szukajka

Solutions4ad - Vikings War of Clans

Tajemnice w bajkach Disney i Pixar

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

 

Prawie każdy z nas będąc dzieckiem oglądał filmy animowane, które wyprodukował Disney lub Pixar. Jednak wtedy rzadko zauważaliśmy ciekawostki, które zostawiali w nich twórcy. Zaglądając po latach do ulubionych bajek, wpadłam na trop kilku sprytnie zakamuflowanych niespodzianek, o których Wam opowiem. Pod lupę wezmę filmy: „Toy Story”, „Potwory i Spółka”, „Uniwersytet Potworny”, „Auta” i „Dzwonnik z Notre Dame”.

Na pierwszy ogień pójdzie kod, który przewija się w wielu bajkach Pixar’a, czyli A-113. Nie jest już tajemnicą, że stanowi on nazwę pracowni animacji w The California Institute of Arts. To właśnie na tym uniwersytecie kształcili się m.in. pracownicy Pixar. Umieszczanie, więc kodu A-113 w filmach jest swoistym puszczeniem oczka kolegom z branży. Możemy go znaleźć na drzwiach Sali uniwersytetu w drugiej części „Potworów i Spółki”, na rejestracji samochodu mamy Andy’ego w „Toy Story”, czy na pędzącym pociągu w „Autach”.

 

        Samochód  

 

A-113

 

Twórcy bajek nie stronią też od powielania i mieszania w produkcjach postaci. Może ma to na celu połączenie ich w większe uniwersum, a może jest nieznaczącą niespodzianką dla dociekliwych? Takie przerzucenie postaci ma miejsce w „Potworach i Spółce”, gdzie w pokoju Boo znajduje się Kowbojka z „Toy Story” i rybka Nemo z „Gdzie jest Nemo?”. Za to w „Toy Story”, na ścianie pokoju Andy’ego możemy zauważyć zegar z Myszką Mickey. Także w „Dzwonniku z Notre Dame” jedna z rzeźb bardzo przypomina Zeusa z „Herculesa”.

 

Kowbojka         Nemo w

 

Zegar z Myszką Mickey         Dzwonnik z Notre Dame

 

Nie można nie wspomnieć o innych, ciekawych Easter Egg’ach ukrytych w filmach animowanych. „Toy Story” może pochwalić się całkiem sporą kolekcją poukrywanych przekazów. Jednym z nich jest piosenka, którą możemy usłyszeć w scenie przeprowadzki rodziny Andy’ego do nowego domu. Melodią rozbrzmiewającą w samochodzie jest „Hakuna Matata”, czyli hit z „Króla Lwa”.

Easter Egg’iem łączącym „Toy Story” z „Autami” jest firma Dinoco. W „Toy Story” nazwano tak sieć stacji paliwowych, z których korzysta mama Andy’ego. W „Autach” natomiast jest to, rozchwytywany przez mistrzów toru, sponsor.

 

Dinoco         Dinoco

 

Jeśli o „Autach” mowa, kto wytrwał do napisów końcowych, mógł zobaczyć ciekawy zabieg, jakim upamiętniono Joe Ranft’a. Jest nim kino, na ekranie którego pojawiły się filmy „Dawno temu w trawie”, „Potwory i Spółka” oraz „Toy Story” w wersji samochodowej.

 

Dawno temu w trawie          Potwory i spółka

 

Toy Story

 

Po zrobieniu przygotowań do artykułu, mogę także obalić jeden z dość popularnych mitów dotyczących „Potworów i Spółki”. Rzekomo na ścianie w pokoju Boo miał wisieć dość dwuznaczny rysunek przedstawiający mamę i wujka Rogera. W filmie jednak nie znalazłam żadnej sceny, która go ukazuje, więc jest to prawdopodobnie jeden z żartów internetowych śmieszków.

 

Rysunek

Nowości - Fantastyka naszym okiem

Od niepamiętnych czasów ludzie raczyli się opowieściami o bogach, bohaterach, zjawach i potworach. Było ich niesamowicie wiele, a całość tworzyła zespół wierzeń dla danego regionu. Te historie i przekonania przekazywane były najczęściej ustnie, naturalne więc było wykształcenie się wśród społeczności kasty kapłanów, którzy będą starannie pielęgnować dobytek kulturowy i religijny oraz wygłaszać nauki swoim ziomkom. Dzięki ich działalności znamy między innymi mitologię grecką, która jest kolebką naszej europejskiej kultury. Istniała jednak w Europie grupa ludów, która objęła olbrzymi teren, lecz ze względu na niedobór źródeł pisanych, większość ich obyczajów pozostaje do dzisiaj tajemnicą, natomiast kapłani nabrali fantastycznych umiejętności.

zbieranie jemioły

Druidzi byli zawodowymi kapłanami Celtów i cieszyli się olbrzymim poważaniem wśród ludu. Znali oni prawo, medycynę, astronomię i historię plemienia. Dziedziny te są ważne dla funkcjonowania całej grupy, dlatego też byli wysoko postawieni i posiadali wpływy polityczne. Parali się również wróżbiarstwem, zielarstwem oraz magią. Ich nauka trwała dwadzieścia lat i była przekazywana drogą ustną poprzez poezję, której ogromną ilość musieli zapamiętać. Odprawiali rytuały religijne w świętych dąbrowach oraz zajmowali się edukacją i sądownictwem. Przypuszczalnie większość z nich pochodziła z elity społeczeństwa.

Informacje jakie posiadamy o druidach są niepewne, gdyż pochodzą ze źródeł pisanych ludów starożytnych wrogo usposobionych do Celtów. To czego nie znamy przez stulecia zastępowane było ludzką fantazją. Ludy Europy, w poszukiwaniu tożsamości narodowej innej niż z południowych krain morza śródziemnego, zainteresowały się historią Celtów, a w szczególności druidów, którzy tworzyli w tym przypadku trzon kulturowy. Podekscytowani odkrywcy wygłaszali własne teorie, które przeniknęły do opinii publicznej i stworzyły fantastyczny obraz celtyckiego maga przywołującego nadnaturalne moce, w gniewie zmieniającego ludzi w menhiry.anglesey

Znana jest prawdziwa historia z 60 roku, w której Rzymianie pod dowództwem Gajusza Swetoniusza Paulinusa zaatakowali plemiona celtyckie na wyspie Anglesey. W bitwie oprócz wojowników brytyjskich wzięli udział również druidzi i czarownice, którzy z dzikością wykrzykiwali zaklęcia i przekleństwa oraz wymachiwali pochodniami. W efekcie rzymskich legionistów ogarnął strach, jednak z pomocą Paulinusa po chwili ruszyli do ataku. Takie wydarzenie już samo w sobie intryguje i prosi się o stworzenie fantastycznej otoczki.

Dziś historycy znają już więcej faktów i wycofali nieprawdziwe teorie. Mają jednak one kontynuację w literaturze, muzyce i grach. Istnieją również grupy neodruidów, które starają się wskrzesić kult celtycki i praktykują ich wierzenia.

neodruidzi

 

Archetyp druida w fantastyce, to istota, która nawiązała duchową łączność z naturą i studiuje jej istotę. Odprawia tajemnicze rytuały, dzięki którym potrafi porozumieć się ze zwierzętami i roślinami. Dba o nie i może wezwać je do pomocy. Sam również zmienia postać na zwierzęcą, jeśli zajdzie taka potrzeba. Czci dęby i jemiołę, z której potrafi wydobyć cudowne właściwości. W przyrodzie występują żywioły, nad którymi druid potrafi zapanować dzięki magii. Przy ich pomocy jest w stanie przywołać huragan, deszcz lub trzęsienie ziemi. Uzdrawia życiodajną mocą płynącą ze zrozumienia życia, nie boską jak w przypadku innych kapłanów.

W przeszłości Celtowie wierzyli w magię i potęgę sił natury. Można więc powiedzieć, że pomiędzy twardym naukowym wizerunkiem druida, a jego fantastycznym odpowiednikiem istnieje subtelna, wręcz romantyczna różnica. A Wy który z nich wolicie? Ten realny, lecz wciąż pełen tajemnic, czy fantazyjnie rozbudowany o niewiarygodne cechy i umiejętności?

druid Panoramiks

W poprzedniej części artykułu omówiłam już maszyny latające oraz humanoidalne roboty, jednak science fiction otwiera przed nami dużo więcej technicznych, przyszłościowych furtek, na które warto zwrócić uwagę.
MatrixPochylmy się na chwilę nad tematem ludzi w technologii i zastanówmy nad kwestią połączenia umysłu z siecią. Motyw ten jest dość często spotykany w dziełach z zakresu fantastyki naukowej. Bardzo widoczny jest m.in. w filmie „Matrix” Andy’ego i Lany Wachowskich oraz w „Avatarze” Jamesa Camerona. W obu przypadkach, bohaterowie za pomocą połączeń mózgu z komputerem przenoszą się do innego świata, gdzie mają do wykonania powierzone im misje.

Coraz bliższa staje się także możliwość łączenia umysłu z siecią w realnym życiu. Póki co, naukowcy udostępnili do użytku okulary Google, które łącząc się z Internetem pozwalają robić zdjęcia, wyszukiwać potrzebne dane, a nawet odsłuchiwać dźwięk bez użycia słuchawek. Odbiór informacji ma umożliwić zainstalowany w okularach ekran wyświetlający. Bez wątpliwości tworząc je wzorowano się nieco na gadżetach tajnych agentów.

Technologia stworzyła również sporych rozmiarów gogle mogące przenieść nas do wirtualnej rzeczywistości. Tym wynalazkiem jest Oculus, szczególnie popularny wśród graczy, którzy dzięki niemu są w stanie poczuć grę „na własnej skórze”.

Kolejnym ciekawym rozwiązaniem, jakie oferują nam dzieła science fiction, są hologramy. Ukazano je w wielu filmach, jak chociażby „Gwiezdne wojny”, czy „Powrót do przyszłości”. Hologramy bardzo często stosowano jako „realne” połączenie z drugą osobą, nie raz były one wyposażone w urządzenia pozwalające porozumieć się również werbalnie.Star Wars

To zagadnienie, pod kątem wyświetlania obrazu, przestało być dla nas fikcją, a hologramy, choć nie są codziennością w życiu większości ludzi, nie stanowią dużej sensacji. Są one używane podczas wystąpień scenicznych, wykładów, a chętni mogą nawet stworzyć hologram 3D na własnym telefonie. A jak powstają takie obrazy? Są one tworzone za pomocą wysokoenergetycznych wiązek lasera, wysyłanych w przestrzeń pod takim kątem, by mogły się przeciąć i wytworzyć plazmę, która obrazuje nam daną rzecz w formie voseli (odpowiednik piksla).

Ciekawym zagadnieniem są także kapsuły regeneracyjne, umożliwiające zebranie energii i potrzebnych ciału składników odżywczych w krótszym od przeciętnego czasie. Taka forma odzyskiwania sił ukazana była m.in. w książce „Hurysy z katalogu”. Dzięki kapsule bohaterowie mogli odzyskać sprawność fizyczną, by, w tym przypadku, powrócić do służenia ludziom.


Kapsuła regeneracyjnaMaszyna taka powstała również w naszym świecie. Wyprodukowana została przez niemiecką firmę i prawdopodobnie dostępna jest już do użytku na większą skalę. Jej specjalne właściwości regeneracyjne opierają się na działaniu fal biomagnetycznych, które, przy odpowiedniej częstotliwości drgań, podnoszą aktywność komórek organizmu, a tym samym wspomagają pracę wielu narządów. Podobno kapsuła ma też właściwości odmładzające i rzekomo potrafi wydłużyć życie.

Jak widać, z biegiem lat, science fiction przestało być tak fikcyjne, jak mogłoby się wydawać. Przez ostatnie kilkanaście lat technologia nabrała niewyobrażalnego tempa, tym samym dając podłoże dla wielu niesamowitych wynalazków. Z każdym dniem przyspiesza, co oznacza, że niedługo możemy dogonić wyobrażenia twórców sci-fi sprzed lat, a latanie samochodami, rozmowa z humanoidalnym robotem, czy nawet podróże w czasie staną się normą.

 

 

 

Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda tworzenie hologramów na iPadzie, zerknijcie na film poniżej:

djembed

 

 

 


Kot z Chesire z AlicjąJak często w powieściach czy filmach spotykamy się z motywem przejścia ze świata realnego do bajkowej krainy? Czy te wędrówki są tylko pretekstem do rozwinięcia wątku fantastycznego? A może kryje się za nimi coś innego? Te pytania sprowokowały mnie do zastanowienia się nad sensem ucieczek do świata fantastycznego w utworach fantasy. Postanowiłam wziąć pod pióro cztery dzieła: dobrze znaną „Alicję w krainie czarów” Lewisa Carrolla, „Opowieści z Narnii” C.S. Lewisa, „Piotrusia Pana” J.M. Barriego, a także film animowany reżyserii Tima Burtona- „Koralina i tajemnicze drzwi”.

Na początek zastanówmy się jak wygląda życie bohaterów przed odkryciem przejścia do niezwykłej krainy. Zacznijmy od „Alicji w krainie czarów”, która to jak dowiadujemy się z powieści prowadzi normalne, spokojne i nieco nudne życie dobrze wychowanej dziewczynki. Z powieści wiemy też, że mała odkrywczyni jest dociekliwą osóbką, która w domu rodzinnym dowiaduje się wielu rzeczy o świecie, choć nie zawsze właściwie je interpretuje. Wiadomym jest również, iż jest pilną uczennicą, której nie straszne są nawet najdłuższe deklamacje. Jak kwestia przeszłości ma się u czwórki bohaterów „Opowieści z Narnii”? Zupełnie inaczej. Świat realny, w którym żyją: Zuzanna, Piotr, Edmund i Łucja wypełnia strach przed trwającą wojną i ryzyko utraty najbliższych. Dzieci, chronione przez mamę, trafiają z bombardowanego Londynu na wieś, do domu pewnego Profesora. Choć boją się, próbują prowadzić spokojne, pełne zabawy i radości życie. Chwile tęsknoty nie do końca im to jednak umożliwiają. A co z Piotrusiem Panem? Jak wygląda jego życie przed wędrówką do świata fantastycznego? Otóż nasz bohater będąc jeszcze niemowlęciem, jak opowiada „dzień po narodzinach”, ucieka z domu rodzinnego, by zamieszkać wśród wróżek. Niewiele więc możemy dowiedzieć się o jego życiu w realnym świecie. Jest jeszcze jedna postać, którą według mnie warto tutaj przytoczyć- Koralinę, bohaterkę animacji Tima Burtona. Koralina jest żywiołowym dzieckiem mieszkającym z rodzicami- ogrodnikami, którzy z ogrodem mają wspólnego tyle co świnie z lataniem. Z filmu dowiadujemy się, że nasi ogrodnicy są strasznymi pracoholikami (zajętymi pisaniem o ogrodach) nie mającymi czasu dla swej jedynej córki. Ta chcąc zwrócić uwagę najbliższych dopuszcza się różnych psot, łącznie z nieumyślnym poparzeniem dłoni. Warto też wiedzieć, że miejscem, w jakim po raz pierwszy spotykamy się z dziewczynką, jest dom świeżo zamCoralina z ieszkany przez Koralinę i jej opiekunów. Bohaterka postawiona jest w patowej sytuacji: nie ma przyjaciół, otaczają ją bardzo „specyficzni” sąsiedzi, a rodzice od rana do wieczora nie spuszczają wzroku z ekranu komputera. Jedyną osobą, z którą czasem rozmawia jest Wybie- chłopiec w jej wieku mieszkający nieopodal.

Znamy już zarys życia codziennego bohaterów, jednak co tak naprawdę skłania ich do podróży w świat fantastyki? A może jest to zwykły przypadek? Na pewno przypadkiem nie jest wędrówka Alicji. Dziewczynka kierowana ciekawością i chęcią przeżycia przygody z pełną premedytacją wyrusza w pogoń za Białym Królikiem. Nie ma znaczenia dokąd trafi, ważniejsze, że jest to ciekawsze od marudzenia przy czytającej „nudną książkę” siostrze. Pchana żądzą rozrywki Ala trafia do króliczej nory, którą spada godzinami, by ostatecznie dotrzeć do Krainy Czarów. Przypadkiem poniekąd było za to odkrycie Narnii przez rodzeństwo. Jako pierwsza do równoległego świata wędruje Łucja, która podczas zabawy w chowanego ukrywa się w szafie- tajemnym przejściu. Dziewczynka informuje resztę o swojej przygodzie, lecz stąpający twardo po ziemi bracia i siostra nie chcą uwierzyć w istnienie baśniowej krainy. Jako drugi trafia do niej Edmund, który wodzony chęcią odkrycia tajemnicy udaje się za Łucją. Pozostała dwójka niedowiarków, wraz z naszymi odkrywcami, wpada do Narnii przypadkiem, podczas ucieczki przed gospodynią. Jak więc widać, tylko jednym z dzieci kieruje ciekawość, reszta odkrywa fantastyczny świat zupełnie przez przypadek. A jak podróż wygląda u Piotrusia Pana? Jest dość krótka, ponieważ chłopiec z pełną świadomością wybiera się do Nibylandii, która prawdopodobnie istnieje tylko w jego wyobraźni. To niechęć do dorastania i stania się mężczyzną kieruje go do świata wróżek. Ucieka przed tym co nieuniknione tworząc swoją przestrzeń. Czymże w takim razie sugeruje się Koralina wybierając  fantastyczną krainę? Cóż, w jej przypadku jest to dość oczywiste, brak zainteresowania ze strony rodziców popycha dziewPiotruś Pan w Nibylandiiczynkę ku niewielkim drzwiom prowadzącym do drugiego domu. Tęsknota za uwagą otoczenia, za zabawą i możliwością bycia dzieckiem w pełnym tego słowa znaczeniu wpływa widocznie na decyzje bohaterki, która decyduje się żyć w obu światach równocześnie.

Każde z czterech fantastycznych miejsc ukazanych w owych dziełach jest zupełnie różne. Krainę Czarów, w której znalazła się Alicja wypełnia mnóstwo osobliwości: Kapelusznik, Kot z Cheshire czy dziecko-prosię. To właśnie one budują niecodzienny klimat tego miejsca. Gdyby nie ukazanie mieszkańców, Kraina Czarów niewiele różniłaby się od zwykłego miasteczka. Postaci te cechuje niezwykłe przerysowanie, każdy z przymiotów, którymi się odznaczają jest zwielokrotniony, tak więc kot potrafiący się uśmiechać ma uśmiech większy niż cała głowa, kucharka, która do każdej z potraw dodaje za dużo pieprzu robi to w taki sposób, że przyprawa unosi się chmurami po całym domu, a despotyczna Królowa każe obcinać głowy wszystkim i wszystkiemu co stanie przed nią. Również sytuacje, z którymi spotyka się Alicja podczas pobytu w Krainie Czarów są tak nierealne, że dziwnym jest jej stosunek do nich. Dziewczynka przyjmuje do wiadomości istnienie cudów z niebywałą nonszalancją. Także mieszkańcy niespecjalnie przejmują się obecnością gościa ze świata na górze. Zupełnie inna jest  Narnia stworzona przez C.S. Lewisa. Kiedy zderzamy się z nią po raz pierwszy, wita nas pokrywą śniegu, uczuciem lęku wyłaniającym się z każdego zakamarka i stworzeniami, choć fantastycznymi, to jednak bardzo ludzkimi. Krainą włada Biała Czarownica, która, gdyby nie posiadała magicznych mocy, mogłaby być uznana za zwykłego, może lekko sfiksowanego na punkcie władzy człowieka. Również Aslan: ogromny, władczy lew, czy mówiąca rodzina bobrów, posiadają dużo cech człowieczych. Może dlatego bardzo szybko stają się bliskie dzieciom, które spotykają je podczas swej wędrówki. A jak wygląda Nibylandia? Jest to bajeczna kraina rojąca się od wróżek i piratów. Idealnie pasuje do wyobrażeń dziecięcych. Piotruś Pan, który dowodzi na niej grupce Zaginionych Chłopców jest niejako stróżem wyspy chroniącym wróżki i dzieci przed złymi piratami. Cóż więc dziwnego, że nie chce opuszczać miejsca, w którym może na zawsze pozostać młody, a do tego podziwiany dzięki swojej odwadze? Świat Koraliny różni się wyraźnie od wyobrażenia Piotrusia Pana. Fantastyczną krainą, do której ucieka, jest drugi dom w równoległym wymiarze. Za każdyŁucja przed szafą prowadzącą do Narniim razem kiedy wędruje do niego, a robi to codziennie, czekają na nią „drudzy” rodzice z mnóstwem prezentów i smakołyków. Dziewczynka odnajduje u nich to czego nie dostaje od prawdziwych rodziców: mnóstwo uwagi i ciepła. Świat ten jednak jest bardzo abstrakcyjny. Każdy jego mieszkaniec zamiast oczu ma guziki i sterowany jest przez pajęczycę polującą na dzieci. Brzmi przerażająco? Nie dla Koraliny, która przez większość czasu nie dostrzega dziwnych zachowań i wyglądu owych postaci.

Wydawać by się mogło, że fantastyczne krainy, do których trafiają bohaterowie, są miejscami o wiele lepszymi niż realny świat. Ale czy postanawiają oni w nich pozostać? Nie zawsze. Tak jest w przypadku Alicji, której czarodziejska kraina przestaje się podobać. Dziewczynka po pewnym czasie  nie czuje się dobrze pośród tak odmiennych od niej stworzeń. A sąd, przed którym ją postawiono, wzmaga chęć powrotu. Wtedy Alicja po prostu się budzi i znajduje w realnym świecie. Tak, tak, Kraina Czarów jest tylko (lecz czy aby na pewno?) snem. Koralina również dostrzega, że świat, który ją tak pochłania nie jest idealny. Jej sytuacja okazuje się być o wiele bardziej drastyczna niż Alicji. Dlaczego? Otóż otrzymuje ultimatum, jeśli chce żyć w takich „świetnych” warunkach u drugiej rodziny musi dać sobie przyszyć guziki na miejsce oczu. Wtedy rozumie, że coś jest nie w porządku. Wiele niefortunnych zdarzeń, w tym spotkanie duszyczek uwięzionych dzieci czy porwanie prawdziwych rodziców utwierdza ją w przekonaniu, że pora zerwać z fantastycznym światem raz na zawsze. Koralina pokonuje więc złą pajęczycę, uwalnia rodziców i dzieci i powraca do prawdziwego domu. Jednak nie każdy bohater chce powrotu do domu. Tu przykładem jest czwórka rodzeństwa wędrującego po Narnii. Edmundowi, Łucji, Zuzannie i Piotrowi całkiem nieźle powodzi się w owej krainie. Dzięki odwadze i waleczności, jaką wykazują podczas walki ze złą królową, zostają obdarzeni koroną, a ich dni mijają na władaniu i zabawach. Mija wiele lat, a bohaterowie zapominają o świecie z jakiego pochodzą. Przypadek sprawia, że na nowo odkrywają starą szafę z jakiej przeszli do Narnii i wracają do domu Profesora. Jak się okazuje, powracają do czasu sprzed uwolnienia swego królestwa, czyli do dzieciństwa. Wtedy stają przed pytaniem, w którym świecie żyć. A co z Piotrusiem Panem? Czy powrócił z Nibylandii? Nie, chłopiec pozostał w krainie ze swojej wyobraźni. Lęk przed dorastaniem nie pozwolił mu opuścić miejsca, w którym mógł być taki jaki chciał, mimo że to mogło wiązać się z utratą wielu perspektyw z życia mężczyzny.

 

Jak widać wędrówkiDwa światy do świata fantastycznego mogą wyglądać różnie, raz są przypadkowe, innym razem zaplanowane. Również krainy, do których podążają bohaterowie mają odmienny wygląd. Niekiedy wyglądają jak kopia naszego świata, czasem są zupełnie abstrakcyjne. A postaci je zamieszkujące? Są tak różne jak różni są ludzie na Ziemi. Jednak jest jedna cecha łącząca podróże do owych krain- chęć ucieczki. Można uciekać przed wojną, brakiem uwagi, dorosłością i odpowiedzialnością, a niekiedy nawet przed nudą. Niezależnie od powodu, kraina, do której zmierzamy staje się naszą oazą. Zdarza się, że zamiast nas chronić daje nam lekcję życia, tak jak Koralinie i jej rodzicom, którzy zaczynają cieszyć się swoją obecnością. Są przypadki, kiedy chroni nas i pozwala zapomnieć o lęku jak w przypadku dzieci z Narnii. A niekiedy zagarnia nas tak bardzo, że nie chcemy się uwolnić, tu przykładem doskonałym jest Piotruś Pan. Niezależnie od naszych lęków, smutków czy radości, każdy z nas ma swój świat, do którego czasem zdarza mu się uciekać od codzienności. Bo wszyscy potrzebują raz na jakiś czas pobujać w obłokach i odpłynąć do świata fantastycznego, nieprawda?

   

Jakub WędrowyczW Polsce, od kilku dobrych lat, przygody Jakuba Wędrowycza cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. Na półkach księgarni zobaczyć można całą serię książek, a także notesy Wędrowycza, czy inne gadżety. W bibliotekach ciężko znaleźć interesującą nas część z Jakubowej kroniki, gdyż fani Pilipiuka łapią je jak świeże bułeczki. Dlaczego tak się dzieje? Co właściwie wyróżnia Wędrowycza pośród innych, serwowanych przez polskich czy zagranicznych autorów, bohaterów fantastycznych?

Na  początek warto wspomnieć, że A. Pilipiuk jest jednym z nielicznych polskich autorów fantasy, którzy cieszą się aż taką popularnością. Samo to sprawia, że chętniej zwracamy uwagę na jego książki. Jednak nie tylko popularność pisarza, lecz również powołany przez niego do życia Wędrowycz, powoduje, że tak chętnie czytamy jego twórczość.

Jakub nie jest bohaterem fantastycznym jakich wielu. Posiada kilka niezwykłych zdolności, którymi nie chwali się specjalnie przed światem, lecz nawet zmarli (a może szczególnie zmarli) o nim słyszeli. To właśnie sprawia, że staje się on atrakcyjną dla czytelnika postacią. Dodatkowo, istotną kwestią jest to, iż nasz bohater mieszka na polskiej wsi i jest stuprocentowym Polakiem, co pozwala nam bardziej się z nim utożsamić. Kolejną ważną cechą Wędrowycza jest jego „swojska” osobowość. To swój chłop, z którym można pogadać, usiąść do kieliszka (co jest wręcz wskazane!) czy zabić parę potworów. To kolejne rzeczy zmniejszające dystans między czytelnikiem, a bohaterem książek.

Jakub, jak już delikatnie napomknęłam, jest miłośnikiem wysokoprocentowych trunków. W ramach ciągłego rozwoju i zgłębiania swych pasji, sam również produkuje owe napoje, a dokładnie bimber o śmiertelnym, dla przeciętnego wyjadacza chleba, stężeniu alkoholu. Jak na prawdziwego bimbrownika przystało, Wędrowycz nie poda niesprawdzonego trunku gościom, więc każdy z nich skrupulatnie kosztuje (czasem aż do ostatniej kropli… tak dla pewności). Często pomagają mu w tym dobrzy przyjaciele, w końcu co trzy głowy to nie jedna.

Poza wyjątkowo odporną na procenty głową, nasz bohater dysponuje także inną fantastyczną zdolnością, a jest nią umiejętność skutecznego zwalczania potworów. Jak zwykł się mianować Wędrowycz, jest on egzorcystą amatorem. Jest to nad wyraz skromne określenie dla człowieka, któremu udało się pokonać setki wampirów, zombie i innej „paranormalnej gadziny”. Skromność też zdecydowanie odróżnia Jakuba od pozostałych bohaterów fantasy, co otwiera jego świat przed czytelnikiem.

Egzorcysta, choć stara się nie mieszać w konflikty bezpośrednio go nie dotyczące, potrafi wplątać się w różne afery. Jego butność i bezczelność, a także ogromna energia, jaką dysponuje mimo podeszłego wieku, zdecydowanie nie pomagają mu w takich sytuacjach. O dziwo, zawsze udaje mu się wymigać od nawet największych kłopotów, a widok służb mundurowych stał się dla niego chlebem powszednim.

Jakub otwarcie przyznaje, że nie czyta książek. Uważa je za zło konieczne i sięga do nich tylko, gdy potrzebuje czaru czy innego skutecznego sposobu na bestię, z którą nie potrafi sobie poradzić. Mimo swej niechęci do słowa pisanego, Wędrowycz jest niezwykle inteligentnym człowiekiem, a wiedzą potrafi przerosnąć niejednego studenta. Jego znajomość wielu zagadnień bierze się z niezliczonej ilości doświadczeń, z jakimi dane mu było zmierzyć się w ciągu swojego, nie tak krótkiego, życia. W oczach czytelnika, poza mianem pijaka, egzorcysty amatora czy bimbrownika, zyskuje też określenie mędrca z dużym doświadczeniem i, chcąc nie chcąc, mądrością.

Wydaje mi się, że dość solidne, choć nieliczne, argumenty przytoczone powyżej, skutecznie odpowiadają na pytanie o popularność Wędrowycza. Pomimo szczytnego miejsca wśród bohaterów dzieł fantastycznych jakie zajmuje, Jakub nie jest tak wyidealizowany, a wręcz przeciwnie, jest nieco „oswojony”, co sprawia, że łatwiej, o zgrozo, utożsamiamy się z nim. A więc, jeśli jeszcze nie sięgnęliście po przygody egzorcysty opisane przez Andrzeja Pilipiuka, mam nadzieję, że po tym artykule, postanowicie zapoznać się z nimi!


Muzyka filmowaMuzyka towarzyszy człowiekowi od tysiącleci. Poznano ją już w prehistorii, choć wtedy nie brzmiała jak dzisiejsze hity, nie przypominała nawet folku. Tworzona była wtedy  w oparciu o odgłosy otaczającej przyrody. To ludzka ciekawość i chęć tworzenia, objawiająca się również poprzez malowidła naścienne czy gliniane naczynia, sprawiła, że człowiek próbował naśladować dźwięki przeróżnych zwierząt czy zjawisk atmosferycznych. Początkowo, jedynym instrumentem, jaki wykorzystywali pierwotni ludzie, były struny głosowe. Dopiero na przestrzeni lat i wieków zaczęto konstruować pierwsze, prymitywne narzędzia muzyczne. Od antyku, ta dziedzina sztuki zaczęła nabierać rozmachu i z każdą epoką rozwijała się coraz bardziej. Dziś robiona jest na wiele różnych sposobów: z wykorzystaniem instrumentów, komputerów, głosu, a nawet naczyń. Jednym słowem, stanowi mieszankę wszystkich, wykorzystywanych wcześniej metod wydobycia dźwięku.

Z biegiem lat zaczęto łączyć różne gałęzie sztuki tworząc animacje i filmy. Nie mogło zabraknąć w nich muzyki, która pojawiała się już przy kinie niemym. Nie była ona, tak jak teraz, spojona z filmem, lecz grana na żywo podczas seansu. Wtedy stanowiła uzupełnienie, pozbawionego dialogów, materiału filmowego.

Z czasem, muzyka wykorzystywana w filmach, zaczęła nabierać też innego znaczenia. Do dziś jej ważną funkcją jest rysowanie tła danej produkcji. Co to oznacza? Nic innego, jak to, że muzyka pozwala nam przenieść się do czasów, w jakich dzieje się akcja. Pokazuje również charakter miejsca, w jakim rozgrywa się film. Tak więc, podczas sceny na cmentarzu, naMuzycy egipscy którym grasuje horda upiorów, nie usłyszymy melodii rodem z „Dumy i uprzedzenia”. Chyba, że zamysłem autora było szokowanie odbiorcy, czy stworzenie groteski.

Muzyka filmowa ma też inne, chyba najważniejsze zadanie, jakim jest wywoływanie w widzach określonych emocji. Zdawać by się mogło, iż scena śmierci jednego z „dobrych” bohaterów już sama w sobie wywoła smutek, jednak odpowiednio dobrana melodia pozwala poczuć się wciągniętym w emocjonalny dół po jego stracie. Niezwykle wdzięcznym przykładem gry na emocjach są wszelakie horrory. W większości przypadków, dreszczowiec oglądany bez dźwięku traci swoją moc straszenia widza. W horrorach muzyka buduje napięcie. Jest ona puszczana w momentach, które same w sobie nie wywołują niepokoju, by przygotować odbiorcę i zwiększyć stopniowo jego lęk, tak aby akcja kulminacyjna okazała się najbardziej przerażającym, filmowym przeżyciem. Również w produkcjach fantasy muzyka jest Wiolonczelistkatematem bardzo znaczącym. Czy pamiętacie sceny walki we „Władcy Pierścieni”? Otrzymujemy w nich dawki melodii mających obudzić w nas ducha walki, sprawić, byśmy zechcieli znaleźć się na polu bitwy pośród drużyny Gandalfa.

Niekiedy muzyka w filmie ma służyć uzupełnieniu niezbyt porywającego fragmentu. Tak więc, podczas spaceru, przygotowań do pracy, czy rutyny dnia codziennego naszego bohatera, w której nie pojawiają się żadne dialogi, usłyszymy odpowiedni utwór. Pozwala on gładko przemknąć przez mniej fascynującą, aczkolwiek ważną pod względem opisu miejsca akcji, czy życia bohatera scenę.

Wydaje mi się, że coraz częściej muzyka filmowa ma też inne, bardziej „przyziemne” zadanie. W czasach, kiedy nasze mózgi, z każdej strony, bombardowane są ogromem bodźców, ciężko skupić się na jednym elemencie. Coraz trudniej jest skierować myśli na czysty obraz. Muzyka ma nas utrzymać przy dziele filmowym i sprawić, byśmy nie znudzili się brakiem wielu, przyciągających naszą uwagę impulsów.

 

Muzyka filmowa od początku swojego istnienia ma ogromny popyt. Nic dziwnego, że rodzi się tak wielu jej twórców, jak chociażby Danny Elfman czy Hans Zimmer. Z każdą kolejną produkcją rozwija się ona ogromnie, a dzięki swojemu niemałemu znaczeniu w przemyśle filmowym, możemy być pewni, że nie przestanie być jedną z muzycznych kategorii. Warto więc wiedzieć jak działa na nas- widzów.

 

 

 

Na koniec chciałabym polecić Wam również autora tworzącego muzykę z gatunku fantasy, który jest mniej znany, lecz na pewno warty uwagi:

 

 djembed

 

 

 

Fantastyka jest niesamowicie szerokim gatunkiem. Bierze się to stąd, że właściwie każdej istniejącej sytuacji, w każdym momencie istnienia świata (lub nie), można nadać nadprzyrodzonych właściwości. Stąd, w jej nurcie, mamy między innymi strzelających z łuków elfów, którzy zwykle wychodzą z jakiejś tajemniczej kniei, chociaż mogą też wyjechać na żubrach z puszczy białowieskiej. Kto im zabroni? Są również czarodzieje machający różdżkami, gałęziami, gitarami w rytm rock&rolla w Śródziemiu, w Londynie, na planecie wielkich latających żab. Czemu nie? W ciemnych uliczkach miasta czają się wampiry, Joker, mutanty chodzące na trzech nogach, a naprzeciw nim staje nastolatek z shotgunem lub/i magicznymi shurikenami. Być może od dziecka należy do tajnej organizacji, albo chce uratować swoją dziewczynę. Kto wie? Nikt nie jest w stanie przewidzieć w jakich kierunkach rozrastać się będzie ten wspaniały gatunek, wciąż powstają nowe. Te istniejące zostały już jednak sklasyfikowane i chociaż granice między nimi się zacierają, to warto się z tym podziałem zapoznać. Rozpoznając swój ulubiony podgatunek, łatwiej jest poruszać się po świecie fantastyki w poszukiwaniu dobranych do własnego gustu utworów. Postanowiliśmy zebrać jak najwięcej informacji o rozpoznanych do tej pory rodzajach i nurtach, żeby móc przedstawić je tu wszystkie razem i w krótki, klarowny sposób opisać.

 

High Fantasy

 Władca Pierścieni

Jest to chyba najpowszechniejsza odmiana. Fantastyka w niej jest wszechobecna. Akcja dzieje się w całości lub częściowo wymyślonym świecie, a postacie mają fikcyjne właściwości i posiadają nadnaturalne moce.

Główne cechy:

  •            Świat w całości lub częściowo wymyślony przez autora.
  •            Świat rzeczywisty nie istnieje lub jest bardzo odległy w miejscu/czasie, bądź jest częścią fikcyjnego świata.
  •            Najczęściej wątkiem głównym jest wielkie zło, które należy pokonać.
  •            Występują nadprzyrodzone zjawiska, fizyka i przyroda jest często odmienna od naszej.
  •            Istnieje cała gama ras, potworów i potężnych artefaktów.
  •            Magia często się ujawnia.

Sztandarowym przykładem jest „Władca Pierścieni”. Pasują tu przede wszystkim serie, w których tytule znajduje się nazwa świata tak jak: „Świat Dysku”, „Świat Czarownic”, „Opowieści z Narnii”, „Alicja w Krainie Czarów”, „Saga Xanth”, „Ziemiomorze”, ale również inne jak „Harry Potter” i „Mieczy Prawdy”. Jest to oczywiście duże uproszczenie, jednak wyjątkowo trafne. Te dzieła zyskały największą popularność.

 

Low Fantasy

Saga Lodu i Ognia

Jest to przeciwieństwo High Fantasy. Akcja dzieje się w świecie rzeczywistym lub do niego zbliżonym, a elementów fikcyjnych jest znikoma ilość.

Główne cechy:

  •           Świat jest realny.
  •            Pewne wydarzenia mają nienaturalne właściwości.
  •           Jest duża rozpiętość jeśli chodzi o wątek główny.
  •          „Nieludzie” i magia występują sporadycznie.
  •            Bohaterowie zazwyczaj są zwykłymi ludźmi.

Dobrym przykładem są pierwsze części „Sagi Lodu i Ognia”, kolejne już coraz bardziej zaczynają przypominać High Fantasy, gdyż nadchodzi wielkie zło, a magia powraca do świata. W większości ciężko jest określić przynależność danego tytułu do Low Fantasy. Powinniśmy to trochę tłumaczyć jak „z elementami fantastyki”, gdyż motywem przewodnim może być coś zupełnie innego.

 

Heroic Fantasy

Conan

Jeżeli graliście w gry typu RPG, to już wiecie o co chodzi. W tym podgatunku spotykamy się z bohaterem przez duże „b”. Często jest on dosłownie przeznaczony do wielkich czynów. Jego życie to nieustanna walka. Podróżuje po świecie i nabija levele, aż nadchodzi ostateczna próba, którą zazwyczaj jest bardzo zły boss do pokonania.

Główne Cechy:

  •           Fabuła jest prosta i powtarzalna.
  •           Wszystko skupione jest na jednym lub grupie wybitnie uzdolnionych herosów.
  •           Występuje motyw wędrówki i przemiany bohatera.
  •           Po raz kolejny wątkiem przewodnim jest walka dobra ze złem.
  •           Rozstrzygnięcie następuje w wyniku finalnego pojedynku z głównym czarnym charakterem.

Tutaj prekursorem jest Robert E. Howard i jego cykl opowiadań o „Conanie”. Z gier natomiast najbardziej znane są te oparte na zasadach „Dungeons & Dragons” np. „Baldur’s Gate” i „Neverwinter Nights”.

 

Dark Fantasy

Diablo

Generalnie są dwie definicje Dark Fantasy. Możemy mówić o fantastyce z elementami horroru, bądź po prostu o dziełach z ciężkim i mrocznym klimatem.

Główne cechy:

  •           Posiada elementy horroru.
  •           Akcja często rozgrywa się w ciemnościach, w nocy.
  •           Występują demony, duchy, nieumarli i inne wszelkie plugastwa.

Tu przykładów jest mnogo. Przede wszystkim tytuły z motywem wampirów i zombie stały się w ostatnich czasach niezwykle popularne, większość jednak została stworzona raczej pod publikę. W tych lepszych znajdują się na pewno „Kroniki Wampirów”. Do gier natomiast należy seria „Diablo”.

 

Urban Fantasy

Jakub Wędrowycz

Jak sama nazwa wskazuje akcja dzieje się w miastach. Jest to właściwie jedyny główny wyznacznik, gdyż cała reszta jest zróżnicowana i z tego co wiem bywa czasem naprawdę dziwna. Istnieje jeszcze odmiana, która zwie się Rural Fantasy. Tu analogicznie jak wyżej, tyle że na wsi.

Główne cechy:

  •           Akcja rozgrywa się w mieście. (na wsi dla Rural Fantasy)
  •           Elementy magii i techniki mieszają się.

Osobiście nie gustuję w tym podgatunku. W internecie na pewno znajdzie się wiele niezłych pozycji. Z Rural Fantasy godna polecenia jest seria książek o „Jakubie Wędrowyczu”.

 

Historical Fantasy

Historical Fantasy

Fantasy historyczne jest połączeniem gatunków. Całość przedstawia znaną nam historię, w którą wplecione są elementy fantastyki. Wykorzystane są zazwyczaj do stworzenia pewnego rodzaju otoczki przeszłych wydarzeń i mają na nie znaczący wpływ.

Główne Cechy:

  •           Akcja rozgrywa się obok faktów historycznych.
  •           Występuje związek pomiędzy strefami wydarzeń rzeczywistych i fantastycznych.

Dobrym polskim przykładem tego subgatunku jest „Trylogia Husycka” Andrzeja Sapkowskiego.

 

Science Fantasy

Dragon Ball

Jeżeli od fantastyki odróżnimy Science Fiction, to czym jest Science Fantasy? Ciężko powiedzieć. Ramy Science Fantasy nie są jasno określone. Możemy mówić o tej odmianie przede wszystkim jeśli obok tradycyjnego SF natkniemy się na magię.

Wiele gier i mang/anime łączy obie cechy, chociażby bardzo znany „Dragon Ball”.

 

Copyright © 2015 mitycznytalent.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
poniedziałek, lipiec 23, 2018