banerro (kopiuj)

Mityczny Talent

szukajka

ADSENSE

Całkiem niefantastyczne teorie fantastyczne- Teleportacja

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 


JumperCzy zastanawiałeś się kiedyś, jak świetnie byłoby móc w jednej chwili być w Ameryce, a za parę minut zwiedzać Japonię? Brzmi niewykonalnie, prawda? Jednak taką możliwość otwiera przed nami teleportacja, która przewija się w niejednym fantasy.

Dobrym przykładem umieszczenia tego motywu w powieściach może być „Harry Potter”. W Hogwarcie istnieją bowiem trzy metody teleportacji. Jedną z nich jest używanie „świstoklika”, którym może stać się dowolny, specjalnie zaczarowany przedmiot. Kolejnym sposobem jest przemieszczanie się przy pomocy proszku Fiuu, wrzucanego do kominka. Najbardziej tradycyjną teleportacją, jest  przemieszczanie się przy użyciu woli i intensywnym skupieniu się na miejscu docelowym. Tę sztukę pojęli jedynie najbardziej doświadczeni czarodzieje.

Motyw teleportacji przewija się także w „Arivaldzie z Wybrzeża” Jacka Piekary. Tutaj główny bohater przemieszcza się między wymiarami wbrew swej woli. Trzy, uwięzione w pięknym zamku, księżniczki wysyłają mu wiadomość przenoszącą go do ich siedziby, z której nie ma wyjścia. Odwrócić sytuację mogą jedynie biegli w trudniejszych czarach magowie.

Kolejną powieścią, gdzie teleportację ukazano w bardzo ciekawy sposób, jest "Porta Coeli. Brama Światów." Susany Vallejo. Główni bohaterowie: Bernardo i Yebra odkrywają przed nami możliwości międzywymiarowej wędrówki. Dzięki niezwykłej księdze otwierają przejście do innego świata, który przedstawiony jest niczym raj. Samo przekroczenie bramy jest niezwykle niebezpieczne i bolesne. Ową "bramę" stanowi bowiem masa wirów powietrznych, które wciągają wędrowców w sam środek żywiołu i niemalże rozrywając ich ciała przerzucają na drugą stronę. Tylko osoby zdolne poddać się tej sile, bezpiecznie przekraczają granicę.

Teleportacja stała się tematem filmu „Jumper” Douga Limana, w którym to bohaterowie posiadają umiejętność przeskakiwania ogromnych odległości. Nastolatek, będący główną postacią, wykorzystuje tę niezwykłą zdolność do odnalezienia zabójcy swojego ojca. Tak, jak w przypadku „Harrego Pottera”, tu również teleportacja wykorzystywana jest przeważnie w dobrym celu.

Jednak, czy w realnym świecie, możliwe jest teleportowanie się? I tak i nie, ponieważ udowodniono już, że wykonalna jest teleportacja informacji zmienionej przez teleporter w strumień światła. Za to przesyłanie w inne miejsce materii nie jest wykonalne ze względu na inwazyjność tej metody. Niestety, to co dostajemy po przesłaniu przez machinę, nie jest oryginalnym produktem, lecz jego idealną kopią. Wysłana przez nią materia zostałaby zniszczona, by w odwzorowanej formie trafić w inne miejsce.

Badania nad teleportacją prowadzono już od dawna. Najbardziej znany eksperyment został przeprowadzony w 1943 r. przez Marynarkę Stanów Zjednoczonych i miał dowieść  prawdziwość teorii Alberta Einsteina, mówiącej o istnieniu jednobiegunowego pola magnetycznego. Miało to umożliwić odchylenie promieni świetlnych w celu zakamuflowaniaProszek Fiuu- statków. Sam eksperyment zakończył się dość niespodziewanie, gdyż, jak podają świadkowie, poddany próbie statek zniknął we mgle i rzekomo uległ teleportacji.

Od jakiegoś czasu, po Internecie krąży filmik z kamery przemysłowej w Chinach, ukazujący niezwykłą scenę teleportacji rowerzysty narażonego na zderzenie z ciężarówką. W teleportacji pomaga mu postać kobiety obdarzonej tą niezwykłą umiejętnością. Niektórzy podejrzewają ją o bycie aniołem. Ciężko powiedzieć ile jest w tym prawdy, w końcu żyjemy w czasach Photoshopa i rozwiniętej obróbki filmowej.

Jak widać teleportacja, spotykana do tej pory jedynie w dziełach science fiction, bądź fantastycznych, powoli wkracza do naszego świata. Choć na razie naukowcom udało się przesłać tylko (lub aż) informację, to przy dzisiejszym, ogromnym postępie technicznym, może okazać się, że lada dzień sami będziemy mogli przemieszczać się między najodleglejszymi zakątkami globu w zaledwie kilka sekund.

 

 

A oto link do filmiku, o którym wspomniałam w artykule: Teleportacja w Chinach

Nowości - Fantastyka naszym okiem


Wampiry i wilkołaki bardzo często razem pojawiają się w różnych dziełach literackich, filmowych, w grach czy generalnie rozumianej popkulturze. Czy to tylko wymysł autorów? Może łączenie ich we wspólnym motywie jest na tyle chwytliwym tematem, że warto to robić? A może związek między wampirem a wilkołakiem jest głębiej zakorzeniony?

Już w XIX- wiecznym „Draculi” Brama Stokera, mamy ukazaną niezwykłą zależność pomiędzy wampirem a wilkami. Dracula posiada moc pozwalającą mu panować nad tymi zwierzętami. Na jego wezwanie stają się agresywne i gotowe do obrony terytorium. Ta nadludzka umiejętność, sprawia, że zwierzęta tak dzikie dają się okiełznać.

Również w dzisiejszych dziełach mamy do czynienia z zetknięciem obu istot. Dobrze znany w popkulturze „Zmierzch” S. Meyer pokazuje dzielące je cechy. Początkowo obie rasy są do siebie wrogo nastawione i żyją w wieloletnim konflikcie. W tym przypadku żadna z nich nie posiada władzy nad drugą, jak miało to miejsce w „Draculi”. Podobnie jest w kinowej serii „Underworld”, w której to lykanie i wampiry od setek lat prowadzą ze sobą wojnę. Wilkołaki są ukazane w niej jako bezmyślne, dzikie bestie. To wampiry są istotami rozumnymi i sprytnymi, co sprawia, że zyskują w oczach widza.

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w serialu „Czysta krew”, gdzie nie mamy podziału na dobre i złe postaci. Wszystkie charakteryzuje dualizm cech, co sprawia, że ciężko nam przywiązać się do jednej, konkretnej rasy. Co ważne, wampiry i wilkołaki nie mają między sobą większych konfliktów (poza nieciekawą sytuacją z wilkołakami- nazistami), choć specjalną sympatią też do siebie nie pałają.

Jak widać owe postaci występują razem w wielu dziełach. Początkowo żyją w zgodzie, z czasem jednak autorzy widocznie oddalają je od siebie i zamieniają we wrogów. Czy aby na pewno relacje wilkołaków i wampirów są tak płytkie jak przedstawia nam to współczesna popkultura?

Cofnijmy się o kilkaset lat i zajrzyjmy do przekazów europejskiej kultury. Wampiry znane były od dawna, szczególnie na terenach bałkańskich i słowiańskich. To tam, tak naprawdę, zrodziły się legendy i podania o tych krwiożerczych istotach. W epilogu książki „Królowa Cieni” Marcusa Sedgwicka, natykamy się na ówczesne określenia wampirów. Poza tak oczywistymi jak „nosferatu” czy „krvoijac”, pojawiają się również takie jak „vrykolak”, „varcolac”, czy też „wilkołak”. Myślę, że nieprzypadkowym jest nazwanie wampira wilkołakiem, gdyż dawniej istoty te postrzegano jako jednego upiora. Może przyczyniło się do tego ich nocne życie, a może dość paskudny wygląd? Wampiry i wilkołaki były, w owych przekazach, zezwierzęcone i niemal pozbawione cech ludzkich. Co ważne polowały też na ludzi, a jaki to przestraszony, uciekający człowiek były w stanie odróżnić wilkołaka od wampira?

 

Jak widać oba stworzenia mają ze sobą więcej wspólnego niż mogłoby się wydawać. Choć korzenie, z których wyrosły, w popkulturze, już dawno zostały zatracone, to warto czasem sięgnąć do starych przekazów i zagłębić się w genezę potworów, które dziś podbijają ekrany kin. Możemy być zdziwieni tym, jak mało o nich wiemy, choć wyrosły z naszej kultury.

Gra o tronJak wiadomo, w dzisiejszych czasach, duża część teledysków, reklam, filmów naszpikowana jest różnymi scenami erotycznymi. W związku z tym, erotyzmu nie mogło zabraknąć również w fantastyce. Jaką pełni w niej rolę? Czy ma tylko przykuć uwagę widza, bądź czytelnika?

 Na pierwszy ogień idzie wulkan erotyzmu ostatnich lat- „Gra o tron”. Jeśli ktoś śledzi serialowe zmagania Starków i Lannisterów, wie, że zwrot ten nie został użyty na wyrost. Już pierwszy odcinek odkrywa przed nami stosunek kazirodczy brata i siostry. A to dopiero początek. Jesteśmy świadkami niepohamowanych rządz Tyriona Lannistera, czasem obserwujemy sadystyczne zapędy Joffrey’a, a w prawie każdym odcinku przedstawiane są nam czyjeś nagie pośladki. Długo można by wymieniać sceny seksu serwowane przez twórców serialu. Po co właściwie pojawiają się one w historii? Na pewno przyciągają uwagę widza, co jest zapewne jednym z ważniejszych powodów. Poza tym budują charakter postaci, co widać szczególnie na przykładzie Tyriona- miłośnika kobiecych wdzięków, czy bezwzględnego Joeffrey’a. Poza tym, sceny te pokazują nam zawiłości kontaktów panujących w rodach i między nimi.

Nie da się ukryć, że najwięcej erotyzmu przewija się w tekstach, filmach, czy serialach o wampirach. Widać to m.in. w filmie „Królowa Potępionych”, stworzonym na podstawie „Kronik Wampirów” Anne Rice. Występuje w nim dość znacząca scena kąpieli Lestata i Akash’y, podczas której wampiry piją swoją krew. Pokazuje ona, jak silnym uzależnieniem dla wampira jest krew… szczególnie drugiego wampira. A także przedstawia niezwykłą siłę królowej potępionych, która, dając się ugryźć,  przejmuje na pewien czas kontrolę nad uczuciami Lestata. W tym przypadku sceny erotyczne mają za zadanie ukazać, jak piękne są ciała nieumarłych i jak wiele mocy skrywają.

Mówiąc o przywiązaniu do wampira, nie mogę nie wspomnieć o „Cyrku potępieńców” Laurell K. Hamilton, w którym główna bohaterka- Anita Blake zostaje połączona niezwykłą więzią z Jean-Claudem, Mistrzem Miasta. Ten, wykorzystując ową więź, zsyła dziewczynie sny i wizje ze swoją nad wyraz kuszącą osobą. Są one tak realne, że Anicie niekiedy ciężko jest odróżnić je od jawy. Jean- Claude, za pomocą tych scen, próbuje zbliżyć do siebie bohaterkę. Jak widać, w tej powieści erotyzm nie ma za zadanie przykuć uwagę czytelnika, lecz odgrywa ważną rolę w relacji głównych bohaterów.Królowa potępionych

Pozostając w temacie wampirów, przyjrzyjmy się serialowi „Czysta krew”, który także wykorzystuje sceny erotyczne, by przedstawić przywiązanie do krwiopijcy. Sookie, która miała okazję spróbować krwi dwóch przedstawicieli owego gatunku, podobnie jak Anita Blake, ma niezwykłe sny. Są one jednak bardziej sugestywne, gdyż dziewczyna fizycznie doświadcza w nich obecności obu wampirów. Tak, jak w „Cyrku potępieńców”, wizje te sprawiają, że dziewczyna zbliża się do mężczyzn.

W „Czystej krwi” pokazano też homoseksualne sceny erotyczne, które poza dość istotną rolą w fabule,  stanowią dobre ukazanie piękna wampirzych ciał i ich słabość do kontaktów seksualnych z innymi przedstawicielami gatunku.  

Dzisiaj, praktycznie w każdej dziedzinie, możemy spotkać się z wątkami erotycznymi. Często wrzucane są one dla podbicia oglądalności, w końcu seks sprzedaje się niezwykle dobrze w każdej postaci. Jednak, szczególnie w fantastyce, która sama w sobie jest bardzo zróżnicowana i atrakcyjna dla odbiorcy, posiada on również inne, nieco głębsze znaczenia. Dzięki temu, erotyzm w niej, w większości przypadków, nie rzuca się tak bardzo w oczy, a stanowi jedynie przyjemne uzupełnienie dzieła.

 

Bardzo często, kiedy myślimy o fantastyce, przed oczami stają nam półki pełne książek, sceny z kultowych filmów czy też gry wideo. Fantastyka nie ogranicza się jednak tylko do powieści i ruchomych obrazów. Nurt ten zaobserwować można także na nieruchomym obrazie- w malarstwie, fotografii czy grafice.

Choć fantastyka nie kojarzy się jednoznacznie z malarstwem, to jej elementy możemy zauważyć już w obrazach o tematyce mitologicznej. Pierwsze z nich powstawały w okresie antycznym. Na płótnach często pojawiały się wtedy Amory, Pegaz i wszelkie mitologiczne istoty.

 

       Kupidyn;                              

          Kupidyn z obrazu "Porwanie Heleny" Guido Reni          "Meduza z odciętą głową przez Perseusza" Edward Burne-Jones

                                                  

Przez lata motywy te powielano dorzucając do puli coraz nowsze stworzenia, m.in. smoki, które często przewijały się na obrazach wraz ze świętymi.

 

                                             Miniatura z żywota św. Klemensa

              "Św. Jerzy zabijający smoka" Juliusz Kossak                                     Miniatura z żywota św. Klemensa

 

Z czasem malarze zaczęli tworzyć na płótnach całe fantastyczne pejzaże, nie ograniczając się tylko do jednego elementu. Taki artystą był chociażby Grek- Tilemachos Pilitsidis, znany jako Telemach.

 

           Pejzaż Telemach                          

 

Mówiąc o malarstwie fantastycznym nie można nie wymienić , chyba najważniejszego twórcy tego gatunku- Zdzisława Beksińskiego. Każdy obraz osadzony jest w wyobrażonym świecie artysty, oderwanym znacznie od rzeczywistości. Jego dzieła emanują niepokojem, co widać szczególnie na twórczości z lat 60-tych, 70-tych. Beksiński skupiał się wtedy na postaciach.

 

        Zdzisław Beksiński                    Zdzisław Beksiński

 

Fantastyka bardzo mocno osadziła się w grafice komputerowej. Głównie za sprawą gier elektronicznych, które pod względem obrazu dopracowuje się, z każdym nowym tytułem, coraz bardziej.

Nie zapominajmy jednak, że grafika to nie tylko gry, lecz chociażby oprawy książek, które rozwijały się jeszcze dużo przed twórczością komputerową jaką znamy dziś. Jednym z artystów rysujących okładki był Frank Frazetta. Tworzył on ilustracje do Conana Barbarzyńcy.

 

                                        

                 "Conan the Barbarian" Frank Frazetta                                             "Sorcerer" Frank Frazetta

 

Bardzo popularne są także grafiki Josh’a Kirby ilustrującego „Świat Dysku” Terry’ego Pratchetta.

 

             

                     Okładka książki "Kosiarz" T. Pratchett'a                                         Okładka książki "Maskarada" T. Pratchett'a

 

Książki ilustrował również Michael Whelan. Spod jego ręki wyszło ponad 350 okładek.

 

                              

                            "Eric Demonslayer"                                                                        "Dragonsbane"

 

Nie można zapominać o twórcach grafik do gier bez prądu. Jednym z nich był Larry Elmore, ilustrator kultowej gry fabularnej Dungeons & Dragons.

 

                                  

                            "Crimson Dawn"                                                                                       "Castle of Deception"

 

Kolejnym autorem obrazów do gier, m.in. karcianki „Magic: The Gathering”, był Donato Giancola.

 

                        

                                      "Eowyn and the Lord of the Nazgul"

 

Fantastyka znalazła swoje miejsce także w rozległej dziedzinie, jaką jest fotografia. Wielu artystów postanowiło uciec w świat wyobraźni.

Przykładem takiej fotografki może być Annie Leibovitz, która stworzyła serię zdjęć opartą na Disney’owskich postaciach.

 

      Annie Leibovitz          

 

Na uwagę zasługują również fotografie Kirsty Mitchell, która wykonała kilka ciekawych, fantastycznych albumów, m.in. Wonderland.

 

                Kirsty Mitchell

 

Jak widać, fantastyka rozpowszechniła się nie tylko w świecie książek czy filmu. Bardzo dużo jej śladów znaleźć można również w innych dziedzinach sztuki. Nic dziwnego, w końcu mianem fantastyki określić można wszystko, co powstało w naszej wyobraźni i nie ma zbyt dosłownego odzwierciedlenia w świecie realnym.

 

 

 

Zachęcam Was również do zajrzenia na moją stronę- Fantimage, na której znajdziecie fotografie opierające się głównie na słowiańskich wierzeniach. Nie brakuje tam zjaw i fantastycznych postaci J

 

 Przyłożnik               Kania

 


Broń na wampiryReligia jest ważnym elementem życia bardzo dużej części ludzkości. Nic więc dziwnego, że jej motywy zagościły też w fantastyce. Jednak, czy wiązanie świata fantasy z religią jest jedynie sprytną zagrywką marketingową i chęcią umieszczenia w dziełach sprzedającego się tematu? Nic bardziej mylnego! Podstawy powiązań fantastyki z religią sięgają stuleci.

Od wieków, człowiek, nie rozumiejąc otaczających go zjawisk, próbował wyjaśniać sobie ich istnienie tworząc nierealne byty. Tak powstawały różne bestiariusze. Ukazane w nich upiory były niczym innym, jak tylko spersonifikowanymi lękami. W końcu strach, któremu nadamy bardziej znaną formę, łatwiej jest oswoić, jak również zwalczać.

Religia od dawna starała się walczyć ze złem. Szybko więc stała się bronią, nie tylko przeciwko poganom, lecz również wszelakim bestiom. Różnorodne symbole wiary, relikwie czy inkantacje, miały swoje ochronne zastosowanie przy okazji spotkań z wieloma potworami. Najczęściej, z używaniem tej nietypowej broni, mamy do czynienia w kontakcie z wampirami. Są one znane ze swego wstrętu do wszelkich oznak boskości w realnym życiu. Zauważyć to można m.in. w „Miasteczku Salem” S.King’a, gdzie upiory stroniły od krzyża i wody święconej. Wielu słynnych wampirzych poskramiaczy również zaopatrywało się w niebiański asortyment. Przykładem może być Anita Blake z "Cyrku Potępieńców" Laurell K. Hamilton, która, choć na co dzień zajmuje się ożywianiem umarłych, czasem poskramia zbyt energiczne wampiry.

Dobrym przykładem wykorzystania motywów religijnych w fantastyce jest film „Constantine”. Choć sam temat produkcji opiera się w większości na wierze w Boga, to jednak nie da się ukryć, że posiada mnóstwo elementów fantasy. W tym przypadku, także otrzymujemy sporą porcję walki dobra ze złem. Oczywiście, głównemu bohaterowi nie mogło zabraknąć artefaktów: wody święconej, skarabeusza czy smoczego oddechu. Jak widać, dysponuje on arsenałem wielu religii. Constantine używa go do zwalczania nieproszonych demonów, które choć teoretycznie nie zaliczają się do kanonu postaci fantastycznych, to jednak w tym przypadku nimi są.

Jeszcze innym, ciekawym ukazaniem wiary jest umieszczony w „Grze o Tron” kult bóstw przedstawionych w postaci rzeźb w drzewach. Cześć oddają im mieszkańcy północy. RobiąNocna Straż to poprzez modlitwę, czy też różnorodne przyrzeczenia składane w obecności owych drewnianych figur. Za to na wschodzie, w Asshai, religia w wyraźny sposób łączy się z czarną magią. Kultywuje się tam krwawe ofiary i wszelkiego rodzaju klątwy, po to, by bogowie pomagali kapłanom w osiąganiu zamierzonych celów.

Ciekawe jest też zestawienie świata fantastyki z ascetycznym, realnym światem religii. Dopuszczono się go w „Porta Coeli. Bramie światów” Susany Vallejo. Powieść ta zupełnie różni się od dzieł, które wymieniłam powyżej, gdyż klasztory, na których opiera się rzeczywisty świat, nie walczą z fantastycznymi stworami, lecz próbują je ukryć przed ludźmi. A więc, nie ma tu także motywu wykorzystania kościelnych insygniów. Ciekawym jest jednak to, że w pewnym momencie ukazane klasztory nie dość, że akceptują istnienie odrębnego świata i jego stworzeń, to jeszcze starają się go chronić. Z racji odwiecznej walki kościoła z fantastycznymi istotami, jest to dość niespotykana sytuacja.

Jak widać, religie w fantastyce mogą być ukazane na bardzo wiele różnych sposobów. Od typowego wykorzystywania przedmiotów wiary, takich jak krzyże czy woda święcona do walki z potworami, aż po ochronę dziwnych stworzeń. Pomimo częstej krytyki dzieł fantastycznych przez kościoły, nie dało się uniknąć skonfrontowania tak odrębnych, choć w rzeczywistości bliskich sobie dziedzin, w książkach czy filmach fantasy. Takie zestawienie, jak widać, całkiem nieźle się sprawdziło.

Od niepamiętnych czasów ludzie raczyli się opowieściami o bogach, bohaterach, zjawach i potworach. Było ich niesamowicie wiele, a całość tworzyła zespół wierzeń dla danego regionu. Te historie i przekonania przekazywane były najczęściej ustnie, naturalne więc było wykształcenie się wśród społeczności kasty kapłanów, którzy będą starannie pielęgnować dobytek kulturowy i religijny oraz wygłaszać nauki swoim ziomkom. Dzięki ich działalności znamy między innymi mitologię grecką, która jest kolebką naszej europejskiej kultury. Istniała jednak w Europie grupa ludów, która objęła olbrzymi teren, lecz ze względu na niedobór źródeł pisanych, większość ich obyczajów pozostaje do dzisiaj tajemnicą, natomiast kapłani nabrali fantastycznych umiejętności.

zbieranie jemioły

Druidzi byli zawodowymi kapłanami Celtów i cieszyli się olbrzymim poważaniem wśród ludu. Znali oni prawo, medycynę, astronomię i historię plemienia. Dziedziny te są ważne dla funkcjonowania całej grupy, dlatego też byli wysoko postawieni i posiadali wpływy polityczne. Parali się również wróżbiarstwem, zielarstwem oraz magią. Ich nauka trwała dwadzieścia lat i była przekazywana drogą ustną poprzez poezję, której ogromną ilość musieli zapamiętać. Odprawiali rytuały religijne w świętych dąbrowach oraz zajmowali się edukacją i sądownictwem. Przypuszczalnie większość z nich pochodziła z elity społeczeństwa.

Informacje jakie posiadamy o druidach są niepewne, gdyż pochodzą ze źródeł pisanych ludów starożytnych wrogo usposobionych do Celtów. To czego nie znamy przez stulecia zastępowane było ludzką fantazją. Ludy Europy, w poszukiwaniu tożsamości narodowej innej niż z południowych krain morza śródziemnego, zainteresowały się historią Celtów, a w szczególności druidów, którzy tworzyli w tym przypadku trzon kulturowy. Podekscytowani odkrywcy wygłaszali własne teorie, które przeniknęły do opinii publicznej i stworzyły fantastyczny obraz celtyckiego maga przywołującego nadnaturalne moce, w gniewie zmieniającego ludzi w menhiry.anglesey

Znana jest prawdziwa historia z 60 roku, w której Rzymianie pod dowództwem Gajusza Swetoniusza Paulinusa zaatakowali plemiona celtyckie na wyspie Anglesey. W bitwie oprócz wojowników brytyjskich wzięli udział również druidzi i czarownice, którzy z dzikością wykrzykiwali zaklęcia i przekleństwa oraz wymachiwali pochodniami. W efekcie rzymskich legionistów ogarnął strach, jednak z pomocą Paulinusa po chwili ruszyli do ataku. Takie wydarzenie już samo w sobie intryguje i prosi się o stworzenie fantastycznej otoczki.

Dziś historycy znają już więcej faktów i wycofali nieprawdziwe teorie. Mają jednak one kontynuację w literaturze, muzyce i grach. Istnieją również grupy neodruidów, które starają się wskrzesić kult celtycki i praktykują ich wierzenia.

neodruidzi

 

Archetyp druida w fantastyce, to istota, która nawiązała duchową łączność z naturą i studiuje jej istotę. Odprawia tajemnicze rytuały, dzięki którym potrafi porozumieć się ze zwierzętami i roślinami. Dba o nie i może wezwać je do pomocy. Sam również zmienia postać na zwierzęcą, jeśli zajdzie taka potrzeba. Czci dęby i jemiołę, z której potrafi wydobyć cudowne właściwości. W przyrodzie występują żywioły, nad którymi druid potrafi zapanować dzięki magii. Przy ich pomocy jest w stanie przywołać huragan, deszcz lub trzęsienie ziemi. Uzdrawia życiodajną mocą płynącą ze zrozumienia życia, nie boską jak w przypadku innych kapłanów.

W przeszłości Celtowie wierzyli w magię i potęgę sił natury. Można więc powiedzieć, że pomiędzy twardym naukowym wizerunkiem druida, a jego fantastycznym odpowiednikiem istnieje subtelna, wręcz romantyczna różnica. A Wy który z nich wolicie? Ten realny, lecz wciąż pełen tajemnic, czy fantazyjnie rozbudowany o niewiarygodne cechy i umiejętności?

druid Panoramiks

WestworldSztuczna inteligencja – temat rzeka. Nad możliwością jej stworzenia ludzkość myśli od dawna, i choć rozważania te zaczęły najbardziej nabierać tempa w miarę rozwoju komputerów, nie oznacza to, że nie chodziły ludziom po głowach już wcześniej. Najlepszym tego przykładem niech będzie fakt, że tak powszechnie znane dziś określenie jak robot po raz pierwszy pojawiło się w dramacie R.U.R. (dzieło warte przeczytania, niestety, z nieznanych mi przyczyn, nie doczekało się polskiego wydania), napisanym przez czeskiego pisarza Karela Čapka w 1920 roku, czyli 16 lat przed tym, zanim Alan Turing wymyślił swoją maszynę Turinga, która stała się swego rodzaju pierwowzorem dla komputera.

Robot Čapka nie był jednak tym, co obecnie rozumiemy zwykle pod tym pojęciem, czyli maszyną zbudowaną z mechanicznych elementów, a organizmem żywym wytworzonym w laboratorium na podstawie wieloletnich badań nad innymi żywymi organizmami. W skrócie, historia dramatu przedstawia się następująco: naukowiec Rossum planuje stworzyć idealną kopię człowieka, po to żeby udowodnić, że nie ma boga, jednak „człowiek”, którego tworzy po latach badań, po kilku dniach umiera. Wtedy do akcji wkracza bratanek naukowca, który postanawia stworzyć maszyny pracujące – roboty, o mimimalnych potrzebach, wyposażone wyłącznie w elementy niezbędne do funkcjonowania. Te są wkrótce produkowane na masową skalę, doprowadzają do obfitości wszystkich dóbr i zastępują ludzi w każdej czynności. Tu jednak kończy się sielanka, bezproduktywni ludzie tracą możliwość rozmnażania się, pewien doktor wyposaża roboty w świadomość, a te uznają, że ludzie są bezużyteczni i należy ich eksterminować.

Widzimy więc, że czeski pisarz miał prawie 100 lat temu takie same obawy, jakie my mamy dzisiaj – że jeśli wyposażymy maszyny wydajniejsze od nas w świadomość, mogą one uznać nas za zbędny gatunek. „Człowiek – według Čapka – nie jest w stanie ani przewidzieć skutków swojej ingerencji w dzieło natury, ani też opanować jej rezultatów“. O ile jednak kilkadziesiąt lat temu były to rozważanie przede wszystkim dla twórców fantastyki naukowej (kolejny dobry przykład to Prawa robotów Asimova z 1942 roku), to dzisiaj tą kwestiąHotel obsługiwany przez maszyny zajmują się ludzie nauki i techniki. Wystarczy wymienić takie nazwiska jak Stephen Hawking, Elon Musk, czy Bill Gates żeby wiedzieć, że sprawa nie jest błaha. Ci dwaj pierwsi współuczestniczyli niedawno w tworzeniu 23 Zasad z Asimolar, które mają przygotować ludzkość na nadejście superinteligencji, czyli inteligencji znacznie przewyższającej najlepsze ludzkie umysły. Rodzi się pytanie, czy pojawienie się takowej jest faktycznie tylko kwestią czasu?

Wyścig w kierunku superinteligencji już się rozpoczął i uczestniczą w nim wszystkie czołowe światowe korporacje. Wiemy, że komputery potrafią już dziś przewyższyć nas w niektórych zadaniach logicznych, takich chociażby jak liczenie, gra w szachy czy Scrabble. Są w swych działaniach szybsze i dokładniejsze i w wielu czynnościach są w stanie nas zastąpić. Co rusz dochodzą do nas ze świata doniesienia o postępującej robotyzacji, w Japonii funkcjonuje już np. hotel obsługiwany przez maszyny. Wielu uważa, że świat, w którym większość pracy wykonują roboty, to kwestia kilkudziesięciu lat. Bill Gates np. jest zdania, że dla nas zostaną praktycznie tylko zawody wymagające ludzkiej empatii, a społeczeństwo powinno się utrzymywać m.in. dzięki opodatkowaniu pracy robotów. Innym, coraz częściej wymienianym, przyszłościowym źródłem utrzymania jest dochód gwarantowany, który dostawać miałby każdy. Wspomniany już wcześniej Musk uważa natomiast, że rozwiązaniem tego problemu jest cyborgizacja społeczeństwa, dzięki której mielibyśmy dotrzymać maszynom kroku.

Czy faktycznie za naszego życia doczekamy się świata, w którym nie trzeba pracować? Czy już za chwilę maszyny Transcendencjaprzegonią nas intelektualnie? Ciężko wyrokować, a jeszcze ciężej przewidywać, jak, jako ludzkość, zareagowalibyśmy na takie zmiany.


Nie wiem czy roboty kiedykolwiek osiągną naszą wszechstronność, ale nie muszą tego robić, by zastąpić nas w pracy. W końcu nie potrzebujemy, aby robot-taksówkarz potrafił też zrobić kanapkę. Na pocieszenie można powiedzieć, że już w erze rewolucji przemysłowej ludzie bali się, że zastąpią ich maszyny. Myślę też, że droga do superinteligencji jest jeszcze daleka, choć oczywiście mogę się mylić. W kwestii ewentualnych przeszkód możemy wiele dowiedzieć się z książki Kwintet w Cambridge, napisanej w wymyślonym przez autora gatunku – scientific fiction. To strawna popularnonaukowa pozycja, w której podczas wyimaginowanego spotkania w Cambridge w 1949 roku o wątpliwościach dotyczących myślącej maszyny rozmawiają ówczesne tuzy nauki.


Jedno jest pewne – jeśli superinteligencja się kiedyś narodzi, będzie to koniec świata, który znamy. Możliwe, że staniemy przed dylematami, przed którymi obecnie stają bohaterowie filmów i seriali: czy mamy moralne prawo wykorzystywać inteligentne maszyny zgodnie z własnym uznaniem? (Westworld, Humans) Czy możemy zaufać sztucznej inteligencji do złudzenia przypominającej człowieka? (Ex machina) Czy jesteśmy w stanie odgadnąć zamiary czegoś, co przewyższa nas inteligencją i czy ważniejszy jest postęp, czy niezależność? (Transcendencja

Szczególnie dwa ostatnie z wymienionych tytułów są według mnie warte uwagi. Mam nadzieję, że czeka nas jeszcze wiele lat oglądania ciekawych produkcji o tej tematyce, zanim sami będziemy musieli zmierzyć się z podobnymi problemami.

Copyright © 2015 mitycznytalent.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
poniedziałek, lipiec 24, 2017