmu animowanego „Roman Barbarzyńca”. Obśmiane w nim są zachowania zarówno hetero, jak i homoseksualistów. W animacji umieszczono postać Lamerasa, który jest niezwykle zniewieściałym elfem. Jego pociąg do tej samej płci ukazano wyraźnie podczas spotkania z tytułowym Romanem, gdy to używa dwuznacznym sformułowań. Takżepod koniec filmu Lameras potwierdza swoje seksualne preferencje masując jednego z barbarzyńców w  zbyt intymny sposób. Tak jak wspominałam, również postaci bardziej przychylne przeciwnej płci, pokazano w krzywym zwierciadle, czego najlepszym przykładem jest wioska pełna niewyżytych erotycznie Amazonek.

Kolejnym filmem, który na wszelakiej seksualności nie zostawia suchej nitki, są „Gwiezdne jaja- Zemsta Świrów”. Akcja produkcji rozpoczyna się w odległej galaktyce, gdzie na pokładzie Apolla podróżuje zespół nieco kontrowersyjnych postaci: Pana Ćmoka, Dzidzi i Lameraskapitana Kirxa wraz z załogą. Bardzo kobiece zachowania kapitana i jego pomocników widoczne są już od początku filmu. Między bohaterami widać też sporą zażyłość, szczególnie pomiędzy Ćmoczkiem a Kirxem. Przewijają się również aluzje odnoszące się do seksualności głównych postaci, m.in. gatunek, do jakiego należy Pan Ćmok, a jakim jest Gejzerella, a także scena, w której Rock (taksówkarz) pokazuje mu swoją zabawkę rozpoczynając dość dwuznaczny dialog, okraszony sugestywnym obrazkiem. W przeciwieństwie do wesołej drużyny, Rock jest stuprocentowym samcem Alfa, co również zostaje wyśmiane w filmie.

W fantastyce, temat homoseksualizmu, jak widać, ukazany jest zazwyczaj bardzo poważnie lub prześmiewczo. Złoty środek znaleźli Japończycy, którzy ukazują temat ten z większym dystansem. Zresztą, jest on w Japonii szeroko rozwinięty, o czym świadczy ogromna ilość anime i mang z motywem homoseksualizmu. Dorobiły się one nawet osobnych kategorii: Yuri- lesbijskie anime lub manga, a Yaoi- gejowskie. W randze animacji japońskich zajmują dość wysokie miejsca, gdyż temat związków jednopłciowych nie jest tam niczym niezwykłym, a mieszkańcy podchodzą do niego raczej na luzie. W przeciwieństwie do stron zachodnich, gdzie nie jest to motyw tak popularny w fantastyce. Choć widoczne są duże zmiany w sposobie i ilości nawiązań do odmiennych seksualności w różnych dziełach, to daleko nam do japońskich produkcji.

Nowości - Fantastyka naszym okiem


Powrót do przyszłościKto z nas nie chciał, choć raz w życiu, przenieść się w czasie? Niekiedy po to, by przeżyć jakąś chwilę jeszcze raz, czasem, by naprawić popełniony błąd, a może ujrzeć swoją przyszłość. Mimo, iż pragnienie to nie jest dla człowieka niczym obcym, to jednak takie podróże wydają się nam na tyle abstrakcyjne, że umiejscawiamy je jedynie w powieściach czy filmach science fiction. Czy słusznie?

Już od dawna wiemy, że czas nie jest wartością do końca mierzalną, gdyż w zależności od materii i energii płynie w różny sposób. Jest za to elastyczny i nieuchwytny, co udowodnić próbował, już w IV wieku, św. Augustyn z Hippony. Przypuszczenia te potwierdził ostatecznie Albert Einstein poprzez teorię względności. On też pierwszy użył określenia „czasoprzestrzeni”. Dzisiejsi naukowcy badający ten temat nie wykluczają możliwości przemieszczania się w czasie, lecz, jak twierdzą, jest ona aktualnie niemożliwa do realizacji pod względem technicznym, ponieważ masa człowieka jest za duża. Jednak, mimo tej teorii, zdarzały się przypadki prawdopodobnego podróżowania w czasie.

Rudolph Fentz był jednym z bardziej znanych „podróżników”. Wspomnienia o nim pochodzą z 1950 r., z Nowego Jorku. To właśnie tego roku, jak podawali świadkowie, dziwnie ubrany Rudolph krzycząc coś wbiegł wprost pod jadącą taksówkę. Znalezione przy mężczyźnie dokumenty datowane były na XIX w., choć ich stan zupełnie na to nie wskazywał. Policji udało się odnaleźć jego synową, która twierdziła, że Rudolph zaginął 80 lat wcześniej w niewiadomych okolicznościach. Jak się okazało, adres zamieszkania, który podała kobieta, zgadzał się z tym znalezionym w dokumentach.

Choć przypadek ten wydaje się nad wyraz nierealny, nie jest wcale odosobniony. Być może bardziej znany stał się John Titor, który zasłynął w 2000 roku na forum internetowym. Twierdził, że pochodzi z przyszłości i cofnął się w czasie, by zapobiec kolejnej wojnie. Miał tego dokonać przenosząc jeden z  komputerów IBM do swoich lat. W internetowej społeczności funkcjonował przez rok, by następnie, po oznajmieniu swojego powrotu do przyszłości, zniknąć bez śladu. Jedynym, na co natknęli się poszukujący go, była firma na nazwisko Titor, posiadająca zaledwie skrytkę pocztową.Zmieniacz czasu

Te i inne opowieści o podróżnikach w czasie zainspirowały wielu autorów fantastycznych i science fiction. Najlepszym przykładem jest film „Powrót do przyszłości” Roberta Zemechisa z 1985 r., w którym to amerykański nastolatek, za namową szalonego naukowca, testuje wehikuł czasu i wraz z doktorem przenosi się do przeszłości. Film ten zyskał na tyle dużą popularność, że powstały kolejne jego części.

Również Andrzej Pilipiuk w powieści „Operacja Dzień Wskrzeszenia” użył motywu podróży w czasie jako tematu przewodniego. Tym razem jest ona użyta w wyższym celu. Bohaterowie powieści muszą odwrócić losy świata spustoszonego przez wojnę atomową. W tym celu udają się do przeszłości, by tam unieszkodliwić Pawła Citko, prezydenta odpowiedzialnego za marny los całej Ziemi. Właściwie chcą zapobiec narodzinom Pawła, pozbawiając jego ojca możliwości płodzenia dzieci.

W „Harrym Potterze” również pojawia się możliwość podróży w czasie, a dzieje się to za sprawą magicznej, niepozornej klepsydry- zmieniacza czasu, który przenosi osobę korzystającą z jego mocy, do odpowiedniego dnia, a nawet chwili. Przy korzystaniu z niej istnieje ryzyko zdemaskowania przez „siebie z przeszłości”, co doprowadzić może do nieodwracalnych zmian w historii.

 Opowieść wigilijnaCzy pamiętacie może jedną z lektur, opowiadającą o skąpcu nienawidzącym świąt? Tak, chodzi mi o „Opowieść Wigilijną”, w której motyw podróży w czasie pojawia się, choć nie jest ukazany tak, jak w innych dziełach. Tutaj, Ebenezer Scrooge doświadcza możliwości ujrzenia swojej przeszłości i przyszłości dzięki duchom świąt. Podróże te mają na celu ukazanie błędów popełnianych przez mężczyznę i wzbudzenie w nim chęci poprawy.

Jak widać, podróże w czasie, wehikuły i chęć ujrzenia tego, co było lub będzie, natchnęła wielu twórców do stworzenia dzieł o tej tematyce. Choć, póki co, przewija się w książkach i w kinie, to możliwe, iż kiedyś takie podróżowanie stanie się dla nas codziennością. Jednak, wiedząc jak ryzykownym by to było, czy na pewno chcielibyśmy skakać w czasie?

Jak zapewne wiecie, Ziemia w 70 % składa się z wody. Otaczają nas morza i oceany, z których zaledwie 5 % zostało zbadane. To oznacza, że w głębinach mogą kryć się stworzenia o jakich nam się nie śniło. Powstało wiele legend i teorii na temat Nessie zamieszkującego szkockie jezioro, ogromnego Krakena, czy też Lewiatana. Jednak o nich wiemy już dość dużo. O wielu innych istotach nie mamy pojęcia lub nasza wiedza jest niewielka. Postanowiłam wybrać spośród wodnych stworów dziesięć mniej znanych i bliżej je przedstawić.


Kelpie

      Kelpie- to, pochodzący z wierzeń Celtów, wodny koń pojawiający się w rzekach i jeziorach . Jak głoszą podania, przybiera on formę łagodnego konia, który diametralnie zmienia swój charakter, gdy ktoś go dosiądzie. Porywa on jeźdźca i topi w głębinach zbiornika wodnego. Zdarzają się też przyjazne odmiany, które ostrzegają przed nadchodzącymi burzami. Kelpie, w wierzeniach szkockich, przedstawiany jest też jako człowiek o niebieskiej skórze, który wznieca sztormy, straszy konie i krzyżuje szlaki żeglarzom.

 Umibozu

Umibōzu- stwór z japońskich legend, który, w zależności od przekazu, ma ciało dobrze znanego żółwiaka chińskiego lub czarnego, wielkiego potwora. W pierwszej postaci jest niegroźny, a wręcz bojaźliwy. Jako olbrzym wyrządza zaś duże szkody, m.in. przewraca statki, gdy tylko ktoś na niego spojrzy lub wypowie jego imię. Czasem Umibōzu rzuca się na ludzi i pokrywa ich czarną mazią lub porywa dzieci i topi je w głębinach.

 Nahuelito

Nahuelito- to potwór z Patagońskiego jeziora, który zadziwiająco przypomina Nessie. Ukazywany jest jako wielki wąż lub żyjący miliardy lat temu Plezjozaur. Pierwsze doniesienia o tym stworzeniu pochodzą z lat 20-tych dwudziestego wieku. Z czasem zaczęło pojawiać się coraz więcej zdjęć , na których rzekomo można zauważyć stwora. Nie wiadomo jednak, czy jak w przypadku potwora z Loch Ness, dowody te nie są zwykłą ściemą.

 Makara

Makara- jest to stworzenie z paszczą krokodyla i ogonem ryby lub też pół słoń- pół ryba, wywodzący się z mitologii indyjskiej. Często symbolizuje hinduskie bóstwa wodne. Jak głoszą podania, może mieć od dwóch do czterech łap.

 Ninki Nanka

Ninki Nanka- to stwór wprost z zachodniej Afryki. Według podań ma on postać gada z długim ciałem, najprawdopodobniej przypominającego smoka. Do tego jest bardzo niebezpieczny i porywa niegrzeczne dzieci.  Historie o nim nie zostały nigdzie zapisane, lecz do dziś przekazywane są w tradycji ustnej między ludnością zachodnioafrykańską.

 Mussie

Mussie- kolejny potwór z jeziora, tym razem kanadyjskiego. Według opisów może on pochodzić od morsa lub jakiejś ryby. Jeszcze inne źródła mówią o jego podobieństwie do znanego już Nessie, z niewielką różnicą w postaci trzeciego oka i ostrzejszych zębów. Jak twierdzą niektórzy, może być to pojedynczy przedstawiciel starego gatunku, który jakimś cudem przetrwał wiele lat. Wzmianki o nim pojawiły się już w 1916 roku w opowiadanych anegdotkach.

 Ningen

Ningen- jest to stwór badany przez japońskich kryptozoologów. Według doniesień przypomina połączenie człowieka z wielorybem. Jest biały i długi na 20-30 metrów. Obserwowany był w okolicach Antarktydy. Podejrzewa się, że Ningen może być  humanoidem, który przenosząc się z lądu do wody, przystosował się do życia w niej. Może coś w tym jest, skoro nawet rząd japoński postanowił zająć się tą sprawą.

 Bunyip

Bunyip- stworzenie to wywodzi się z wierzeń australijskich Aborygenów i zazwyczaj ukazywane jest w postaci zwierzęcia z ogonem konia oraz płetwami i zębami morsa. Jak głoszą legendy, Bunyipy zamieszkują rzeki i bagna, przeraźliwie wyją i... żywią się głównie kobietami. Kreatury te przewijają się w relacjach podróżników już od XIX wieku. Mimo wielu doniesień, naukowcy próbują racjonalnie wytłumaczyć owe sygnały i tak oto przypisują je różnym rybom, gadom, a nawet ludzkiej psychice.

 Mamlambo

Mamlambo- jest to dość dziwne stworzenie z południowoafrykańskich wierzeń. Jak podają źródła, ma ono mieć rzekomo 20 metrów długości, ciało ryby, głowę konia, szyję węża i krótkie nóżki. Jakby absurdalnego wyglądu było mało, w nocy świeci na zielono. Dodatkowo zjada ludzkie twarze i wysysa mózgi. Czyżby był wodnym zombie?

 Pinatubo

Pinatubo- doniesienia o nim pochodzą z Filipin, gdzie to widywany jest przez lud Aeta. Potwór ma podobno ogromne rozmiary i przypomina mieszankę rekina z sumem. Przez coraz to nowsze wzmianki o nim, panika wśród ludności narosła do tego stopnia, że zbadanie sprawy zlecono specjalnej ekipie.

 

Jak widać, legend i relacji o morskich stworach jest bardzo dużo. Spora część z nich jest zapewne wynikiem bujnej wyobraźni lub chwytem marketingowym mającym ściągnąć turystów, lecz w każdej opowieści jest ziarnko prawdy. Kto wie, może rzeczywiście zamieszkują one wody Ziemi. A może w głębinach kryją się jeszcze dziwniejsze potwory, których nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić?

   

Jakub WędrowyczW Polsce, od kilku dobrych lat, przygody Jakuba Wędrowycza cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. Na półkach księgarni zobaczyć można całą serię książek, a także notesy Wędrowycza, czy inne gadżety. W bibliotekach ciężko znaleźć interesującą nas część z Jakubowej kroniki, gdyż fani Pilipiuka łapią je jak świeże bułeczki. Dlaczego tak się dzieje? Co właściwie wyróżnia Wędrowycza pośród innych, serwowanych przez polskich czy zagranicznych autorów, bohaterów fantastycznych?

Na  początek warto wspomnieć, że A. Pilipiuk jest jednym z nielicznych polskich autorów fantasy, którzy cieszą się aż taką popularnością. Samo to sprawia, że chętniej zwracamy uwagę na jego książki. Jednak nie tylko popularność pisarza, lecz również powołany przez niego do życia Wędrowycz, powoduje, że tak chętnie czytamy jego twórczość.

Jakub nie jest bohaterem fantastycznym jakich wielu. Posiada kilka niezwykłych zdolności, którymi nie chwali się specjalnie przed światem, lecz nawet zmarli (a może szczególnie zmarli) o nim słyszeli. To właśnie sprawia, że staje się on atrakcyjną dla czytelnika postacią. Dodatkowo, istotną kwestią jest to, iż nasz bohater mieszka na polskiej wsi i jest stuprocentowym Polakiem, co pozwala nam bardziej się z nim utożsamić. Kolejną ważną cechą Wędrowycza jest jego „swojska” osobowość. To swój chłop, z którym można pogadać, usiąść do kieliszka (co jest wręcz wskazane!) czy zabić parę potworów. To kolejne rzeczy zmniejszające dystans między czytelnikiem, a bohaterem książek.

Jakub, jak już delikatnie napomknęłam, jest miłośnikiem wysokoprocentowych trunków. W ramach ciągłego rozwoju i zgłębiania swych pasji, sam również produkuje owe napoje, a dokładnie bimber o śmiertelnym, dla przeciętnego wyjadacza chleba, stężeniu alkoholu. Jak na prawdziwego bimbrownika przystało, Wędrowycz nie poda niesprawdzonego trunku gościom, więc każdy z nich skrupulatnie kosztuje (czasem aż do ostatniej kropli… tak dla pewności). Często pomagają mu w tym dobrzy przyjaciele, w końcu co trzy głowy to nie jedna.

Poza wyjątkowo odporną na procenty głową, nasz bohater dysponuje także inną fantastyczną zdolnością, a jest nią umiejętność skutecznego zwalczania potworów. Jak zwykł się mianować Wędrowycz, jest on egzorcystą amatorem. Jest to nad wyraz skromne określenie dla człowieka, któremu udało się pokonać setki wampirów, zombie i innej „paranormalnej gadziny”. Skromność też zdecydowanie odróżnia Jakuba od pozostałych bohaterów fantasy, co otwiera jego świat przed czytelnikiem.

Egzorcysta, choć stara się nie mieszać w konflikty bezpośrednio go nie dotyczące, potrafi wplątać się w różne afery. Jego butność i bezczelność, a także ogromna energia, jaką dysponuje mimo podeszłego wieku, zdecydowanie nie pomagają mu w takich sytuacjach. O dziwo, zawsze udaje mu się wymigać od nawet największych kłopotów, a widok służb mundurowych stał się dla niego chlebem powszednim.

Jakub otwarcie przyznaje, że nie czyta książek. Uważa je za zło konieczne i sięga do nich tylko, gdy potrzebuje czaru czy innego skutecznego sposobu na bestię, z którą nie potrafi sobie poradzić. Mimo swej niechęci do słowa pisanego, Wędrowycz jest niezwykle inteligentnym człowiekiem, a wiedzą potrafi przerosnąć niejednego studenta. Jego znajomość wielu zagadnień bierze się z niezliczonej ilości doświadczeń, z jakimi dane mu było zmierzyć się w ciągu swojego, nie tak krótkiego, życia. W oczach czytelnika, poza mianem pijaka, egzorcysty amatora czy bimbrownika, zyskuje też określenie mędrca z dużym doświadczeniem i, chcąc nie chcąc, mądrością.

Wydaje mi się, że dość solidne, choć nieliczne, argumenty przytoczone powyżej, skutecznie odpowiadają na pytanie o popularność Wędrowycza. Pomimo szczytnego miejsca wśród bohaterów dzieł fantastycznych jakie zajmuje, Jakub nie jest tak wyidealizowany, a wręcz przeciwnie, jest nieco „oswojony”, co sprawia, że łatwiej, o zgrozo, utożsamiamy się z nim. A więc, jeśli jeszcze nie sięgnęliście po przygody egzorcysty opisane przez Andrzeja Pilipiuka, mam nadzieję, że po tym artykule, postanowicie zapoznać się z nimi!

 

Myśląc o magii, wyobrażBalrogamy sobie efektowne zaklęcia, rytuały i inkantacje. W fantastyce potężni czarodzieje miotają kule ognia, przyzywają wichry i błyskawice niczym słowiański Perun. Nasze uwielbienie do tej niezrozumiałej potęgi sprawia, że na tym koncentrujemy naszą uwagę. Z pewnością wzbudzają tym szacunek i strach wśród pozostałych bohaterów, ale czy jest to ich jedyny arsenał?

Najpierw przyjrzyjmy się krótko archetypowi maga, dokładnie samemu jego powstawaniu. Większość znanych nam z powieści czarowników musiało przejść długotrwałe szkolenie. Następnie przez kolejne lata ćwiczyli oni swoje talenty, żeby opanować je do perfekcji. Właściwie nigdy nie kończyli oni swojej nauki. Tutaj widzimy ich klucz do sukcesu. Ciągły trening umysłu doprowadził do sytuacji, w której stali się na tyle błyskotliwi, że sama magia przestała być im niezbędna i zaczęli ją wykorzystywać jedynie doraźnie. Później właśnie to, oraz sławetne czyny stanowiły o ich statusie.

Jedną z umiejętności, którą czarodzieje opanowali do perfekcji, jest posługiwanie się sugestią. Poprzez dobrze skonstruowany przekaz wywierają oni wpływ na swojego rozmówcę, który zaczyna się zachowywać tak jak to przewidzieli i tak jak sobie tego życzyli. Jest to bardzo podstępny proces. Odbiorca sugestii, nawet spodziewając się jej, nie zawsze jest w stanie ją odeprzeć, bądź nawet zauważyć tę drobną myśl, która utkwiła w nim po wysłuchaniu słów maga. Działa ona zarówno na przyjaciół jak i wrogów. Oczywiście, żeby dokonać skutecznego wpływu, nie trzeba nawet wymawiać słów. Mogą być to gesty, postawa ciała, czy rozsiana plotka. To ostatnie jest niezwykle niebezpieczne, gdyż zasłyszane pośrednio przez człowieka z tłumu, ukrywa prawdziwego nadawcę. Wskażmy kilka przykładów zastosowania tej techniki w utworach literackich.koń-trojański

Jak to się stało, że mały Hobbit z Shire zwany Frodo Baggins został bohaterem, po wypełnieniu niezwykle trudnej, graniczącej z niemożliwością misji? Był strachliwy i z pewnością nie wyruszyłby na tę wyprawę, gdyby nie Gandalf. Ten zauważył jego ukrytą odwagę i zdolność do poświęcenia. Poprzez swoją postawę zaszczepił we Frodzie obowiązek wypełnienia zadania. Na pewno ważna była tu informacja, którą udzielił Hobbitowi mówiąc o jego niezwykłej odporności na działanie pierścienia. Wynikiem tych działań i późniejszych wydarzeń było zgłoszenie się Froda do niebezpiecznej misji. Nie wiemy czy Gandalf zrobił to celowo, lecz z pewnością się tego spodziewał i uznał za najlepsze rozwiązanie. Jak wiemy kierował on później walką ludów sprzymierzonych przeciwko Mordorowi. Poruszał wszystkich do działania swymi słowami, niezwykle rzadko czarował. Stary czarodziej wykorzystywał wiele technik różnych od sugestii, o których opowiemy innym razem.

Z dzieła mistrza gatunku, wróćmy się do chyba najbardziej klasycznego utworu wszechczasów – Iliady. Czy koń trojański zostałby wciągnięty w obręb murów miasta, gdyby nie użyto sugestii? Ta wyrażała się w spaleniu obozu i odpłynięciu Greków. Wskutek tych niewielu informacji koń został przetransportowany do cytadeli jako dar dla bogini Ateny. Byli oczywiście przeciwnicy tego czynu, którzy wietrzyli spisek. Wkrótce schwytano szpiega Achajów i przepytano go. Ten jednak pouczony wcześniej przez Odyseusza, powiedział o utracie względów wspomnianej bogini i zbudowaniu daru w celu przebłagania jej, a sam koń rzekomo miał być taki wielki, żeby Trojanie nie mogli przenieść go do miasta. Kolejna sugestia przesądziła sprawę i na to liczyli Grecy.

Podobne rozwiązanie znalazł mag Arivald, chcąc uchronić Wybrzeże przed napadem piratów. Wystawił on na wybrzeżu kukły, które imitowały żołnierzy. W ten sposób bandyci zwyczajnie przestraszyli się i zrezygnowali z ataku. Było to proste i przebiegłe. Wymagało przeanalizowania stosunków między piratami, a magiem Vargalerem, który uczestniczył wraz z nimi w ataku.

Oczywiście sugestihousea nie jest domeną tylko uzdolnionych magicznie jak można zauważyć w przypadku historii Troi. Tę metodę wykorzystywano w zamierzchłych czasach i wykorzystuje się do dziś we wszystkich kręgach społecznych. Często używamy jej nieświadomie, nie tylko bardzo dosadnie ziewając, lecz również podczas rozmowy. Są też tacy, którzy specjalizują się w używaniu technik umysłowych. O ile zmieniające się obrazki po prawej nie przeszkadzały Ci wcześniej w czytaniu, to myślę, że teraz już będą. Gdzie powędrował twój wzrok? Ja z pewnością nie jestem biegły w tej technice, lecz bez wątpienia czarodzieje i mędrcy są jej mistrzami, dlatego będziemy również omawiać używane przez nich techniki inne od sugestii.

Miłego ziewania!

OrkŚwiat fantasy jest obfity w przeróżne stworzenia, które są jego kluczowym elementem i w znacznej mierze nadają mu swój niepowtarzalny klimat. Większość z nich posiada charakter zbliżony do człowieka, lecz pewne cechy są mocniej uwydatnione, a inne prawie znikome. Każdy z nas mógłby dobrać sobie fantastycznego przedstawiciela, który reprezentuje swoją naturą podobne wartości. Poświęćmy chwilę istocie, z którą raczej nikt nie chciałby się utożsamiać – czy na pewno tak jest?

Wielu czytało trylogię J. R. R. Tolkien’a pt. „Władca Pierścieni”, a jeszcze więcej oglądało jej ekranizację.  W przedstawionym świecie występuje mnogość potworów walczących w imię zła, a  ze względu na powszechność występowania, na ich czele z pewnością stoi ork. Jest to rasa celowo splugawiona i wyhodowana do niszczycielskich celów, prawdopodobnie z elfów, dawno przed czasem, w którym toczy się akcja. Ciała orków są mocno zdeformowane, skóra prawie każdego koloru tęczy i ogólnie sprawiają wrażenie, jakby się mieli zaraz rozłożyć. Siłą nie dorównują ludziom, a po ich pierwowzorach pozostały jedynie szpiczaste uszy – o ile w ogóle pozostały. Jeśli chodzi o zdolności intelektualne, to są one raczej niewielkie. Tworzą prymitywne szczepy pod przewodnictwem zwykle najgroźniejszych osobników, które walczą między sobą, a jedynym co może ich zjednoczyć jest nienawiść do innych stworzeń zamieszkujących Śródziemie oraz twarda ręka mrocznego władcy. Ich ulubionym zajęciem jest walka, która niestety również nie idzie im zbyt dobrze, gdyż w starciu z ludźmi, elfami lub krasnoludami padają całymi chmarami, a pozbawieni dowództwa szybko pierzchną z pola bitwy. Tolkien prezentuje nam więc orka jako żałosną kreaturę, która jest ucieleśnieniem i wykonawcą większości zła panującego w jego fantastycznym świecie. Czy ten przypuszczalnie najbardziej znany wizerunek przesądza o wszystkim?

Orkowie - Władca Pierścieni

Przyjrzyjmy się teraz jak wygląda sytuacja w fantastycznych światach gier fabularnych. Taką rozgrywkę zwykle zaczynamy od stworzenia własnej postaci i tu – o zgrozo! – wiele tytułów umożliwia nam wybór orka lub jego krzyżówki z człowiekiem, jako rasę naszego bohatera lub frakcji. Czy to oznacza, że wśród szlachetnych elfów, wojowniczych krasnoludów i sprytnych niziołków, twórcy proponują nam taką nikczemną miernotę? Nic bardziej mylnego.

W serii „The Elder Scrolls”, tworzonej przez studio Bethesda Softworks, obraz orka zmienia się diametralnie. Jest on masywnej postury. Pod zielonkawą skórą prężą się silne mięśnie, niczym u barbarzyńców z Cymerii. Tym razem przypomina bardziej solidną skałę niż rozkładające się ciało. Wciąż nie należy do najładniejszych, ale jego wygląd z pewnością się poprawił.  Przedstawiciele tej rasy nie dorównują inteligencją ludziom, jednak potrafią już stworzyć hierarchiczną społeczność z podziałem na funkcje. Ponadto są szanowani za swój fach do rzemiosła, który nie ma sobie równych w świecie Tamriel. Nawiązują życzliwe stosunki z innymi ludami oraz asymilują się we wsiach i większych miastach. Natomiast nie uległo zmianie zamiłowanie orków do walki. Tym razem są świetnymi wojownikami, którzy nader wszystko cenią zasady. Honor, duma i godność są to postawy, do których dąży każdy z nich. Niełatwo też zasłużyć na ich zaufanie, gdyż trzeba odznaczyć się właśnie takimi cechami.

Podobny wizerunek tychOrk - The Elder Scrolls - Skyrim stworzeń spotykamy w  grach takich jak „Warcraft”, „Sacred” i „Gothic”. W każdej z nich orkowie toczą boje z innymi rasami, co czasem jest też motywem przewodnim. Sytuacja jest jednak nieco bardziej skomplikowana niż w dziele Tolkiena. Istnieje zróżnicowanie wewnętrzne, które nie pozwala nam ich określić w całości jako istoty dobre, czy złe. Część cechuje bezwzględna agresja, która wynika z obustronnej nienawiści do różnic rasowych i kulturowych. Innych natomiast odznacza rozwaga i chęć porozumienia. Ci drudzy ostrożnie nawiązują kontakty i stosunki dyplomatyczne.
Tworzą cywilizacje prawie dorównując
e ludzkiej. Technologicznie sprawa wygląda bardzo różnie. O ile w „Sacredzie” orkowie zamieszkują w kilku wioskach i niewielkim mieście, w „Warcrafcie” raczej przemieszczają się całą hordą i zakładają osady w aktualnym miejscu pobytu, tak w „Gothicu” budują miasta i wznoszą świątynie oraz potrafią tworzyć potężne machiny wojenne.

Warto zwrócić uwagę na ich stosunek do natury. Szanują przyrodę, uczą się korzystać z jej siły i czerpią z niej w umiarze, czego nie można powiedzieć o wielu z nas.

Skoro dowiedzieliśmy się już, że te humanoidalne stworzenia stawiają swoje miejsca kultu, to możemy od razu wywnioskować, że mają również własne wierzenia. Przewodnikami duchowymi są szamani, którzy są utalentowani w wielu dziedzinach oraz potrafią władać magią.

Podsumowując, ciężko uznać orka za postać, z którą chcielibyśmy się identyfikować. Wyglądem budzi odrazę i przerażenie. Łatwo wziąć go za prymityw. W większości tworów fantastycznych ma oddźwięk negatywny jako wróg rodzaju ludzkiego. Niełatwo jest dostrzec, że często występuje jako dumny wojownik, z odwagą walczący w imię zasad, które przecież tak cenimy.
Biorąc pod uwagę zarówno zalety jak i wady, czy my sami nie miewamy w życiu momentów, w których zachowujemy się jak ork?

 


Alicja w krainie czarówPewnie wiele razy w życiu spotkaliście się ze stwierdzeniem, że powinno się rozwijać  swoją wyobraźnię. Sposoby na to nie są wielką tajemnicą: czytanie książek, w tym  fantasy, które wprowadzają wasz umysł na najwyższe obroty, rozwiązywanie zagadek  logicznych, pisanie opowiadań, wymyślanie komiksów, gier, jak również słuchanie  muzyki, sprawia, że wizualizujemy sobie wiele miejsc,    sytuacji, obrazów. Rozwijanie  wyobraźni wcale nie wymaga od nas wielkich  przygotowań, żadnego nakładu pieniędzy,  nawet nie potrzebujemy do tego  specjalnie wyznaczonego czasu, bo do świata wyobraźni  można przenieść się w  czasie jazdy autobusem, podczas sprzątania czy przed snem. Jak  widać rozwijanie  wyobraźni wcale nie jest trudne, lecz po co właściwie ją rozwijać? Do  czego nam  się przydaje?

Jak większość dzieciaków, przygodę z tworzeniem świata wewnętrznego zaczęłam dość wcześnie, bo już w wieku kilku lat bawiłam się w wymyślanie różnych przygód jakie przeżywam ja, moje lalki, misie, czy koledzy i koleżanki. Całkiem szybko zaczęłam też czytać i niemal natychmiast stałam się molem książkowym. Potrafiłam spędzać godziny na siedzeniu w szafie z lampką i książką w ręce (niech rzuci kamieniem ten, kto nie miał swoich dziwnych przyzwyczajeń). Wcielałam się w postaci z powieści, które chłonęłam, widziałam świat ich oczyma, nawet długo po przeczytaniu lektury. To wszystko było dla mnie tak naturalne, że niespecjalnie zastanawiałam się nad korzyściami jakie może przynieść mi bujna wyobraźnia. Jednak po wielu latach i skończonych szkołach zaczęłam szukać swojego miejsca na ziemi. Pewnie zastanawiacie się co do tego ma wyobraźnia? Bardzo dużo!

Wielu pracodawców wymaga od swoich pracowników kreatywności, a czym ona właściwie jest? Niczym innym jak tylko wcielaniem w życie swoich pomysłów, które biorą się z wyobraźni. Bogaty umysł może pomóc Ci osiągnąć zamierzone cele. W końcu to osoby kreatywne częściej awansują na wyższe stanowiska, bo są one w stanie wnieść do firmy więcej niż pochłonięty życiem codziennym, niezbyt pomysłowy pracownik. To one będą przekraczać ramy przyzwyczajenia i wyglądać w przyszłość, w taką przyszłość jaka ich zdaniem może okazać się lepsza.

 A co w momencie, gdy korporacyjne życie, nawet z możliwością rozwoju, nie jest naszym marzeniem? Tutaj wyobraźnia jest niezastąpiona! Czy wyobrażacie sobie, by Microsoft, Apple, Facebook, nawet przydrożna restauracja czy sklep pani Jadzi, powstały bez jej udziału? Założyciele każdej z tych firm czy działalności musieli na początku wykazać się kreatywnością, by zdecydować czym będą się zajmować, na jakich zasadach będą działać, do jakich klientów kierują swoje usługi, a nawet jak ustawią swój towar czy nazwą działalność. Choć może się to wydawać abstrakcyjne, to nasz bogaty umysł jest napędem każdej z tych rzeczy. Możecie pomyśleć, że przecież nie ma osoby, która nie jest w stanie otworzyć warzywniaka. To prawda, każdy może to zrobić, ale tylko człowiek kreatywny będzie w stanie utrzymać się na rynku. Tylko osoba z pomysłem zachęci swoich klientów do kupna akurat u niej. Wiadomym jest, że Apple czy Facebook wymagały większej wyobraźni, bo już samo odkrycie potencjału w takiej działalności jest nie lada wyzwaniem. A co z Wami czytelnicy? Pomyślicie sobie, w porządku, nie mam ochoty otwierać sklepu, a drugiego Facebooka nie będę zakładać, więc co mogę zrobić? Tu z pomocą przybywa nie kto inny, jak własna wyobraźnia! Zastanówcie się co lubicie robić, jakie są wasze pasje, zainteresowania. To na nich budujcie swoją przyszłość! Przecież nie ma nic piękniejszego od robienia w życiu tego co kochamy! Wystarczy odrobina pomysłowości.

Jak wiadomo bogata wyobraźnia wpływa też na humanistyczną stronę naszego życia. Pisarz bez wyobraźni byłby nijaki, a wręcz niezdolny do stworzenia jakiegokolwiek dzieła. Spróbujcie wyobrazić sobie (oto wasze ćwiczenie na kreatywność) Tolkiena, który nie rozwijał nigdy umysłu, pomyślcie, że tak ogromny talent mógłby być zmarnowany na rzecz np. podrzędnego poradnika o ogrodnictwie, który jakby nie patrzeć wymaga dużo mniej wyobraźni. Sam warsztat, jakim jest pisanie, da się wyćwiczyć, lecz pisanie kreatywne i ciekawe wymaga naszego wkładu. Tak samo jest z tworzeniem muzyki, scenariuszy do filmów czy spektakli, nawet z rysowaniem. Wszystkie artystyczne działy wymagają od autora ogromnych pokładów kreatywności. Co dziwne, wyobraźnia ma też wielkie znaczenie w naukach ścisłych. Jako osoba zawsze podzielona pomiędzy humanizm, nauki ścisłe, a artystyczne nie dostrzegałam jak dużą rolę rozwój umysłu odgrywa w każdej z tych dziedzin. Łącząc wszystko w jedną całość jest mi łatwiej przyswajać wiedzę z każdej po trochę. Jednak udało mi się spotkać osobę, która mając problem z matematyką, uświadomiła mi, jak ogromną mocą włada nasz mózg. Nie mając nigdy większych problemów z liczbami, nie zastanawiałam się jak postrzegam działania na nich. Rozmowa z ową osobą pomogła mi zrozumieć, że zawsze widziałam je oczami wyobraźni, przenosiłam matematykę z kartki do umysłu. U niej natomiast wytworzyła się bariera nie pozwalająca zobaczyć liczb. To może oznaczać, że bogata wyobraźnia, lecz rozwijana na wielu płaszczyznach, co jest niezwykle ważne, pozwala nam łatwiej funkcjonować w codziennym życiu.

Zalet rozwiniętej wyobraźni jest o wiele więcej, lecz na tych kilku najważniejszych poprzestanę. Resztę z nich pozostawię Waszej własnej wyobraźni . A kończąc chciałabym Was zachęcić do nawet najmniejszego wysiłku włożonego w kształtowanie kreatywności i rozwoju umysłu. Kilka stron książki dziennie, wizualizacja fantastycznego świata, opis niezwykłego wydarzenia czy miejsca, a nawet muzyka instrumentalna, pozwala w znaczny sposób pobudzić pracę umysłu, która jak widać potrzebna jest nam nawet na co dzień. A co najważniejsze, świat osób posiadających bogatą wyobraźnię jest bardziej kolorowy i ciekawy. W końcu wyobraźnia pobudza w nas też ciekawość do poznawania nowych rzeczy, miejsc czy ludzi.


Copyright © 2015 mitycznytalent.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
niedziela, maj 20, 2018